Wyczekana wnuczka
Krystyna Janiszewska nieustannie wybierała numer do syna, który znów gdzieś popłynął w kolejny rejs. ale sygnału jak nie było, tak nie ma.
O Jezu, narozrabiałeś chłopie! westchnęła z niepokojem i jeszcze raz wybrała znajomy ciąg cyfr. I tak na próżno, zasięgu nie złapie, póki statek nie dobije do najbliższego portu. A to nieprędko. A tu takie rzeczy
Krystyna Janiszewska nie spała już drugą noc takie miał osiągnięcia jej syn!
***
Ta cała historia zaczęła się jeszcze parę lat wcześniej, kiedy Michał choćby nie myślał o pływaniu na dalekich kursach. Chłopak był już dorosły, ale z kobietami jakoś nie szło wiecznie każda jakaś nie taka! Krystyna patrzyła z bólem, jak kolejne jego związki rozpadają się jeden po drugim, choć każda dziewczyna wydawała się jej porządną, zadbaną i urodziwą.
Ty to charakter masz niemożliwy! powtarzała synowi. Wszystko ci nie pasuje! Która kobieta znajdzie się, żeby dogodzić twoim wymaganiom?
Nie rozumiem twojego czepiania się, mamo. Chcesz mieć synową i jest ci obojętne, jaka ona będzie?
No coś ty? Oczywiście, iż nie! Chcę, żeby cię kochała i była z porządnej rodziny!
Syn tylko wymownie milczał, co z jakiegoś powodu Krystynę ogromnie irytowało. Jakim prawem jej własny syn, którego nosiła pod sercem i dla którego była wszystkim, teraz wie lepiej od niej, jak żyć? Kto tu jest starszy?
A czym ci zawiniła Magda?! w końcu wybuchała.
Już ci mówiłem.
No dobrze Magda była niefortunnym przykładem, ale Krystyna nie zamierzała odpuścić. Niech będzie, jak mówisz, była nieszczera. Choć i tak nie rozumiem
Mamo, nie musimy tego roztrząsać. Magda nie jest kobietą, z którą chcę się zestarzeć.
A Ola?
I Ola też nie Michał odpowiadał spokojnie.
A Danusia? Przecież taka domowa, spokojna dziewczyna. Uśmiechnięta zawsze, w kuchni pomagała Taka zaradna. Nie?
Tak, masz rację, była milutka. Ale potem się okazało, iż nigdy mnie nie kochała.
A ty ją?
Może i nie.
No to może Basia?
Mamo!
No co mamo? Trudno ci dogodzić! Koniec końców skończysz jak wieczny kawaler! Rodzinę byś już założył, dzieci miał
Dajmy już temu spokój! nie wytrzymywał Michał i wychodził z domu.
Wykapany ojciec ten sam pedantyzm, ta sama upartość! zżymala się Krystyna Janiszewska.
Czas mijał, a dziewczyny wokół Michała się zmieniały. Krystyna coraz bardziej marzyła, by jej jedynemu synowi dobrze się poukładało i żeby w końcu pobawić się z wnuczętami. Zamiast tego, Michał zupełnie zmienił branżę po spotkaniu dawnego kolegi przyjął propozycję pracy na morzu. I tak zaczął pływać. Krystyna na próżno odradzała mu ten pomysł.
Mamo, to świetna okazja! Wiesz, ile chłopaki zarabiają? W końcu was obu ustawię!
A co mi po pieniądzach, jeżeli ciebie nie zobaczę? Lepiej byłoby, jakbyś rodzinę wreszcie założył!
No przecież rodzinę też trzeba utrzymać! Jak dzieci się pojawią, do morza nie pójdę będę wychowywać. Teraz trzeba się dorobić, póki można, a potem będzie czas na resztę!
I rzeczywiście, Michał zarabiał sporo. Po pierwszym rejsie wyremontował mieszkanie. Po następnym założył konto w banku i przekazał matce kartę.
Żebyś na nic nie musiała żałować!
A mnie niczego nie brakuje! Tylko wnuków nie mam, a czas leci Starzeję się!
Nie żartuj, do emerytury ci daleko! śmiał się syn.
Krystyna nie korzystała z tych pieniędzy. Miała skromną pensję z apteki i jej wystarczało na potrzeby. Niech sobie karta leży, jeszcze się syn zdziwi, jaka matka oszczędna! myślała.
I tak mijali kolejne lata. Michał wracając z morza żył na pełnych obrotach spotkania z kumplami, nocne wypady, randki z dziewczynami, których matce nie przedstawiał. Gdy go za to zganiła, usłyszała przykry komentarz:
To po to, żeby się potem nie martwiła, iż się nie ożeniłem. Po takich nie zamierzam, mamo!
