Program dwudniowej konferencji „Między informacją a dezinformacją”, która odbyła się 15 i 16 października w Tomaszowie Lubelskim, obejmował szeroki zakres zagadnień dotyczących przyszłości Polski. Uczestnicy dyskutowali m.in. o bezpieczeństwie państwa, sytuacji polskiego rolnictwa, zmianach w edukacji, kryzysie tożsamości narodowej, wpływie sztucznej inteligencji na politykę, misji publicznej mediów oraz przyszłości Unii
Europejskiej.SAFE pod ostrzałemJednym z pierwszych tematów poruszonych przez starostę tomaszowskiego Henryka Karwana było finansowanie polskiej armii z wykorzystaniem unijnego instrumentu SAFE. Zwracając się do Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta RP, starosta wskazał na potencjalne zagrożenia związane z warunkami korzystania z tych środków. Zapytał, czy osoby odpowiedzialne za zawarcie umów mogą w przyszłości ponieść odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu lub sądami. Interesowało go również, czy Polska będzie mogła wycofać się z zobowiązań, które – jak podkreślał – mogą obciążyć kolejne
pokolenia.Bogucki wyjaśnił, iż możliwość rezygnacji z programu zależy od etapu jego realizacji oraz zakresu już zaciągniętych zobowiązań.– Ta umowa jest etapowana, znaczy tam, gdzie zobowiązania zostały już zaciągnięte, tam, gdzie pieniądze zostały już wpłacone, no to te pieniądze trzeba będzie oddać. Można je oddać szybciej, można je oddać później albo zgodnie z harmonogramem – mówił szef Kancelarii Prezydenta
RP.Zaznaczył, iż jego zdaniem realizację kolejnych etapów programu można jeszcze zatrzymać. Możliwość podjęcia takiej decyzji powiązał z wynikiem wyborów parlamentarnych w 2027
roku.CZYTAJ TEŻ: Prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. "Nie można czcić ludobójców"Bogucki przekonywał również, iż prezydent RP wraz z prezesem Narodowego Banku Polskiego, prof. Adamem Glapińskim, przedstawili alternatywną koncepcję finansowania obronności, opartą na krajowych rezerwach złota. Według szefa Kancelarii Prezydenta rząd odrzucił tę propozycję z powodów
politycznych.Plan Czarnka dla polskiego rolnictwaPo dyskusji o finansowaniu obronności Henryk Karwan skierował pytanie do Przemysława Czarnka. Nawiązując do rolniczego charakteru powiatu tomaszowskiego, zapytał byłego ministra edukacji i nauki, jakie działania należałoby podjąć, aby poprawić sytuację polskich
gospodarstw.Czarnek wskazał dwa najważniejsze kierunki zmian: odbudowę produkcji zwierzęcej oraz ograniczenie konkurencji ze strony towarów sprowadzanych z Ukrainy.– Wszyscy rolnicy to wiedzą. Nikt tego zboża, tej kukurydzy nie przeje, jeżeli nie będziemy mieli zwierząt – mówił poseł.Przekonywał, iż odbudowa hodowli wymaga przede wszystkim uproszczenia przepisów. Krytykował część regulacji dotyczących zwalczania
afrykańskiego pomoru świń (ASF), twierdząc, iż nadmierne obowiązki administracyjne i weterynaryjne utrudniają rolnikom prowadzenie gospodarstw. Zapowiadał zmiany w zasadach bioasekuracji oraz zwiększenie odstrzału dzików, które mogą uczestniczyć w rozprzestrzenianiu się wirusa ASF.– Gwarantuję państwu, iż jakiekolwiek obowiązki mycia się przed wyjściem z obory i po nim czy robienia listy gości na święta znikną, bo musimy wrócić do normalności. Zrobimy wielki, potężny odstrzał dzików i doprowadzimy warunki hodowli do normy – zapowiadał Przemysław
