„Wynoś się z mojego domu!” – powiedziałam mojej teściowej, gdy kolejny raz zaczęła mnie obrażać

newskey24.com 11 godzin temu

Wiesz, co zawsze mnie przerażało najbardziej w życiu? Wkurzona teściowa! Serio, miałam już jednego męża wcześniej, ale wtedy miałam szczęście, bo był wychowany w domu dziecka i nie miał rodziców. Przynajmniej nigdy nie musiałam się tłumaczyć przed teściową, nikt nie patrzył na mnie krzywo. Z tamtym mężem jednak nie wyszło byliśmy razem tylko pięć lat, aż w końcu złożyłam papiery rozwodowe.

Wszystko zaczęło się sypać, kiedy jeszcze studiowałam na uniwersytecie. On zaczął pić i wpadł w długi, a wiesz jak to w małżeństwie jego długi to i moje długi. Musiałam rzucić studia, żeby pracować i spłacać zobowiązania. Więc tylko sobie narobiłam kłopotów tym ślubem.

Po rozwodzie poczułam taką ulgę, jakbym odetchnęła pierwszy raz od lat. Dwa lata byłam sama. Powolutku ogarniałam się na nowo, układałam życie po kawałku. W końcu poznałam Olka. Nigdy nie był żonaty, żadnych poważnych związków wcześniej. Wszystko potoczyło się jakoś gwałtownie oświadczył mi się, zgodziłam się i nadszedł czas, żeby poznać jego mamę.

Już od progu wyczułam ten klimat. Patrzy na mnie niezadowolona, rzuca jakieś zdawkowe dzień dobry i znika do pokoju. Myślę sobie co jest grane? Może coś nie tak ze mną, może źle się ubrałam? Ale nie byłam przecież normalnie, skromnie ubrana. Przy stole taksuje mnie wzrokiem i milczy. Taką miała minę, iż najchętniej bym zniknęła. I kiedy już poczułam, iż rumienię się ze wstydu, nagle wypala:

Aaa, czyli ty choćby wykształcenia wyższego nie masz? Nic dziwnego, pewnie nie masz zielonego pojęcia o życiu patrzy na mnie z takim politowaniem i uśmieszkiem. Ja się zawahałam, ale odpowiedziałam ze spokojem, upijając łyka herbaty: Mam niepełne wyższe, niestety nie udało mi się dokończyć, ale planuję wrócić na studia. Teściowa tylko cmoka i podnosi brwi: Planować to możesz, ale kiedy zamierzasz być żoną, wychowywać dzieci, gotować mężowi? Królowa się znalazła prychnęła i odstawiła filiżankę.

A potem jeszcze rzuca, iż takich jak ja jej syn absolutnie nie potrzebuje, bo z wyglądu niby spoko, ale rozumu to mi brakuje. W tamtym momencie było mi tak przykro, iż aż wstałam od stołu i uciekłam do łazienki ryczeć. Obca kobieta mnie tak obraża, a mój narzeczony cisza słowa nie powiedział. Dobrze, iż zaraz potem wyszliśmy. Już więcej nie chciałam do niej jeździć. Ale ona potrafiła przyjść do nas na herbatkę i zawsze próbowała mi dogryźć, zrobić mi przykrość.

W końcu zdecydowałam się iść do psycholożki, tak dla siebie, żeby dowiedzieć się jak to ogarnąć. Po kilku wizytach zrozumiałam, iż ona jest typową manipulantką, a ja pozwalam jej się niszczyć, bo tak mnie wychowano żeby zawsze być cicho. Tak więc jak następnym razem spróbowała mnie obrazić, po prostu powiedziałam, żeby wyszła z mojego mieszkania. Od tej pory nie mamy kontaktu i w sumie dobrze mi z tym, a Olek też nie jest typem, który by robił z tego wielką sprawę.

Idź do oryginalnego materiału