Wspomnienia absolwenta. Cz. 1. Wstęp

gazetatrybunalska.info 1 tydzień temu

Mam 24 lata. Jestem absolwentem studiów wyższych, które ukończyłem w ostatnim czasie na jednej z regionalnych uczelni. Zamierzam podzielić się z czytelnikami „Gazety Trybunalskiej” wspomnieniami z okresu studiów oraz kilkoma refleksjami.

Pierwszą z nich, a w mojej opinii fundamentalną, jest konieczność posiadania choćby ogólnie zarysowanej wizji tego, kim chcemy być za kilka lat, zanim dokonamy ostatecznego wyboru uczelni. Perspektywę tę należy określić w zależności od czasu trwania studiów, a następnie stopniowo uszczegóławiać.

Kolejnym krokiem powinno być zapoznanie się z rynkiem pracy, aby ostatecznie wybrać uczelnię, na której, po pierwsze, poziom kształcenia będzie odpowiadał wymaganiom większości pracodawców, a po drugie, której lokalizacja zapewni bliskość potencjalnych miejsc zatrudnienia. Taka sytuacja może znacznie ułatwić znalezienie praktyk studenckich lub stażu, a choćby połączenie pracy ze studiami.

W związku z tym radziłbym rozważyć wybór studiów niestacjonarnych i połączenie ich z pracą na pełny etat w ciągu tygodnia, zwłaszcza w przypadku kierunków o charakterze praktycznym. Należy natomiast wystrzegać się myślenia wyłącznie operacyjnego, sprowadzającego się do stwierdzeń w rodzaju: „Byle było lekko, łatwo i przyjemnie, byle się nie przemęczać, a później, po studiach, jakoś to będzie”.

Będąc o pięć lat starszym, a śmiem twierdzić, także dojrzalszym człowiekiem, pragnę zauważyć, iż w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na takie podejście. Jak mówi znane przysłowie: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na dość oczywistą, ale często pomijaną prawdę: warunkiem przyszłego sukcesu jest wcześniejsze zaakceptowanie pewnych niedogodności i podjęcie wysiłku.

Mając powyższe na uwadze, pragnę wskazać szereg tak zwanych czerwonych lampek, czyli autentycznych wydarzeń z okresu moich studiów. Ich zaobserwowanie może skłonić do stwierdzenia, iż wybór uczelni nie należał do najlepszych, a w konsekwencji – do rozważenia jej zmiany.

***

Był mroźny, zimowy dzień. Wszędzie wokół widać było utrzymującą się od dłuższego czasu pokrywę śnieżną. Na szybie samochodu pana X., będącego naszym wykładowcą, miarowo lądowały płatki śniegu. Wraz z nim i moim kolegą z roku zbliżaliśmy się do kolejnego liceum ogólnokształcącego w naszym mieście, które odwiedzaliśmy w ciągu ostatniego miesiąca. Nasz opiekun, a zarazem miejscowy przedsiębiorca, prowadził tam kolejną prelekcję dla młodzieży licealnej, zachęcając ją do podjęcia nauki na naszym uniwersytecie.

Prelekcja trwała 40 minut i była podzielona na dwie części. W pierwszej pan X. tłumaczył młodzieży, czym są studia, czym studiowanie różni się od nauki w szkole średniej oraz jak wygląda kształcenie w naszej placówce. Druga część dotyczyła zagadnień związanych z moim kierunkiem studiów.

Pod koniec spotkania zdałem sobie sprawę, iż w ciągu minionych 20 minut dowiedziałem się od pana X. więcej niż przez cały okres studiów. Tak, to nie żart. Przeraziłem się, ponieważ uświadomiłem sobie również, jak wiele straciłem, studiując na wybranej przez siebie uczelni.

Czarę goryczy przelała nasza prywatna rozmowa w drodze powrotnej na uczelnię. Pan X. powiedział wówczas mnie i mojemu koledze, iż wszystkie pozytywy, o których mówił podczas wystąpienia w liceum, to zwykły stek bzdur.

Ciąg dalszy nastąpi…

→ Natan Kaleta

16.10.2026

• grafika: Freepik / barma

Natan Kaleta (pseudonim) – ur. w 2002 r., absolwent studiów wyższych, magister. Zaciekły krytyk neoliberalizmu, establishmentu III RP i prowincjonalnej władzy. Zainteresowania: polityka, wiedza o społeczeństwie, piłka nożna. Debiut w „Gazecie Trybunalskiej”.

Idź do oryginalnego materiału