Było jej przykro. Bo powiedział jeszcze:
Jesteś naiwna, mamo! Zawsze widzisz w ludziach tylko dobro. Nie znałaś dobrze żadnej z tych moich dziewczyn dla ciebie starały się być idealne, a nie były.
Ten przytyk długo Krystynę bolał jakby syn nazwał ją wprost głupią. Naiwna to przecież głupia. Tak to odebrała.
Kiedy przypadkiem zobaczyła Michała z dziewczyną, poczuła w sobie zryw, by znowu kierować jego życiem. Bez wahania podeszła, a dorosły syn aż się zarumienił. Ale matka to matka musiał przedstawić.
Milena spodobała się Krystynie. Wysoka, chuda, kręcona, z ładną buzią i eleganckimi manierami. Widząc ją przy synu, Krystyna z miejsca zapomniała o złości.
Może naprawdę miał pecha i dopiero taka mu się trafiła przelatywało jej przez głowę.
Romans z Mileną trwał przez cały urlop Michała. Dzięki namowom matki Milena bywała u nich kilka razy. Krystyna aż promieniała dziewczyna była rozmowna, oczytana. Ale gdy Michał znów zaczął się pakować na rejs, Milena rozpłynęła się jak senna mgła.
Nie widuję się już z Mileną. I ty też nie powinnaś rzucił krótko syn i wyjechał.
Krystyna długo łamała sobie głowę, co się mogło zdarzyć, ale rozwiązań nie znalazła.
***
Minął rok. Syn kilka razy zajrzał do domu, ale na pytania o dziewczynę reagował zimno i oschle.
Boże, no a ta czym podpadła? Ta była zła? nie wytrzymała któregoś dnia Krystyna.
Mamo, to tylko moja sprawa. Nie musisz tego wiedzieć. Rozstałem się z Mileną, bo tak trzeba. Nie wtrącaj się, proszę, w moje życie!
Krystyna prawie się popłakała.
Ależ Michał! Martwię się o ciebie!
Już przestań! syknął syn. Z Mileną nie kontaktuj się! I nie susz mi głowy!
Wkrótce Michał znów odpłynął na morze, a Krystyna z obolałym sercem wróciła do codzienności.
Pewnego razu, będąc w aptece, zobaczyła za ladą znajomą twarz. To była Milena, która przyszła kupić mleko dla dziecka. U stóp trzymała wózek, a w środku dziewczynka.
Milenko! Jak dobrze cię widzieć! Michał nic mi nie wyjaśnił, tylko wyjechał i zabronił cię szukać! niemal krzyknęła Krystyna.
Tak wyszło Milena odwróciła wzrok, a potem poprawiła czapeczkę dziecku.
Krystyna się zdenerwowała.
Powiedz, co się stało? Wiem, jaki mój syn potrafi być. Zranił cię?
To nie ważne. Nie mam do niego żalu. My już pójdziemy, bo jeszcze do sklepu
Ale przyjdź do mnie! Choćby tu do apteki. Pracuję na zmiany, pogadamy!
Milena pojawiła się znowu podczas kolejnej zmiany Krystyny, znów kupując mleko dziecięce. Z czasem zaczęły rozmawiać. Okazało się, iż Milena jest w Warszawie z dzieckiem, a ojciec Michał powiedział, iż nie ma czasu w dzieci, iż to nie jego plan, i przestał się odzywać.
Musiał wypłynąć wzruszyła ramionami Milena. Ale nie narzucamy się nikomu. Dobrze nam we dwie.
Krystyna upadła niemal na kolana przed wózkiem, zerkając na dziecko.
To to moja wnuczka?
Tak wyszło szepnęła Milena. Ma na imię Ania.
Ania
***
Krystyna nie mogła się odnaleźć. Z trudnością wydusiła z Mileny szczegóły mieszkały byle gdzie, Milena wynajmowała pokój, ale z małym dzieckiem i bez stałego dochodu to ciężkie życie. Myślała wrócić do rodziców. Serce Krystyny ścisnęło się na myśl, iż wnuczka wyjedzie, a ona już jej nie zobaczy.
Przeprowadźcie się do mnie, Milenko, z Anią! Przecież to moja wnuczka! Pomogę wam, znajdziesz pracę. Michał tyle kasy zostawia, iż nie mam jej choćby na co wydawać. Ani niczego nie zabraknie!
A co Michał na to?
Nikt go nie pyta! Narozrabiał, zostawił dziecko, o wszystkim mi nie powiedział! Muszę jakoś zmazać jego winę! A jak wróci, to sobie pogadamy aż mu się odechce rejsów! zacisnęła pięść Krystyna.
