„Wojna o dzieci”, czyli „Edukacja zdrowotna” wpychana do szkół. Tychy już raz upokorzyły MEN

noweinfo.pl 1 tydzień temu

Minister edukacji Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej, wprowadzając seksualizujący przedmiot nieobowiązkowy pn. „Edukacja zdrowotna” do polskich szkół, doznała totalnej klęski na skutek stanowczego sprzeciwu uczniów i rodziców. Skalę pogromu dobrze widać w Tychach – mieście rządzonym przez prezydenta Macieja Gramatykę (szefa KO w tym mieście). Minister edukacji chce teraz na siłę wcisnąć „Edukację zdrowotną” (po przeróbkach) do klas. Takie działania nazwane zostały przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris „wojną o polskie dzieci i polską szkołę” i dlatego w Internecie zbierane są podpisy pod petycją domagającą się dymisji szefowej Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W kwietniu br. minister edukacji Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej ogłosiła, iż kontrowersyjny przedmiot pn. „Edukacja zdrowotna” od września 2026 roku, czyli od nowego roku szkolnego, będzie przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach. Przedmiot ten, jako nieobowiązkowy, wprowadzony został w ubiegłym roku i okazał się totalną klęską, bo okazało się, iż prawie nikt (a w niektórych szkołach dosłownie nikt) nie uczestniczy w tych zajęciach. Minister zapowiedziała więc teraz przymus w nauczaniu, dodając, iż nieobowiązkowy będzie jedynie komponent dotyczący wiedzy seksualnej, który stanowi, wg słów minister Nowackiej, niewielki ułamek zawartości całej „Edukacji zdrowotnej”.

„Edukacja zdrowotna”,

jako zajęcia nieobowiązkowe, funkcjonuje od 1 września 2025 roku w szkołach podstawowych (klasy 4-8) i ponadpodstawowych (klasy 1-3). Ministerstwo Edukacji Narodowej zachwalało ten przedmiot jako nowoczesny, „którego celem jest wyposażenie dzieci i młodzieży w rzetelną wiedzę, umiejętności oraz postawy umożliwiające skuteczne dbanie o zdrowie własne i innych osób we wszystkich jego wymiarach: fizycznym, psychicznym, społecznym, środowiskowym i cyfrowym”. W akcji propagandowej, poprzedzającej wprowadzenie owej „edukacji” do szkół, MEN deklarowało, iż „przedmiot obejmuje nie tylko obszar medyczny czy biologiczny, ale także zagadnienia związane z emocjami, relacjami, odpowiedzialnością, wartościami i dobrostanem. Uczy podejmowania świadomych decyzji zdrowotnych. Promuje zdrowy styl życia. Rozwija umiejętności komunikacji, empatii i troski o siebie i otoczenie. Pozwala ustrzec się przed różnorodnymi zagrożeniami – od chorób zakaźnych, przez uzależnienia, po dezinformację”.

Mimo tej reklamy

rodzice dostrzegli w przedmiocie wprowadzanym przez lewicową minister pokątną seksualizację dzieci i młodzieży. Zajęcia miały być początkowo obowiązkowe, ale ostatecznie stały się nieobowiązkowe. W zaistniałej sytuacji MEN robiło jednak, co tylko mogło, aby „złowić” w ten przedmiot jak najwięcej dzieci i młodzieży. W ramach owych połowów, zamiast przyjąć cywilizowaną pozytywną zasadę, iż tylko dobrowolna deklaracja uczestnictwa w zajęciach otwiera je dla chętnych, zastosowano jej przeciwieństwo – tzn. rodzice mogli sprzeciwić się udziałowi swoich dzieci w tych lekcjach, a brak takiego sprzeciwu – i to wyrażonego obowiązkowo w formie pisemnej – oznaczał automatyczne zapisanie dziecka do udziału w „edukacji” minister Nowackiej. Do tego wszystkiego wyznaczono bardzo krótki termin na wyrażenie owej pisemnej opinii.