Czarnek.Poseł przekonywał również, iż rolnicy potrzebują programów wsparcia umożliwiających powrót do produkcji zwierzęcej. Jego zdaniem niepewność związana z przepisami i opłacalnością gospodarowania sprawia, iż coraz mniej młodych ludzi wiąże swoją przyszłość z
rolnictwem.Drugim filarem przedstawionej przez niego koncepcji miało być ograniczenie importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy.PRZECZYTAJ: Coraz bliżej obwodnicy Zamościa. 12 km za 362 mln zł proponuje jedna z firm– Zamykamy granicę z Ukrainą na wszelkie produkty przetworzone i koniec, kropka. Nikt nie wytrzyma konkurencji – nie rolnictwa ukraińskiego, bo tam istnieje rolnictwo wielkich koncernów niemieckich, holenderskich czy izraelskich. Tylko w przypadku masła import wzrósł o 370 proc. rok do roku. jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to oszukuje rolników – przekonywał.Były minister edukacji skrytykował także porozumienie handlowe z państwami Mercosur. Zapowiedział działania na rzecz odbudowy prestiżu zawodu rolnika, szczególnie wśród młodego pokolenia. Zwracał uwagę, iż choć nowoczesne technologie znacznie ograniczyły wysiłek fizyczny związany z prowadzeniem gospodarstwa, nie wyeliminowały problemu niepewności ekonomicznej.– Musimy stworzyć modę na rolnika. Musimy stworzyć również modę wśród młodych ludzi na pozostanie na wsi – podkreślał.Ostra krytyka zmian w edukacjiOstatnia część debaty poświęcona była sytuacji w polskim szkolnictwie. Głos zabrał poseł Tomasz Zieliński, były nauczyciel i członek sejmowej Komisji Edukacji. Nie szczędził krytyki kierownictwu Ministerstwa Edukacji Narodowej, na którego czele stoi Barbara Nowacka.– Edukacją rządzą dyletanci, którzy dążą do tego, by polski uczeń był niedouczony. Chcą wychować nie Polaka, ale obywatela Europy nieutożsamiającego się z własnym krajem – mówił.Zieliński krytykował ograniczenia dotyczące zadawania prac domowych oraz zmiany w podstawie programowej. Te ostatnie określił mianem „zbrodni na historii i literaturze polskiej”. Przekonywał, iż decyzje resortu negatywnie wpływają na poziom nauczania, a ich konsekwencje odczuwają zarówno uczniowie, jak i rodzice.– Z czym borykają się teraz rodzice uczniów szkół podstawowych? Mamy rekordową liczbę korepetycji. Nigdy tyle w Polsce nie było, ponieważ rodzice najnormalniej w świecie się boją. Chcą, żeby dziecko było wykształcone, żeby skończyło dobrą szkołę, a następnie dostało się na studia – mówił poseł z Tomaszowa
Lubelskiego.Zieliński przedstawił również przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość program „Piątka dla bezpiecznej szkoły”. Wśród proponowanych rozwiązań wymienił monitoring placówek, przyciski alarmowe umożliwiające bezpośrednie wezwanie policji, rozwój wsparcia psychologiczno-pedagogicznego oraz działania chroniące uczniów przed dezinformacją.Poseł zarzucił także części polityków koalicji rządzącej niekonsekwencję w podejściu do Kościoła. Twierdził, iż niektórzy z nich publicznie krytykują instytucje kościelne, a jednocześnie posyłają własne dzieci do szkół katolickich, doceniając poziom nauczania i panującą w nich dyscyplinę.Opowiedział się również za przywróceniem nauczania religii w szkołach na zasadach zagwarantowanych ustawowo.