I tak zamieszkały razem. Krystyna nie żałowała wnuczce ani czasu, ani pieniędzy. choćby brała mniej zmian, by być z Anią. Milena znalazła pracę i nie miała problemu z zostawieniem córki pod opieką Krystyny. Wracała późno i narzekała, jak to w pracy ciężko dużo klientów i wszyscy nerwowi.
Nic się nie martw! Idź odpocznij, Anię ja wykąpię i położę!
Nadchodził powrót Michała. Krystyna wyobrażała sobie, jak powita go z Anią na rękach, by go w końcu ustawić do pionu, a Milena coraz bardziej się niepokoiła.
Michał przyjedzie i nas wygoni! Boję się, Krystyno! Po co się zgadzałam przeprowadzić Muszę już jutro szukać mieszkania.
Nikt was nie będzie wyrzucał! Zaczekaj, jak wróci, pogadam z nim!
Wyprosi nas, Krystyno! Powie, iż zależy mi tylko na pieniądzach, ale ja niczego nie chcę! Wszystko, co zrobiłaś, to cud! Lepiej wrócę do rodziców. Ale zawsze będziemy mieć kontakt!
W moim domu ja rządzę! Mogę mieszkać z kim chcę. Syn nie będzie mi rozkazywał!
Milena upierała się, ale Krystyna postawiła na swoim. Zatrzymała je obie.
Wiesz co? powiedziała pewnego wieczora. Trzeba ten lokal od razu przepisać na Anię. Na wszelki wypadek. Michał i tak się żenić nie zamierza, więc wnuczce coś trzeba zostawić. Tym bardziej, iż ojciec nie figuruje w papierach.
Przepraszam Milena spuściła głowę. Myślałam
Rozumiem. Ale w razie czego trudno będzie udowodnić, iż to jego córka. Jutro pójdziemy i zrobimy, co trzeba.
To niepotrzebne, Krystyno, moi rodzice mają mieszkanie
Przestań mnie odwodzić! przerwała jej stanowczo Krystyna.
I tak próbowały, ale notariusz odmówił:
Trzeba najpierw, by syn się wymeldował z tego mieszkania.
Była zła, ale do powrotu Michała zostało parę dni. Milena coraz częściej gdzieś znikała wieczorami.
Gdzie znów siedzisz aż do nocy? zapytała Krystyna. Milena zawahała się:
W pracy Szef obiecał zaliczkę tylko jak skończę dodatkową robotę, inaczej nie zobaczę grosza.
Po co ci zaliczka? Brakuje ci na coś?
Milena milcząc, przebierała się w domowy dres. Krystyna kręciła się za nią i w końcu wyłapała, iż część rzeczy jest już spakowana do dużej torby schowanej za łóżkiem.
Gdzie się wybierasz?! Milena nic. Chcesz wynająć mieszkanie?
Krystyno, powinnam wyjechać! Michał wróci
Nie puszczę was nigdzie! przecięła Krystyna. Po chwili, namyśliwszy się, dodała: Przestań też się zabijać w pracy! Powiedziałam ci, gdzie leży karta bankowa i jaki jest PIN. Możesz korzystać do woli, nie musisz zasuwać na etacie. Ania zaraz zapomni, jak matka wygląda! Jak chcesz, żeby Michał traktował cię poważnie, musisz nauczyć się gospodarować domem.
Milena nic nie odpowiedziała. Michał miał być za dwa dni.
***
Obudziwszy się bladym świtem w dzień powrotu syna, Krystyna od razu zajrzała do pokoju Mileny i Ani, by popatrzeć, jak śpią. Tylko Ania spała słodko Mileny nie było.
Nie rozumiem Gdzie ona poszła? Dopiero szósta rano, nigdy nie wychodziła tak wcześnie!
Krystyna poszła do kuchni, dopinając przygotowania na ostatni guzik. Gotując ulubione dania syna, sama siebie podtrzymywała wyobrażeniami, jak powita Michała z Anią na rękach i zmusi go, by przeprosił Milenę, gdy ta wróci z pracy.
Wreszcie zadzwonił domofon.
Michał stanął osłupiały w drzwiach, widząc matkę z dzieckiem na rękach.
Cześć, mamo. Kto to? Co przegapiłem podczas rejsu?
Powinieneś dobrze wiedzieć!
Nic nie rozumiem zdjął buty, wszedł do przedpokoju. Opowiadaj, jakie przygody cię spotkały beze mnie.
Przygody? Znalazłam twoją wnuczkę, Anię! Takie przygody! spojrzała twardo.
Jaką wnuczkę? Mam rodzeństwo, o którym nie wiem? zdziwił się Michał.
Przestań się wygłupiać! Milena wszystko mi powiedziała! Wstydź się!
