Wynoś się z mojego domu! wyrzuciłam to do teściowej, kiedy znów zaczęła mnie obrażać.
Jedyną rzeczą, której w życiu zawsze się obawiałam, był gniew teściowej, z którą już kiedyś miałam do czynienia. Na szczęście w tamtym wypadku miałam szczęście. Mój pierwszy mąż, Wojtek, trafił z domu dziecka i nie miał rodziców. Z nim nie dało się, po pięciu latach małżeństwa złożyłam pozew o rozwód. Ślubowaliśmy się, kiedy studiowałam w Warszawie. Po roku Wojtek zaczął pić, zaciągnął długi i jego problemy odbijały się na mnie jako żonie. Musiałam porzucić studia, żeby pracować i spłacać zaległości w złotych.
Ta decyzja przyniosła mnóstwo kłopotów. Gdy w końcu się rozwiodłam, poczułam wielkie odciążenie w końcu nie miałam już tych wszystkich problemów.
Dwa lata minęły, a ja stopniowo wracałam do siebie. Wtedy poznałam Michała. Nie był żonaty, nigdy nie miał poważnego związku i wszystko potoczyło się bardzo szybko. Zaoferował mi małżeństwo, a ja powiedziałam tak. Poszliśmy w wizytę do jego mamy.
Już przy progu zobaczyłam zagnioną minę teściowej, Haliny. Rzuciła mi tylko półsłowne cześć i poszła do innego pokoju. Na początku nie wiedziałam, co się dzieje może coś nie grało z moim strojem? Byłam raczej skromnie ubrana. Przy stole Halina spojrzała na mnie i milczała. Ten wzrok sprawił, iż poczułam się nieswojo, a kiedy zaczerwieniłam się, od razu wtrąciła się ostra uwaga.
A więc jesteś tu, bez wykształcenia? powiedziała z lekko przymrużonymi oczami i nutą pogardy. Zawahałam się chwilę, po czym spokojnie odpowiedziałam, popijając herbatę.
Tak, nie ukończyłam studiów, ale zamierzam to zrobić.
Halina zamruczała głośno.
No więc planujesz dokończyć naukę? A jak już będziesz żoną, co wtedy? Kiedy będziesz wychowywać dzieci, gotować dla męża i sprzątać dom? Jesteś jak jakaś księżniczka. zaśmiała się ponownie, wzięła kolejny łyk herbaty i położyła filiżankę na stole. Powiem ci szczerze, mój syn nie potrzebuje takiej dziewczyny jak ty.
Wyglądasz przeciętnie, zarówno pod względem urody, jak i sylwetki, a przy tym brakuje ci rozumu. dodała, a ja poczułam, iż to najgorsze obrażenie w życiu. Wstałam od stołu, pobiegłam do łazienki i rozpadłam się łzami. Nieznajoma kobieta obrażała mnie bez powodu, a mój mąż milczał. Dobrze, iż gwałtownie opuściliśmy ich dom.
Nie chciałam już tam wracać, ale Halina wciąż wpadała do nas i za każdym razem próbowała mnie jakoś znieważać i ranić. Poszłam choćby do psychologa, żeby dowiedzieć się, co zrobić. Po kilku sesjach zrozumiałam, iż teściowa jest typową manipulatorką, a ja byłam ofiarą, bo pozwoliłam jej mnie obrażać. Gdy znów zaczęła mnie atakować, od razu poprosiłam ją, by wyniosła się z mojego domu.
Teraz już się nie widzimy, a mnie to nie obchodzi. Mój mąż nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia.











