Wykorzystujesz naszą babcię! Opiekuje się Twoim dzieckiem, a mojego choćby na weekendy nie chce wziąć – historia dwóch sióstr i trudnych rodzinnych wyborów

newskey24.com 21 godzin temu

Wykorzystujesz naszą babcię. Zajmuje się twoim dzieckiem, a mojego choćby na weekend nie chce przyjąć.

Czasem życie rzuca nam pod nogi kłody i trzeba coś na gwałtownie wykombinować. Tak właśnie było u mnie, czyli u Natalii.

Mój syn, Jasiek, ma już cztery lata i, nie powiem, dla mnie jest idealny. Oczywiście nie będę ściemniać, iż to anioł chodzący, bo w sumie nie znam żadnego całkiem grzecznego dziecka. Każde coś kombinuje, wiadomo. Właśnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem i tu zaczyna się cała afera.

Gdy przyszłam na kontrolę do ginekologa w Warszawie, lekarz kazał mi natychmiast zgłosić się do szpitala. Coś się nie podobało i nie było mowy o zwłoce. No więc został problem: kto zajmie się Jaśkiem?

Mąż pojechał służbowo do Poznania, miał wrócić dopiero za dziesięć dni. Moi rodzice pracują mama w przychodni, tata prowadzi warsztat samochodowy. Nikt z innych krewnych nie mógł pomóc. I wtedy babcia Wanda powiedziała, iż się zajmie wnuczkiem do mojego powrotu. Trochę się przeraziłam babcia ma już ponad siedemdziesiątkę, a Jasiek biega jak mały gepard. No ale cóż było zrobić

Dogadaliśmy się tak: rodzice po pracy wpadają do babci, żeby ją odciążyć, a w ciągu dnia babcia rządzi w domu z Jaśkiem. Tak to zorganizowaliśmy.

Ale i tak miałam cykora. W końcu chodziło o mojego jedynego syna. Co chwilę wydzwaniałam do babci, czy wszystko gra, czy nie wywieźli jej razem z Jaśkiem do ZOO. Ku mojemu zaskoczeniu, dogadali się świetnie. Tydzień zleciał raz-dwa, mąż wrócił, przejął stery, a ja już miałam wracać do domu.

I wtedy, bach! Telefon od mojej siostry, Małgosi. Aż furia przez słuchawkę bo jej Hania, która ma dwa lata, to babcia za nic nie chciała przygarnąć, choćby na weekend. Próbowała ją prosić, obiecywała złote góry, a babcia uparta jak osioł. Bo Hania jeszcze za mała.

Małgosia prawie płakała, iż chce babcię tylko dla siebie i swojej Hani. Ale Wanda była nieugięta!

Wykorzystałaś babcię! rzuciła mi.

A ja spokojnie: Przepraszam bardzo, byłam w szpitalu, wybór był żaden. Chyba nie zabiorę Jaśka na oddział ginekologii. Ciebie też prosiłam o pomoc sama odmówiłaś! A ty chciałaś, żeby babcia siedziała z Hanką tak, żebyś ty mogła się wyspać i pooglądać serial. Nie widzisz różnicy? No i jak można zostawić takie maleństwo pod opieką wiekowej pani? Oddaj ją rodzicom!

Oni nie chcą! żaliła się Małgosia. A mnie zostaje tylko pilnować jej cały czas!

Moim zdaniem Małgosia przesadza. Różnica między dwulatką a czterolatkiem to przepaść. Gdybym miała wybór, Jaśka nie oddałabym babci ani na godzinę. No, a Małgosia uważa, iż jestem wyrodną wnuczką i babcię wykorzystujęAle tego dnia, mając chwilę spokoju w szpitalnym łóżku, zaczęłam się zastanawiać, jak to wszystko naprawdę wygląda z boku. Może Małgosia czuje się trochę odrobinę niewidzialna w tej naszej rodzinnej układance? Każda z nas chce skrawka babcinej miłości, a nie zawsze trafiamy na moment, gdy ta miłość wprost się wylewa. I przecież każda z nas kiedyś była tą najmłodszą a teraz, dorosłe, targujemy się o godzinę opieki, jakby nagle wszystko od tego zależało.

Wieczorem zadzwoniła babcia. Głos miała zmęczony, ale radosny.

Wiesz, Natalka, Jaś bardzo do mnie przylgnął. Ale już czuję w kościach całe to pilnowanie. Starsza jestem, powinnam odpoczywać, rozumiesz?

Rozumiałam aż za dobrze. Nagle poczułam wdzięczność nie tylko za tydzień ratunku, ale za wszystkie godziny, w których kiedyś i mnie babcia uczyła świata, piekąc ze mną ciasto czy ucząc, jak sznurować buty. I pomyślałam: może zamiast kłócić się o babciną uwagę, powinnam po prostu spojrzeć na Małgosię z innym zrozumieniem.

Kiedy wróciłam do domu, zaprosiłam Małgosię z Hanią i babcię do siebie na leniwą, wspólną niedzielę. Bez pretensji, bez żalów tylko my cztery (plus dwóch domowych rozrabiaków), kanapki, bajki i śmiech. I wtedy, kiedy jasne słońce wypełniało kuchnię, a babcia kładła rękę na moim ramieniu, zrozumiałam: najlepsze, co możemy dać dzieciom i sobie nawzajem, to nie wyłączność, a chwilę razem. Taką, którą każdy z nas zapamięta nie z braku, ale z nadmiaru czułości.

Idź do oryginalnego materiału