Milena? Przecież ci mówiłem nie kontaktować się z nią! Co ona ma wspólnego z tym dzieckiem?
Wtedy Krystyna opowiedziała całą historię, dorzucając oskarżenia. Michał zszokowany złapał się za głowę.
Jak można być tak Mamo! krzyknął.
Chcesz znowu powiedzieć, iż jestem głupia? Ale ja
To nie moje dziecko! Milena cię oszukała! Po głowie miała tylko twoje pieniądze. Na pewno cię okradła!
No coś ty! Ani grosza!
Mamo! Sprawdź oszczędności! Milena dawno uciekła!
Przecież poszła do pracy!
Dyskutowali długo. W końcu ustalili, iż poczekają na Milenę, by wyjaśnić wszystko do końca.
Czekali do wieczora. Przez ten czas Krystyna opowiadała synowi, jak spotkała Milenę, jak zamieszkały razem, jak chciała przepisać mieszkanie na wnuczkę. Michał powtarzał, iż to wszystko oszustwo.
Nie wierzę! Milena to cudowna dziewczyna
Raczej sprytna naciągaczka! Ty jej uwierzyłaś bez wahania!
Przestań! Jak wróci, porozmawiacie, i zobaczysz, iż się mylisz! A ja bawię się z Anią.
To nie twoja wnuczka!
Krystyna rzuciła niechętne spojrzenie na syna.
W końcu dodał można zrobić test DNA.
I tak zrobimy! rzuciła dumnie Krystyna i wyszła do pokoju.
Nadeszła noc, potem kolejny dzień. Milena nie wróciła, nie odbierała telefonu. Krystyna poszła pod jej miejsce pracy, zabierając Anię. Tam zdębiała nikt nigdy nie znał żadnej Mileny. Pokazywała zdjęcia, wciąż bez skutku.
Pędem wróciła do domu, by jak radził syn sprawdzić pieniądze. Zniknęły i gotówka, i karta bankowa, o której była mowa. W szafie nie było rzeczy Mileny tylko Ani. Wtedy Krystyna zrozumiała, iż została oszukana.
Jak to możliwe? Nie wierzę Zostawiła Anię?
Była do tego zdolna! mruknął Michał. Koledzy ostrzegali mnie przed nią. A potem Felek powiedział, jak go okradła. Ale ja wtedy z nią byłem, przyprowadziłem do ciebie A ona potem z ciążą zaskoczyła nie wiadomo, od kogo. Twierdziła, iż ode mnie. Koledzy już mi donieśli, iż z wieloma się prowadzała.
Jaka ja naiwna! rozpłakała się Krystyna. Czemu mi nie powiedziałeś?
Nie chciałem cię martwić. Zawsze byłaś za dobra dla ludzi
I co teraz?
Na policję zgłosić! Dobrze, iż nie zdążyłaś przepisać mieszkania na Anię!
Tak zrobili. Mileny nie udało się odnaleźć. Zniknęła jak kamfora. Mijały miesiące i nie było żadnej wiadomości. Michał zdążył zablokować kartę, zanim zdążyła wyciągnąć większą kwotę. Kartę znaleziono potem na dworcu w Radomiu.
W trakcie poszukiwań Anię pozwolono zostawić przy Krystynie. Musiała rzucić pracę, ale starczyło pieniędzy od syna. Test DNA wykazał, iż Michał ojcem nie jest. Jednak Krystyna tak pokochała dziewczynkę, iż nie mogła już się z nią rozstać. Po konsultacji z synem postanowili wychować Anię jak własną. Po długiej procedurze prawnej, pozbawiono Milenę praw rodzicielskich, a Krystyna została oficjalnie opiekunką dziewczynki. Wróciła do pracy, by mieć własny dochód, znalazła Ani przedszkole, a po woli życie znów wskoczyło na swoje tory.
Rok później Michał wrócił z rejsu z żoną:
Poznaj, mamo, to Sonia. Będziemy razem mieszkać.
A zawahała się Krystyna, nie wiedząc, czy syn uprzedził żonę o sytuacji z Anią.
Sonia tylko się uśmiechnęła:
Bardzo mi miło, pani Krystyno! Michał wszystko mi opowiedział i jestem pełna podziwu dla pani decyzji. o ile będzie pani chciała, chciałabym uczestniczyć w wychowaniu Ani. Spojrzała na Michała.
Kończę rejsy, a razem z Sonią chcemy adoptować Anię. Teraz nikt nam nie odmówi!
Krystyna aż promieniała:
Boże, co za szczęście! Chodźcie do stołu! Tyle upichciłam! W końcu wszyscy się poznamy! Jak ja się cieszę! i otarła ukradkiem łzę wzruszenia.











