W Holandii dokonano pierwszej eutanazji na dziecku. Prokuratura zwolniła lekarza z zarzutów

kobietaxl.pl 2 godzin temu

Szczegóły ujawniono dopiero w 2026 roku, kiedy specjalna komisja opublikowała anonimową ocenę postępowania lekarza. Dokładna data eutanazji i tożsamość pacjenta nie zostały podane do publicznej wiadomości ze względu na ochronę prywatności rodziny oraz tajemnicę medyczną.

Nowe zasady obowiązują od 2024 roku

1 lutego 2024 roku w Holandii rozszerzono istniejącą procedurę dotyczącą decyzji podejmowanych u kresu życia. Objęła ona dzieci od pierwszego do dwunastego roku życia, cierpiące na nieuleczalne choroby, znajdujące się w nieodwracalnej sytuacji i doświadczające cierpienia, którego – zgodnie z aktualną wiedzą medyczną – nie można w rozsądny sposób złagodzić. Lekarz może rozważyć eutanazję dopiero wtedy, gdy także możliwości opieki paliatywnej nie dają odpowiedniej alternatywy. W przypadku tak małego pacjenta określenie "eutanazja" nie oddaje jednak w pełni prawnego charakteru procedury. Dziecko nie może samodzielnie złożyć świadomego wniosku, dlatego holenderskie dokumenty posługują się określeniem "zakończenie życia dziecka w wieku od 1 do 12 lat". Rodzice uczestniczą w podejmowaniu decyzji, ale odpowiedzialność medyczna spoczywa na lekarzu, który musi wykazać, iż nie istnieje inny sposób usunięcia cierpienia inną metodą. Każdy taki przypadek jest później analizowany przez specjalną komisję, a jej ocena trafia również do prokuratury. Przez cały 2024 rok nie zgłoszono ani jednego przypadku z tej grupy wiekowej. Pierwsze zawiadomienie wpłynęło do komisji dopiero pod koniec 2025 roku. W styczniu 2026 roku rozpoczęto jego ocenę, a w marcu lekarz został osobiście wysłuchany. 22 czerwca minister zdrowia Sophie Hermans poinformowała parlament, iż procedura kontrolna została zakończona, nie ujawniając jeszcze wieku dziecka ani szczegółów jego choroby.

Urodził się w 26. tygodniu ciąży

9 września 2026 roku opublikowano opublikowno zanonimizowany opis sprawy, oznaczony symbolem LK-2026-001.Wynika z niego, iż dziecko przyszło na świat podczas pobytu rodziny za granicą, w 26. tygodniu i trzecim dniu ciąży. Po skrajnie przedwczesnym porodzie trafiło na oddział intensywnej terapii noworodków. W pierwszych miesiącach doszło do licznych poważnych powikłań, między innymi zakażeń prowadzących do sepsy. Gdy miało około czterech i pół miesiąca, zostało przetransportowane do Holandii, gdzie lekarze rozpoczęli dalszą diagnostykę. Badanie rezonansem magnetycznym wykazało bardzo rozległe uszkodzenia mózgu, w tym uszkodzenie istoty białej. Z czasem rozpoznano ciężką postać spastycznego mózgowego porażenia dziecięcego oraz poważne zaburzenia widzenia. Pojawiły się również bardzo częste napady padaczkowe, na które stosowane leczenie nie przynosiło wystarczającego efektu. Stan dziecka nie poprawiał się wraz z wiekiem. Przed ukończeniem dwóch lat jego rozwój oceniano na poziomie odpowiadającym mniej więcej sześciotygodniowemu niemowlęciu. Nie rozwinęło mowy, miało bardzo ograniczoną możliwość nawiązywania kontaktu i pozostawało całkowicie zależne od opieki innych osób. Do problemów neurologicznych dołączyły zaburzenia oddychania i połykania. Dziecko niemal nie spało, a częste napady padaczkowe powodowały kolejne okresy widocznego dyskomfortu. Lekarze przewidywali również duże ryzyko następnych poważnych powikłań. Rodzice przez długi czas rozmawiali z zespołem prowadzącym o rokowaniu i możliwościach dalszego leczenia. W miarę pogarszania się stanu dziecka zaczęli pytać lekarza o możliwość zakończenia jego życia. Nie była to decyzja podjęta podczas jednego spotkania. Z dokumentacji ocenionej później przez komisję wynika, iż ich stanowisko pozostawało konsekwentne, a przed podjęciem dalszych kroków sprawę omawiano zarówno w wielospecjalistycznym zespole, jak i z lekarzami spoza ośrodka.