O wadze problemu świadczy fakt,

iż głos w tej sprawie zabrała Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, kierując do rodziców specjalny apel. Czytamy w nim m.in.: „W programie zajęć z edukacji zdrowotnej są treści wartościowe, takie jak troska o zdrowie fizyczne, higienę psychiczną czy rozpoznawanie zagrożeń. Jednak są też treści, które nie są zgodne z wiarą katolicką i narażają dzieci i młodzież na ryzyko poważnych niebezpieczeństw, mogących wpływać na całe ich życie, a także życie rodziny. Program przedmiotu – w naszej ocenie – stanowi zagrożenie dla katolickiej wizji rodziny, małżeństwa oraz dojrzałości ludzkiej dzieci i młodzieży. Problematyka małżeństwa i rodziny, rozumianych jako wspólnota ojca, matki i dzieci, została potraktowana w nim w sposób marginalny. Tymczasem Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wyraźnie podkreśla, iż małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i ojcostwo znajdują się pod szczególną ochroną państwa. W programie znalazły się treści dotyczące tożsamości płciowej oraz kwestii prawnych i społecznych związanych ze środowiskiem LGBTQ+. Wszystkie osoby zasługują na szacunek, ale ich wizja seksualności nie jest zgodna z nauką Kościoła. Proponowane treści mogą prowadzić do zniekształcenia obrazu kobiecości i męskości, a choćby powodować, iż dziewczęta będą identyfikowały się jako chłopcy, a chłopcy – jako dziewczęta, w ich najbardziej wrażliwym okresie życia, w którym młody człowiek poszukuje własnej tożsamości i potrzebuje szczególnego wsparcia, opieki i towarzyszenia mu przez najbliższych. Niezwykle zaś łatwo jest wtedy skrzywdzić młodych ludzi i doprowadzić w konsekwencji do wielu zaburzeń (…). Dlatego zwracamy się do Was, Drodzy Rodzice wyznający katolicką wiarę, abyście głęboko rozważyli proponowane zajęcia z edukacji zdrowotnej i nie wyrażali zgody na udział swoich dzieci w tych zajęciach”. Całą treść apelu przedstawiliśmy w „Nowym Info” nr 19 z 2025 roku.

Nie pomógł

ani krótki termin konsultacji, ani manipulatorski ich charakter. Próba wprowadzenia do szkół „Edukacji zdrowotnej” zakończyła się totalną klęską minister Nowackiej. Bardzo dobrze ilustruje to przykład Tychów.

Na początku października ubiegłego roku

poprosiliśmy Urząd Miasta w Tychach o podanie frekwencji w tyskich szkołach publicznych na zajęciach „Edukacji zdrowotnej”. Dowiedzieliśmy się, iż we wszystkich publicznych podstawówkach w Tychach z zajęć tych wypisanych zostało 3488 uczniów, czyli 55 proc. dzieci uprawnionych do korzystania z owych zajęć. Natomiast prawdziwy pogrom nastąpił w tyskich publicznych szkołach ponadpodstawowych. Tutaj z zajęć „edukacyjnych” wypisanych zostało aż 94 proc. ogółu uprawnionych uczniów (czyli 3184)! Okazało się, iż istnieją klasy, w których nikt, dosłownie nikt, nie uczęszcza na „Edukację zdrowotną”.

Stopień upokorzenia

minister Nowackiej z Koalicji Obywatelskiej osiągnął w Tychach taki poziom, iż Miejskie Centrum Oświaty w Tychach (instytucja podporządkowana prezydentowi Tychów Maciejowi Gramatyce, szefowi Koalicji Obywatelskiej w Tychach) odmówiło podania nam istotnych informacji.

– Wśród uczniów tyskich publicznych szkół podstawowych są klasy, w których wszyscy uczniowie – cały rocznik- nie uczęszczają na zajęcia edukacji zdrowotnej. Z uwagi na ochronę danych osobowych i możliwość identyfikacji uczniów, informacja, której klasy dotyczy taka sytuacja, nie ma charakteru jawnego – swoją odmowną decyzję tłumaczyło MCO. – W jednej ze szkół na poziomie klasy 6 na zajęcia edukacji zdrowotnej zapisanych jest 95 proc. uczniów (18 z 19 uczniów). Z uwagi na ochronę danych osobowych informacja, której klasy dotyczy taka sytuacja, nie ma charakteru jawnego. Wśród publicznych szkół ponadpodstawowych w Tychach jest szkoła, której wszyscy uczniowie (100 proc.) nie uczęszczają na zajęcia edukacji zdrowotnej. Z uwagi na ochronę danych osobowych i możliwość identyfikacji uczniów, informacja, ile procent uczniów nie będzie uczestniczyło w zajęciach edukacji zdrowotnej, w podziale na poszczególne szkoły, nie ma charakteru jawnego – stwierdziło MCO.

Byliśmy ciekawi,

w jakiej konkretnej klasie, której szkoły ponadpodstawowej procent uczniów wypisanych z „Edukacji zdrowotnej” jest największy. I w tym przypadku mieszkańcy Tychów tego się nie dowiedzieli.

