Uczniowie Szkoły Podstawowej w Sułowie koło Milicza tłumnie przybyli na spotkanie, poświęcone dziejom Rodaków zesłanych w 1936 roku, w surowe stepy, północnego Kazachstanu. To największa masowa deportacja Polaków na „nieludzką ziemię”. Na stracenie Sowieci skazali wówczas 100 tysięcy osób z Podola i Polesia. W tym roku przypada 90. rocznica tych tragicznych wydarzeń.
Mieszkańcy Sułowa, to Kresowianie, przybyli na ziemie zachodnie w 1945 roku. Znają oni dramat skazywanych na katorgę swoich sąsiadów. Niektórzy potrafili przekazać tę wiedzę wnukom i prawnukom, którzy podczas tego spotkania z zainteresowaniem poznawali losy rodziny Suchowieckich. To Polacy znad Zbrucza, którzy wbrew własnej woli, zostali wywiezieni 90 lat temu do Kazachstanu.
O dramacie swoich dziadków i pradziadków opowiedział Aleksander Suchowiecki, któremu wraz z rodziną udało się repatriować do ojczyzny przodków. Jego najbliżsi spoczęli w kazachskiej ziemi. Aleksander Suchowiecki podkreślał jak ważna jest pamięć o tych cmentarzach, często zaniedbanych, porośniętych trawą, na których spoczywają Polacy z dala od ojczyzny. Takie spotkania to również okazja do wspomnień, dla ludzi rodzinnie dotkniętych tragedią represji stalinowskich. Mirosława Baczkowska-Milian, nauczycielka języka polskiego w sułowskiej szkole, córką zesłańca na Syberię, opowiedziała o dramacie swojego ojca, któremu udało się przetrwać syberyjskie łagry i zaraz po zakończeniu II wojny światowej wrócić do Polski.
Wydarzenie zorganizowano w ramach projektu „Na stepach pamięci. 90. rocznica deportacji Polaków do Kazachstanu”, dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie z programu „Patriotyzm Jutra”.




