Lekarze nie byli od początku zgodni

Decyzja nie zapadła od razu. Lekarz prowadzący przedstawił przypadek całemu zespołowi wielospecjalistycznemu, który zgodził się zarówno w kwestii diagnozy i rokowania, jak i oceny dalszych możliwości leczenia. Następnie zwrócił się o opinię do specjalistów spoza własnego regionu. Ci potwierdzili, iż stan dziecka jest nieodwracalny i nie ma realnej szansy na poprawę, ale początkowo nie uznali, iż wyczerpano wszystkie dostępne możliwości. Zwrócili uwagę, iż napady padaczkowe nie występowały bez przerwy, dlatego zaproponowali zmianę leczenia oraz ponowne rozważenie opieki paliatywnej. Lekarz zastosował zalecone przez konsultantów leczenie przeciwpadaczkowe. Nie przyniosło ono jednak oczekiwanej poprawy. Przeciwnie – pojawiły się nasilone działania niepożądane, dlatego terapię przerwano. Dla prowadzącego zasadnicze znaczenie miało również to, iż źródłem cierpienia nie były wyłącznie napady. Oceniał stan dziecka całościowo: uwzględniał trwałe uszkodzenie mózgu, poważne ograniczenia neurologiczne, problemy z oddychaniem i połykaniem oraz brak perspektywy na rozwój pozwalający choć częściowo uniezależnić się od stałej opieki. Rozmawiano również o długotrwałej sedacji (kontrolowane farmakologicznie obniżenie aktywności układu nerwowego, które uspokaja pacjenta i łagodzi lęk przy zachowaniu świadomości) paliatywnej. W takim wariancie świadomość dziecka zostałaby znacznie ograniczona, a śmierć nastąpiłaby później w przebiegu dalszego pogarszania się stanu i zaprzestania przyjmowania płynów oraz pokarmu. Rodzice nie zgodzili się na takie rozwiązanie, uważając, iż oznaczałoby ono jedynie przedłużenie sytuacji, którą postrzegali jako cierpienie. Lekarz także nie uznał tej możliwości za rozsądną alternatywę w tym konkretnym przypadku. Sprawa została więc ponownie przedstawiona niezależnemu specjaliście spoza regionu. Tym razem ocena była inna niż przy pierwszej konsultacji. Lekarz wskazał na niemal stale widoczny dyskomfort, przerywany jedynie sporadycznymi lepszymi momentami, oraz bardzo częste napady padaczkowe. Uznał, iż w połączeniu z trwałym i rozległym uszkodzeniem mózgu nie istnieje leczenie, które mogłoby doprowadzić do istotnego i trwałego zmniejszenia cierpienia. Dopiero po kolejnych opiniach, rozmowach w zespole oraz specjalnym spotkaniu poświęconym etycznej stronie sprawy lekarz prowadzący zdecydował się przejść do wykonania procedury.

Nie było jeszcze gotowego protokołu

Problem polegał na tym, iż dla aktywnego zakończenia życia dziecka w tej grupie wiekowej nie istniał jeszcze szczegółowy medyczny protokół wykonania procedury. Lekarz próbował znaleźć odpowiednie wytyczne, ale takich ram wówczas nie opracowano. Zdecydował więc, iż dziecko zostanie stopniowo wprowadzone w coraz głębszy stan sedacji, tak aby nie było świadome kolejnych etapów postępowania. Najpierw przez wkłucie dożylne podano zwiększane dawki midazolamu i morfiny, które miały obniżyć poziom świadomości i ograniczyć odczuwanie dolegliwości. Następnie zastosowano propofol oraz tiopental – leki powodujące bardzo głęboką sedację. Po ich podaniu dziecko zmarło. Był to pierwszy przypadek zastosowania nowych holenderskich zasad wobec pacjenta w wieku od roku do 12 lat, dlatego każdy etap decyzji i wykonania procedury został później szczegółowo przeanalizowany przez specjalną komisję kontrolną.

Po śmierci dziecka rozpoczął się obowiązkowy etap kontroli. Sprawa trafiła do specjalnej komisji zajmującej się późnym przerywaniem ciąży oraz zakończeniem życia noworodków i dzieci do 12. roku życia. Ponieważ był to pierwszy przypadek zastosowania nowych przepisów wobec dziecka w wieku od roku do 12 lat, komisja musiała ocenić go w sytuacji, w której dla tej grupy nie istniał jeszcze osobny, szczegółowy katalog kryteriów zapisany w rozporządzeniu. Punktem odniesienia stały się wymagania obowiązujące w przypadku noworodków oraz standardy zatwierdzone 2 października 2024 roku przez Holenderskie Towarzystwo Pediatryczne. Analizowano nie tylko ostateczną decyzję, ale także cały proces, który do niej doprowadził. Znaczenie miało to, iż rodzice byli wielokrotnie informowani o rokowaniu, lekarz konsultował przypadek poza własnym zespołem, korzystał z opinii niezależnych specjalistów i odnosił się również do stanowisk, które początkowo podważały zasadność zakończenia życia. Komisja zwróciła uwagę, iż prowadzący nie zignorował alternatywnych propozycji, ale próbował je wykorzystać i ponownie oceniał sytuację po ich niepowodzeniu. W dokumentacji znalazły się też rozmowy o aspektach etycznych oraz konsultacje z ośrodkiem wspierającym lekarzy podejmujących decyzje dotyczące końca życia dzieci. Komisja uznała, iż lekarz spełnił wymagania dotyczące należytej staranności. Za prawidłowe uznano zarówno sposób dochodzenia do decyzji, konsultowanie przypadku, informowanie rodziców i uzyskanie ich konsekwentnej zgody, jak również samo wykonanie procedury. Było to pierwsze oficjalne rozstrzygnięcie pokazujące w praktyce, jak nowe holenderskie zasady mogą zostać zastosowane wobec dziecka, które samo nie jest w stanie wyrazić swojej woli.

