W Gliwicach uczczono 70. rocznicę Powstania Węgierskiego

infogliwice.pl 1 godzina temu

Umiłowanie wolności to cecha łącząca Polaków i Węgrów, którzy na przestrzeni wieków niejednokrotnie wspierali się wzajemnie podczas niepodległościowych zrywów. Tak było m.in. w 1956 roku, podczas Powstania Węgierskiego. Pomagaliśmy wówczas walczącym o wolność sąsiadom, przekazując im leki, pieniądze, a choćby krew. Wydarzenie to upamiętnia tablica umieszczona pod arkadami jednej z kamienic na gliwickim Rynku, pod którą prezydent Gliwic, Katarzyna Kuczyńska-Budka i konsul generalny Węgier w Krakowie, dr Tibor Gerencsér złożyli kwiaty z okazji 70. rocznicy wybuchu powstania.

Spotkanie, które odbyło się 26 października przy kamienicy u zbiegu ulic Zwycięstwa i Jana Matejki, było okazją do uczczenia pamięci węgierskich bohaterów narodowych oraz Gliwiczan, którzy okazali wówczas solidarność z tym narodem.

– Węgrzy w kraju i poza granicami pamiętają o 70. rocznicy wybuchu Powstania Węgierskiego w 1956 roku. Jako reprezentant Konsulatu Generalnego Węgier w Krakowie objeżdżam z tej okazji cały okręg konsularny. Dzisiaj przyjechałem do Gliwic, gdzie na Rynku znajduje się tablica upamiętniająca wydarzenia z 1956 roku, gdy robotnicy i Gliwiczanie wspólnym marszem solidaryzowali się z powstańcami węgierskimi. Wielu z nich było później prześladowanych. Swoją obecnością chciałem nie tylko przypomnieć o Powstaniu Węgierskim, ale także podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w tym marszu, ich wnukom i prawnukom. Mam nadzieję, iż efektem tych wydarzeń będzie wzmocnienie naszej przyjaźni polsko-węgierskiej – mówił konsul generalny Węgier w Krakowie dr Tibor Gerencsér.

O tym, iż pamięć o tym wydarzeniu jest w Gliwicach przez cały czas żywa świadczy także wyznanie jednego z mieszkańców, który podczas uroczystego złożenia kwiatów przed tablicą przypadkiem przechodził przez gliwicki Rynek i wyznał, iż osobiście uczestniczył w wydarzeniach sprzed 70 lat.

– Studiowałem w Gliwicach w latach 1954–1960. Przyszedł sygnał do akademika na Łużyckiej, iż mamy manifestować i oddawać krew dla Węgrów, bo w ich kraju jest powstanie. Ten sygnał wystarczył, aby studenci ze wszystkich akademików zebrali się na Placu Krakowskim i utworzyli pochód, który ruszył ulicą Częstochowską w stronę dworca, a następnie ulicą Zwycięstwa. Obecna była prawie cała ówczesna studenteria. Tak manifestowaliśmy naszą jedność z Węgrami. Najważniejsze było to, żeby wykrzyczeć, iż ich popieramy. W międzyczasie ci, którzy się decydowali, szli również oddać krew dla powstańców – wspomina Zbigniew Kamiński, ówczesny student Politechniki Śląskiej, który w podzięce za wsparcie węgierskich powstańców i spontaniczne podzielenie się swoim wspomnieniem otrzymał od konsula upominek.

To było spotkanie pełne rozmów, które ożywiły wspomnienia oraz poczucie, iż Polaków i Węgrów łączy nie tylko historia, ale także chęć dalszego budowania dobrych relacji między naszymi krajami.

Idź do oryginalnego materiału