– Z uwagi na fakt, iż szczegóły dotyczące rezygnacji z zajęć mogą prowadzić do identyfikacji konkretnych osób i stanowią dane osobowe, nie mogą one zostać ujawnione zgodnie z przepisami Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 (RODO) oraz ustawy o ochronie danych osobowych – odpowiedziało MCO Tychy. – Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdzie 100 proc. uczniów nie uczęszcza na zajęcia edukacji zdrowotnej.

Miejskie Centrum Oświaty w Tychach

nie utajniło natomiast informacji, w której klasie, jakiej szkoły ponadpodstawowej jest najlepiej pod względem frekwencji na zajęciach „Edukacji zdrowotnej” (czyli jaki procent uczniów wypisanych z tych zajęć jest najmniejszy wśród wszystkich klas tyskich szkół ponadpodstawowych). Okazuje się, iż sytuacja taka panuje w klasie 3 Branżowej Szkoły I Stopnia Specjalnej Nr 5 im. Anny Dymnej: z zajęć edukacji zdrowotnej wypisanych było tam 45 proc. uczniów; w tej klasie 5 uczniów nie uczęszcza na zajęcia edukacji zdrowotnej.

Wprowadzanie

obowiązkowego nauczania „Edukacji zdrowotnej” w szkołach, a więc przedmiotu już raz negatywnie zweryfikowanego przez rodziców, wywołało falę krytyki. Głos w tej sprawie zabrał m.in. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, stwierdzając, iż to „wojna o polskie dzieci i o polską szkołę” oraz informując, iż „normalnie myślących rodziców nie usatysfakcjonuj nic poza całkowitym wycofaniem ‘edukacji zdrowotnej’ ze szkół”.

15 kwietnia 2026 roku

adwokat Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, na stronie ordoiuris.pl stwierdza, iż z woli minister Nowackiej „Edukacja zdrowotna” będzie od września przedmiotem obowiązkowym także w szkołach prywatnych oraz katolickich i takie działanie nazywa wojną wydaną „niewinności naszych dzieci”, a także uderzeniem „w bezpieczeństwo szkół i w prawa rodziców”.

– Deprawacja ma być obowiązkowa – stwierdza prezes Kwaśniewski. – Tak zdecydował rząd.

Ordo Iuris przypomina,

iż chociaż MEN przebiegle zapisało każdego ucznia na wulgarne zajęcia, to rodzice w swojej ogromnej większości wypisali swoje dzieci z tych lekcji.

– Niech to wybrzmi jednoznacznie – ponad 2 miliony (!) dzieci zostało wypisanych z przedmiotu, który był głównym projektem minister Barbary Nowackiej i jej kluczową zmianą programową – podkreśla prezes Ordo Iuris. – Nie można wyobrazić sobie mocniejszego gestu sprzeciwu ze strony Polaków. Pomimo tego – we wrześniu rząd spróbuje kolejnego cynicznego oszustwa, by otworzyć seksedukatorom i ideologom gender drogę do naszych dzieci. Tym razem minister Nowacka zapowiada, iż „respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję części środowisk” podzieli „edukację zdrowotną” na dwie części. A ta związana z seksualnością będzie dobrowolna. W ramach jednego przedmiotu. Każdy rodzic, nauczyciel i każde dziecko wiedzą, iż to niewykonalne. A chaos wokół „zakazanych zajęć” będzie przekładał się na chaos w szkole i będzie utrudniał rodzicom kontrolę treści prezentowanych dzieciom. I o to właśnie chodzi.

Według Jerzego Kwaśniewskiego

obecne działania ministerstwa to podstęp i cyniczna próba uśpienia czujności. Prezes Ordo Iuris apeluje do rodziców, aby nie uznawali tego absurdalnego rozwiązania za bezpieczne i wzywa, by wzięli sprawy oświaty i wychowania w swoje ręce.

– Rozpoczynamy zatem jednoznaczną i mocną kampanię „SZKOŁA MĄDRA, SZKOŁA PIĘKNA, SZKOŁA DOBRA” – informuje prezes OI. – Po pierwsze: zwolnimy Barbarę Nowacką ze stanowiska Ministra Edukacji Narodowej. Nie spoczniemy, dopóki nie opuści gmachu na Al. Szucha w niesławie. Od dzisiaj odliczamy dni do zakończenia jej szkodliwej misji w resorcie. Dość mamy odrażającej pogardy dla woli i dla praw rodziców. Uruchamiamy petycję, w której każdy może „zwolnić Nowacką”. Ale petycja to tylko jedno z działań. Zaapelujemy o wotum nieufności wobec minister, a przez ostatnie miesiące jej rządów będziemy śledzić każdy jej ruch i każdą decyzję. Po drugie: żądamy przyjęcia przygotowanej przez nas ustawy o potwierdzeniu praw rodziców i stabilizacji programu szkolnego. Po trzecie: o ile nic innego nie pomoże – na koniec wezwiemy polskich rodziców i polskie szkoły do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zwrócimy się do nich, by nie posyłali dzieci na „edukację zdrowotną”. Będziemy apelować, by nie dali się zwabić w pułapkę zapewnieniami minister Nowackiej o wyodrębnieniu spraw seksualnych do lekcji dobrowolnych. Cały program tego przedmiotu jest wadliwy i szkodliwy. Rozporządzenie musi zostać odwołane. W innym wypadku będziemy stali za każdym rodzicem i za każdym dyrektorem szkoły, który tego przedmiotu nie akceptuje.

Barbara Nowacka,

jak czytamy na stronie ordoiuris.pl, powołała już zespół ekspertów, który „wyważy to, co jest elementem dojrzewania i zdrowia, a co mogłoby wzbudzać nadmierne emocje”. Koordynatorem tego grona został… Zbigniew Izdebski – seksuolog znany z zachwalania kobiet podróżujących „na seks” do ciepłych krajów, słynący ze swych słów: „pornografia jest dla kobiet, masturbacja jest dla kobiet, seks bez miłości też jest dla kobiet. Są tylko dwie zasady: bezpieczeństwo, czyli zdrowie oraz chęć (…) nie ograniczaj się w niczym”.

W ramach

Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (zrzeszającej dziś już ponad 90 organizacji społecznych z całego kraju) Ordo Iuris skierowało list otwarty do premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, w którym wzywa do całkowitego usunięcia przedmiotu „Edukacja zdrowotna” z polskich szkół oraz przywrócenia dobrowolnego przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, na którym tematyka seksualna jest ujmowana w kontekście miłości, małżeństwa i rodziny.

– Wspólnie obrońmy

polską szkołę przed niszczycielską rewolucją! – zapewnia prezes Jerzy Kwaśniewski. – Uwolnijmy szkoły od polityków i ideologów. Edukacja to miejsce na kształcenie w prawdzie, pięknie i miłości dla Ojczyzny. Nie ma tam miejsca na wulgarność, deprawację i deptanie praw rodziców. Nie chcą tego ani rodziny, ani porządne szkoły.

W Internecie można znaleźć petycję z żądaniem odwołania Barbary Nowackiej ze stanowiska ministra edukacji. Pod petycją tą można się podpisać. Oto jej treść:

„Prezes Rady Ministrów. Sz. P. Donald Tusk

Szanowny Panie Premierze, zwracamy się do Pana z apelem o niezwłoczne odwołanie Barbary Nowackiej ze stanowiska Ministra Edukacji.

9 kwietnia Minister Nowacka ogłosiła, iż od września 2026 roku zajęcia z przedmiotu „edukacja zdrowotna” będą obowiązkowe. Decyzja ta zapadła po tym, jak sztandarowy projekt szefowej resortu edukacji został odrzucony przez przytłaczającą większość polskich uczniów i rodziców. W tym roku z zajęć „edukacji zdrowotnej” zostało wypisanych ponad 70% uczniów. Tak masowy protest obywatelski jest jednoznacznym i niepodważalnym sygnałem, iż społeczeństwo nie akceptuje forsowanej przez Ministerstwo ideologii.

Minister Nowacka postanowiła jednak ostentacyjnie zignorować głos milionów Polaków, uznając, iż skoro polscy rodzice i uczniowie nie chcą dobrowolnie uczęszczać na nowy przedmiot, to trzeba ich do tego zmusić!

Minister Nowacka próbuje przekonywać, iż jej decyzja to rozwiązanie kompromisowe, bo obowiązkowego charakteru nie będą miały lekcje poświęcone zagadnieniom związanym z ludzką seksualnością. Nie wspomniała jednak o tym, iż budzące masowy sprzeciw elementy ideologii gender czy agendy LGBT znajdują się dziś także w innych działach, w których mowa jest o „prawach człowieka”, przeciwdziałaniu dyskryminacji czy „mowie nienawiści”.

Dlatego nie dajemy wiary zapewnieniom, iż kontrowersyjne treści nie znajdą się w obowiązkowej formie przedmiotu. Rodzice już nie raz zostali oszukani przez Barbarę Nowacką, która utraciła przez to nasze zaufanie.

Minister, która lekceważy głos Polaków, łamie prawa rodziców i narzuca dzieciom treści sprzeczne z wartościami wyznawanymi przez rodziców, nie jest godna sprawowania tej funkcji.

Dlatego żądamy jej natychmiastowego odwołania”.

Zdzisław Barszewicz

Idź do oryginalnego materiału