Wizyta ciotki, żona we łzach – Robert budzi się w środku nocy na dźwięk dzwonka do drzwi, podczas gd…

newsempire24.com 1 dzień temu

Wiktor budzi się nagle, kiedy rozlega się dźwięk dzwonka do drzwi. Obok niego na łóżku żona powoli otwiera oczy. Delikatnie gładzi ją po ramieniu.
Kochanie, śpij dalej, ja otworzę mówi i cicho wychodzi z sypialni, szepcząc pod nosem: Kto to może być o tej porze w nocy?

Otwiera drzwi i widzi w progu swoją ciotkę panią Halinę z ogromną torbą w ręku. Za nią, lekko przydeptując z nogi na nogę, stoi wujek Zbyszek.

Wiktorku, kochany siostrzeńcu! woła ciotka Halina. choćby nie cieszysz się na mój widok? Chodź, przytul ciocię! rzuca się Wiktorowi na szyję, przygniatając go niemal w objęciach.
Koniec spokoju… wzdycha w duchu Wiktor, taszcząc ciężkie walizki ciotki przez przedpokój.

Reszta nocy mija w totalnym rozgardiaszu. Ciotka Halina nie chce spać na kanapie, bo narzeka, iż jest twarda jak deska. Potem sugeruje, iż może Wiktor ją jakoś położy.

Żona Wiktora, Marcelina, przez cały czas nie może wyjść ze zdziwienia. Nie minęła choćby godzina od ich przyjazdu, a już całe mieszkanie wywrócone na lewą stronę. Ostatecznie wszyscy kładą się spać. Ciocia z wujkiem zajmują sypialnię, a Wiktor z żoną śpią w salonie na kanapie.

Jak długo myślisz, iż tu zostaną? pyta Marcelina szeptem, podając Wiktorowi na śniadanie jajecznicę.
Nie wiem. Zapytam, jak wrócę z pracy odpowiada Wiktor.

Marcelina, wyraźnie poirytowana, nasłuchuje głośnego chrapania z pokoju, po czym mówi:
Wiktor, boję się ich. Może wrócisz dzisiaj wcześniej?
Postaram się obiecuje i wychodzi do pracy.

Po powrocie z pracy Wiktora wita pachnący obiad i starannie nakryty stół.
Chodź, siostrzeńcu, świętujemy rodzinne spotkanie! woła ciotka z kuchni.
Marcelina szepcze mu na ucho:
Dobrze, iż już jesteś!

Wszyscy siadają do stołu.
Ciociu Halino, długo zamierzacie zostać? pyta Wiktor uprzejmie.
Już nas wyganiasz? odpowiada z wyrzutem ciotka do wujka. No widzisz? Nie są zadowoleni, iż jesteśmy.

Ciociu, co ty mówisz? Możecie zostać, ile chcecie! Wiktor nie rozumie, o co chodzi.
Zostaniemy z tobą, Wiktorze, na zawsze. Sprzedaliśmy już mieszkanie. Nie mamy nikogo innego poza wami. Przecież nie wyrzucisz cioci na ulicę? Zostały nam już tylko ostatnie lata, wytrzymasz jeszcze trochę? teatralnie ociera łzę z policzka.

Szczęka Wiktora opada z wrażenia, a Marcelina nie wytrzymuje i z płaczem wychodzi z pokoju. Zapada niezręczna cisza. Wujek Zbyszek spokojnie kończy sałatkę z talerza.

I co tak milczysz? zrzędzi ciotka do męża. Ty tylko jeść potrafisz. Mógłbyś coś powiedzieć!
Oczywiście, kochanie, masz rację potakuje flegmatycznie wujek Zbyszek.

Zawsze to samo. Ja wszystko załatwiam, a on tylko się zgadza. To mężczyzna? odwraca się do Wiktora Ty jesteś szczęśliwy, siostrzeńcze?
Zostaniecie, ile będziecie chcieli! odpowiada Wiktor i w tej chwili słyszy cichy szloch Marceliny zza drzwi.

Bierze widelec bez entuzjazmu. Ciocia i wujek jedzą z apetytem tak, iż aż uszy puchną od mlaskania.

Kiedy ciotka kończy wszystko, z uśmiechem odchyla się na krześle.
Najadłam się, Wiktorze. Oj, tylko żartowałam. Jesteśmy tu tylko na dwa, trzy dni. Musimy pójść do szpitala na kontrolę. A ty, siostrzeńcze, świetnie sobie radzisz. Było widać, iż się boisz, ale nie dawałeś po sobie poznać. Pamiętaj po mojej śmierci mieszkanie dostaniesz ty, bo dzieci nie mamy. Jesteś jedynym spadkobiercą.

Nigdy jeszcze Wiktor nie poczuł takiej ulgi. Uśmiecha się radośnie:
Niech ciocia żyje sto lat! Te kilka dni z wujem i ciotką pod jednym dachem wystarczyło, by Marcelina ciągle płakała nigdy nie mogła dogodzić cioci: zupa nie taka, kotlety zbyt twarde, ubrania źle uprane, podłoga niedokładnie zmyta.

Podczas pożegnania ciotka szepce Wiktorowi:
Jak mogłeś się ożenić z taką beksą? Jest może w ciąży? Cały czas ryczy.

Gdy drzwi zamykają się za rodziną, Marcelina zaczyna tańczyć ze szczęścia:
Może już nigdy tu nie wrócą mówi z nadzieją w głosie.
Ja już nic nie mówię. Chyba jednak ciotce się tu spodobało!
Ja naprawdę nie mam siły! jęczy Marcelina.

Dzwonek do drzwi nagle głośno rozlega się znowu.

Znowu? podrywa się Wiktor i… Ach, to tylko budzik! śmieje się, bo wiedział, iż czeka go dziś naprawdę dobry dzień.

Idź do oryginalnego materiału