Kiedyś szkolne konkursy uczyły dzieci pracy. Wyzwalały w nich pokłady kreatywności i były ciekawą odskocznią od zajęć. A dziś? Okazuje się, iż coraz częściej prace konkursowe wykonują nie uczniowie, a ich rodzice. Coraz więcej mam i ojców przyznaje, iż pomagają swoim dzieciom, a adekwatnie robią za nie wszystko. Od A do Z. - Bardzo mnie zdziwił widok siostry, która misternie przyklejała kwiaty do stroika. W tym czasie jej córka była u koleżanki. Dziewczynka została całkowicie wyłączona z przygotowań rzeczy na konkurs, bo jak uważa jej matka, 'ona zrobi to brzydko, więc musi jej pomóc', a tak w ogóle ja się nie znam, bo teraz to właśnie tak jest w każdym domu - opowiada pani Ilona. - Nie powiem, zdziwiło mnie to bardzo, bo za moich czasów szkolnych nie do pomyślenia było to, żeby rodzic wykonał choćby część pracy. To zawsze było dziecko. Potem te prace były lekko koślawe, niedopracowane, może choćby i brzydkie, ale wykonane przez uczniów, którzy włożyli w to swoje serce i poświęcili czas - dodaje moja rozmówczyni.
REKLAMA
Zobacz wideo Tym różni się nauka w Stanach od nauki w Polsce. "Nie siedzą w sali"
Szkolne konkursy dla dzieci wykonane ręką rodzica. "To plaga"
Rodzice za bardzo ingerują w przygotowanie dzieci do wszelkich konkursów. Zaczyna się to już na etapie przedszkola. Nie pozwalają maluchom na samodzielność, bo oni, jako dorośli "wiedzą lepiej". Wybierają więc za swoje szkraby piosenki, które powinny śpiewać na występach, a także robią za nie prace plastyczne. - Mam syna w przedszkolu i te wszystkie konkursy to są śmieszne. Moim zdaniem te prace w ogóle nie powinny być robione w domu. Przykład? Konkurs na dynię z bajki. Mój czterolatek malował warzywo farbami, dekorował naklejkami. Ja pomogłam mu tylko wyciąć otwory. Byłam z niego bardzo dumna, zresztą on z siebie sam też. Przychodzimy do przedszkola, a tam zamki i karoce z dyni. Serio, to było 'dzieło' czterolatka? No kogo ci ludzie chcą oszukać? To dziś prawdziwa plaga - irytuje się Ola, mama Leona z grupy "Sówek".
Zjawisko "prac konkursowych robionych ręką rodzica" widać bardzo w okresach przedświątecznych. To oni chodzą po parkach i lasach w poszukiwaniu szyszek i kasztanów, robią zakupy w sklepach papierniczych, by, chwile później, zasiąść do produkcji. A dzieci? One mają nie przeszkadzać, a potem tylko udawać, iż praca została przez nich wykonana.
Nie wierzysz? Przejdź się do dowolnej szkoły w okresie przedświątecznym. Na wystawach będą prawdopodobnie perfekcyjnie wykonane ozdoby, makiety, wyszywanki, haftowane serwety. Wszystko perfekcyjne, piękne, bardzo estetyczne. I przeczytaj podpisy: 'Amelka lat 5'; 'Piotruś lat 8'
- dodaje Ola.
Czy rodzice myślą o konsekwencjach? "Matka i babka ogarną całą robotę"
Nie ma nic złego w tym, iż rodzic chce pomóc w wykonaniu pracy na konkurs. Tyle, iż to powinna być pomoc, a nie wykonanie wszystkiego za dziecko. Zamiast dbać o to, by dziecko miało potrzebne akcesoria na prace plastyczne, sami włączają się o wiele bardziej, żeby nie powiedzieć za bardzo, do pracy.
Tu nie myślimy o konsekwencjach. Przecież moja siostrzenica jest nauczona, iż ona nie musi robić nic, bo matka i babka za nią ogarną całą robotę. Dziecko w ogóle nie podejmuje się tego tematu, bo przecież choćby jakby chciała, to inni i tak mają 'lepsze', czyli, zrobione przez dorosłych prace. To prawdziwa zmora rodziców, bo z jednej strony chcą uczyć dziecko samodzielności, ale odbierają im to, robiąc wszystko za nie
- dopowiada pani Ilona.
A Ty? Co sądzisz o pracach dzieci na szkolne konkursy? Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl




