Współczesne pokolenie nastolatków nie przetrwa. Wystarczy pójść do galerii handlowej

mamotoja.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Nastolatki w galerii handlowej. fot. AdobeStock/Nomad_Soul


Ostatnio, będąc w galerii handlowej, obserwowałam grupkę 13–14-latek w drogerii. Chwytały kosmetyki, perfumy, błyszczyki za 50, 70, 120 zł i choćby nie odwracały produktu, by zobaczyć cenę. Jedna z nich powiedziała: „Wezmę, mama mi kupi, co za różnica”. Wzięła. Bez cienia refleksji, czy to potrzebne, czy drogie, czy ma na to pieniądze.

Takich scen było więcej. W sklepie z ubraniami chłopak wziął czapkę z logo znanej marki i od razu skierował się do kasy. Kolega próbował go powstrzymać:

– A masz kasę?
– Nie, ale napiszę staremu, żeby mi „bliknął”.

Zero dyskusji, zero wstydu, zero myślenia. Po prostu natychmiastowa potrzeba posiadania.

Smartfon i smartwatch jak karta kredytowa bez limitu

Najbardziej uderzyło mnie jednak co innego. Kiedy nastolatki są same, nie potrzebują już choćby gotówki ani portfela. Widziałam dziewczynę, może miała 12 lat, która kupowała bubble tea. Wyciągnęła smartwatch, przyłożyła do terminala i poszła dalej, choćby nie patrząc na paragon.

To nie była sytuacja wyjątkowa – teraz to codzienność. Dzieci płacą telefonami albo zegarkami, a jeżeli zbliżenie nie przejdzie, wysyłają rodzicom krótką wiadomość: „Bliknij 50”. Często bez „proszę”, bez tłumaczenia, po prostu jakby prosili o kolejny poziom w grze.

Rodzice – zmęczeni, zabiegani – blikają. Bo nie mają siły na kłótnie. Bo stoją w pracy. Bo nie chcą tłumaczyć całej kolejki wiadomościami. A młodzi uczą się, iż pieniądze są zawsze „pod ręką”.

Konsekwencje? Już widoczne

Problem nie polega na tym, iż nastolatki kupują. Problem polega na tym, iż nie mają pojęcia, ile to wszystko kosztuje.

Gdy pewna mama w sklepie obuwniczym powiedziała synowi, iż nie kupi mu butów za 450 zł, usłyszała:

– Ale przecież masz kartę.

W tym zdaniu zawiera się cały dramat współczesnego rodzicielstwa. Dzieci nie rozumieją wartości pieniądza, bo żyją w świecie natychmiastowej dostępności. Klik – kupione. Klik – zapłacone. Klik – przelane.

Ale realne życie tak nie działa.

Jeśli czegoś naprawdę chcemy nauczyć młodych ludzi, to nie tego, jak zbliżać zegarek do terminala, ale tego, iż każda decyzja – także zakupowa – ma konsekwencje.

Zobacz także: 7 sposobów na złość u nastolatka. Już nie skończy się trzaskaniem drzwiami

Idź do oryginalnego materiału