„Wszystko zaczyna się w rodzinie”Do problemów wychowania i bezpieczeństwa dzieci odniósł się także Przemysław Czarnek. Podkreślał, iż najważniejszą rolę w kształtowaniu postaw młodego pokolenia odgrywa rodzina. Nawiązał przy tym do niedawnych tragicznych wydarzeń w jednej ze szkół na Mazowszu.– Nie czarujmy się. Wszystko zaczyna się w naszych rodzinach. Przecież do tego makabrycznego morderstwa nie doszło w centrum Wrocławia ani Warszawy, tylko w niewielkiej miejscowości na północnym Mazowszu, nieróżniącej się niczym od wiosek pod Tomaszowem Lubelskim. To jest, można powiedzieć, ten sam krąg Polski rdzennej. Nigdy w życiu nie przyszłoby nam do głowy, iż w takiej szkole, w małej miejscowości wiejskiej pod Tomaszowem, może dojść do tego, iż przyjdzie 15-latek, który jest stąd, a co więcej – jego rodzina wiedziała, iż on takie rzeczy majstruje, tylko myślała, iż sobie żartuje. Zaczyna się od znieczulicy rodziców czy dziadków, którzy pozwalają dzieciom już na wszystko i w ogóle nie reagują. Po prostu trzeba od tych dzieciaków wymagać i wziąć je w takie tryby, w jakie my byliśmy brani. To jest pierwsza rzecz – mówił
Czarnek.Były minister przekonywał, iż kryzys wychowawczy jest ściśle związany z osłabieniem więzi rodzinnych i odchodzeniem od tradycyjnych wartości. Zwracał uwagę na sprzeczność między deklarowanym poparciem dla rodziny a codziennymi postawami dorosłych.– Co my robimy z naszymi dziećmi? „Po co ci ten ślub teraz? Ożenisz się później. Skończ studia, pójdź do pracy, zarób, wyjedź za granicę. Po co ci to drugie dziecko? Po co ci to trzecie dziecko? Tylko kłopot”. I tak sobie mówimy, iż musimy promować rodzinę. A w naszym domu sami naszym dzieciom tłumaczymy, iż to jest za szybko, iż za wcześnie, iż niewygodnie. Sami egoizm puszczamy w głowy naszych dzieci – tłumaczył poseł.Do dyskusji włączył się Zbigniew Bogucki. W jego ocenie ograniczanie obowiązków szkolnych może prowadzić do pogłębiania konfliktów pokoleniowych. Przekonywał, iż polityka obecnego rządu osłabia autorytet wymagających rodziców i dziadków, stawiając ich w opozycji do
dzieci.Szef Kancelarii Prezydenta zwrócił się również do obecnych na sali duchownych. Nawiązał do spadku liczby powołań kapłańskich, wskazując, iż na pierwszy rok seminarium w diecezji zamojsko-lubaczowskiej przyjęto zaledwie dwóch kleryków. Jego zdaniem jest to przede wszystkim jeden z przejawów kryzysu współczesnej rodziny.„Gdzie jest Donald Tusk?”. Polityczny finał debatyNa zakończenie panelu Zbigniew Bogucki przywołał anegdotę z kampanii prezydenckiej, wspominając wystąpienie Karola Nawrockiego w Końskich i jego pytanie skierowane do politycznego rywala: „Gdzie jest Rafał Trzaskowski?”.Historia stała się pretekstem do wezwania uczestników konferencji do politycznej mobilizacji przed kolejnymi wyborami.– Musimy wyjść z tej sali z opanowaną energią i zapytać z determinacją: „Gdzie jest Donald Tusk?”. Nie po to, by zrobić mu krzywdę, ale po to, by skutecznie odsunąć go od władzy i przywrócić Polsce adekwatny bieg – zakończył szef Kancelarii Prezydenta
RP.Dyskusję podsumował starosta Henryk Karwan, dziękując panelistom za udział i przedstawienie swoich
stanowisk.Konferencja „Między informacją a dezinformacją” trwała dwa dni. Patronat medialny nad wydarzeniem sprawowała redakcja „Kroniki Tygodnia”.