Lekarz przez wiele miesięcy czekał na decyzję prokuratury

Po pozytywnej opinii komisji sprawa nie była jednak jeszcze formalnie zakończona. Jej ocenę przekazano holenderskiej prokuraturze, która miała zdecydować, czy postępowanie lekarza było zgodne z prawem i czy istnieją podstawy do wszczęcia sprawy karnej. Dopiero 23 września 2026 roku poinformowano, iż lekarz nie będzie ścigany. Prokuratura podzieliła wcześniejszą ocenę komisji, kończąc trwający miesiącami okres prawnej niepewności. Sam lekarz przyznał później, iż oczekiwanie było dla niego wyjątkowo trudne. Od wykonania procedury pod koniec 2025 roku do ostatecznej decyzji minęła większa część roku. Porównał ten czas do życia z "mieczem Damoklesa" nad głową, ponieważ przeprowadził procedurę, której wcześniej w tej grupie wiekowej w Holandii jeszcze nie stosowano. Jednocześnie wyraził nadzieję, iż zakończenie sprawy może dać większą pewność innym lekarzom oraz rodzicom dzieci znajdujących się w skrajnie ciężkich sytuacjach. Pediatra i profesor opieki paliatywnej Eduard Verhagen, który uczestniczył w tworzeniu nowych zasad i doradzał przy tej sprawie, zwrócił uwagę na inny problem. Jego zdaniem kontrola takich przypadków powinna przebiegać szybciej, ponieważ zarówno lekarz, jak i rodzice przez wiele miesięcy żyją w niepewności co do prawnej oceny podjętej decyzji. Sama komisja ma określone terminy działania, natomiast w przypadku prokuratury podobnych ram czasowych nie ustalono. Holenderski rząd, przygotowując nowe rozwiązania, zakładał, iż będą one wykorzystywane wyjątkowo rzadko – szacowano nie więcej niż około pięciu przypadków rocznie. Do końca września 2026 roku sprawa dziecka, które nie miało jeszcze dwóch lat, pozostawała pierwszym i jedynym znanym przypadkiem zastosowania tej procedury wobec osoby w wieku od roku do 12 lat. Jej znaczenie wykracza więc poza historię jednej rodziny: opublikowana dokumentacja oraz decyzje komisji i prokuratury stworzyły pierwszy praktyczny punkt odniesienia dla podobnych przypadków w przyszłości.

Źródła:

https://www.rijksoverheid.nl/themas/familie-zorg-en-gezondheid/levenseinde-en-euthanasie/levensbeeindiging-bij-kinderen-van-1-12-jaar

https://www.nvk.nl/kennisdocument/levensbeeindiging-bij-kinderen-1-12-jaar-zorgvuldigheidseisen/

https://www.om.nl/onderwerpen/l/late-zwangerschapsafbreking

https://nltimes.nl/2026/06/23/first-euthanasia-terminally-ill-child-confirmed-netherlands

https://nypost.com/2026/09/28/world-news/child-euthanized-in-netherlands-assisted-dying-program-was-just-a-baby/

https://nltimes.nl/2026/09/09/first-ever-case-euthanasia-young-child-2-handled-well-dutch-committee

https://www.ndtv.com/world-news/child-who-died-by-euthanasia-was-only-2-dutch-committee-releases-heartbreaking-findings-12109796

https://www.dw.com/en/dutch-government-backs-euthanasia-for-under-12s/a-55270062

https://people.com/child-under-12-euthanized-in-the-netherlands-12005000

https://www.ewtnnews.com/world/europe/netherlands-records-first-euthanasia-death-of-child-under-12

https://cathnews.com/2026/06/26/netherlands-records-first-euthanasia-death-of-child/

https://billygraham.org/decision-magazine/articles/dutch-gov-t-applauds-euthanasia-of-disabled-toddler-who-was-not-dying

https://www.ndtv.com/world-news/child-who-died-by-euthanasia-was-only-2-dutch-committee-releases-heartbreaking-findings-12109796

Idź do oryginalnego materiału