Wykorzystujesz naszą babcię! Opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego choćby w weekendy nie chce – historia rodzinnych dylematów i niezręcznych rozmów, kiedy pomoc babci ratuje sytuację

twojacena.pl 23 godzin temu

Czasami życie stawia nas pod ścianą i zmusza do szybkiego znalezienia wyjścia z trudnej sytuacji. Tak właśnie było w moim przypadku.

Mój syn, Staś, ma cztery lata. Nie mam wątpliwości, iż jest dla mnie najwspanialszy, choć nie mogę powiedzieć, iż jest aniołem zresztą, kto zna dziecko, które nigdy nie broiło? Wiadomo, każde ma coś z łobuziaka. W dodatku czekamy z żoną na drugie dziecko, i tu pojawił się problem.

Kiedy poszliśmy z żoną na kolejne badanie do ginekologa, lekarz skierował ją do szpitala. Zaniepokoiło go coś w wynikach. Nie było mowy o opóźnianiu decyzji. Trzeba było natychmiast rozwiązać kwestię opieki nad naszym Stasiem.

Nie mogliśmy liczyć na moją żonę, bo musiała zostać w szpitalu. Sam byłem w delegacji służbowej i miałem wrócić za dziesięć dni. Moi rodzice także byli w pracy nie mieliśmy innych bliskich w okolicy. Wtedy moja babcia, Pani Wiesia, zaproponowała swoją pomoc. Zadeklarowała, iż zajmie się Stasiem do czasu, aż żona wróci do domu. Szczerze mówiąc, miałem wątpliwości babcia ma już siedemdziesiąt lat, a Staś jest bardzo ruchliwy. Jednak nie mieliśmy wyboru.

Padła więc decyzja: w ciągu dnia Staś zostanie u babci, a po południu po pracy moi rodzice przychodzili pomagać. Tak zrobiliśmy.

Cały czas się denerwowałem, bo wiadomo to moje dziecko. Ale nie było innego wyjścia. Niemal co chwilę dzwoniłem do babci, by zapytać, jak sobie radzą. Ku mojemu zdziwieniu bardzo gwałtownie znaleźli wspólny język. Tydzień gwałtownie zleciał i po powrocie do kraju, przejąłem opiekę nad Stasiem.

Niedługo potem żona miała wrócić do domu. W weekend zadzwoniła do mnie moja siostra, Sabina, oburzona całą sytuacją. Ma córeczkę Hanię, która ma dwa lata. Okazało się, iż ilekroć prosiła babcię, żeby została u niej i pomogła przy małej, babcia odmawiała, twierdząc, iż Hania pozostało za malutka.

Sabina niemal błagała babcię, by u niej została, ale babcia stanowczo nie chciała.

Wykorzystałeś babcię! powiedziała mi siostra z wyrzutem.

Na to odpowiedziałem: Byłem w trudnej sytuacji. Nie mogłem zabrać Stasia do szpitala razem z żoną, a ty odmówiłaś, gdy prosiłem cię o pomoc. Natomiast ty chciałaś zostawić swoją córkę u babci, żeby sobie odpocząć czy bawić się z koleżankami. Widzisz, jaka to różnica? Poza tym, jak można powierzyć tak małe dziecko sędziwej osobie? Oddaj ją rodzicom.

Ona na to, iż jej rodzice nie chcą pilnować wnuczki. Wszystko ciągle jest na jej głowie!

Według mnie siostra nie ma racji. Jest spora różnica, czy ma się pod opieką dwuletnie dziecko, czy czterolatka. Gdybym miał inny wybór, też nie dałbym syna pod opiekę starszej osoby, ale sytuacja była wyjątkowa. Dla Sabiny jednak to ja jestem winny i oskarża mnie o wykorzystanie naszej babci.

Idź do oryginalnego materiału