Wyszła za mąż, chce mieć dzieci, ale uważa, iż jej mąż będzie złym ojcem. "Zachowuje się jak mój tata"

gazeta.pl 2 godzin temu
Decyzja o rodzicielstwie to jedna z najważniejszych, jakie podejmujemy w życiu, nic więc dziwnego, iż często towarzyszą jej wątpliwości. Czasem pojawiają się one dopiero wtedy, gdy partnerzy zaczynają wspólną codzienność i lepiej poznają swoje nawyki. Tak było w przypadku jednej z kobiet, która opisała swoją historię na portalu Reddit.
Autorka wpisu wyjaśniła, iż z mężem jest od kilku lat, ale ślub wzięli półtora roku temu. O dzieciach rozmawiali już wcześniej i oboje uznali, iż na razie ich nie chcą, ale nie wykluczają zmiany zdania w przyszłości. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy zamieszkali razem.

REKLAMA







Zobacz wideo Zborowska tak wychowuje córki. "Przed tym trzeba dzieci chronić"



"Zaczynam widzieć w nim swojego ojca"
Kobieta zauważyła, iż codzienne zachowania partnera budzą w niej coraz większy niepokój. Jej zdaniem mężczyzna unika obowiązków domowych i trzeba mu stale przypominać o podstawowych rzeczach np. wyniesieniu śmieci czy zmyciu naczyń. choćby drobne zadania odkłada na później, bo woli spędzić czas z telefonem w ręku. Często kończy się to tym, iż obowiązki i tak spadają na nią.
Najbardziej niepokojące jest dla niej także to, iż zaczyna dostrzegać w nim zachowania bardzo podobne do tych, które prezentował jej ojciec. Podobno godzinami siedział na kanapie i ignorował to, o co poprosiła go żona.
Kłótnie, frustracja i brak partnerstwa
Punktem zapalnym stała się kłótnia o naprawę drzwi w domu, który mężczyzna kupił rok temu i który wciąż wymaga remontu. Kobieta twierdzi, iż miesiącami przypominała mu o koniecznych pracach, aż w końcu usłyszała od męża, by "się zamknęła". Dodatkowo porównała go do jego brata bliźniaka, który jej zdaniem jest bardziej zdecydowany i pracowity, bo gwałtownie doprowadził swoje mieszkanie do porządku. W poszukiwaniu wsparcia kobieta zwróciła się choćby do teściowej, jednak ta zbagatelizowała problem słowami: "mężczyźni już tacy są".


"Czy byłby dobrym ojcem?"
Choć mąż zapewnia, iż jako ojciec sprawdziłby się dobrze, kobieta nie potrafi przestać analizować jego zachowań. Obawia się, iż w przyszłości to ona zostałaby obciążona większością obowiązków związanych z dzieckiem. Mężczyzna twierdzi, iż ma ciężką pracę i utrzymuje dom, dlatego też nie powinien przejmować się "drobiazgami". Ona jednak odbiera to jako ciągłe szukanie wymówek i zaczyna postrzegać partnera jako osobę leniwą w sprawach życia codziennego. Kobieta głośno zastanawia się, czy sama nie przesadza i czy jej obawy, iż mąż byłby złym ojcem, mają słuszne podstawy.



W komentarzach pod postem wiele osób przyznało, iż najbardziej dziwi ich jedno - jak te zachowania mogły nie wyjść na jaw wcześniej. Użytkownicy zastanawiają się, czy para pomieszkiwała razem przed ślubem, bo właśnie wspólna codzienność najczęściej pokazuje prawdziwe oblicze partnera.
Czy naprawdę wybieramy partnerów podobnych do rodziców?
Zdaniem niektórych podświadomie wybieramy partnerów, którzy są podobni do naszych rodziców. Jednak ile w tym prawdy? Naukowcy od lat próbują odpowiedzieć na to pytanie i okazuje się, iż coś faktycznie może być na rzeczy. Szkoccy badacze z Uniwersytetu St Andrews postanowili sprawdzić to w praktyce, jednak badanie dotyczyło wyłącznie wyglądu.
Przeprowadzili ankietę wśród około 700 osób - 300 mężczyzn i 400 kobiet wychowanych przez oboje rodziców. Uczestników poproszono o podanie koloru własnych oczu i włosów, a także cech wyglądu partnera oraz rodziców. Wyniki pokazały wyraźną zależność, bowiem partnerzy badanych często mieli podobny kolor oczu i włosów jak rodzic. Badacze podkreślili jednak, iż chodzi raczej o subtelne preferencje estetyczne niż świadome poszukiwanie kopii rodzica.


Do podobnych wniosków doszedł profesor Tamás Bereczkei z Uniwersytetu w Pécs na Węgrzech. W jego badaniu uczestnicy mieli dopasować zdjęcia młodych par do fotografii ich teściów wykonanych w podobnym wieku. Okazało się, iż partnerzy rzeczywiście często przypominali rodziców swojej drugiej połówki, ale równie wyraźne było coś jeszcze. Ludzie dobierali się w pary z osobami podobnymi także do nich samych. Znajome rysy twarzy zwiększały poczucie atrakcyjności i bliskości. Badacze podkreślają jednak, iż podobieństwo fizyczne to tylko niewielki fragment całej układanki.



A Ty, masz jakieś doświadczenia i spostrzeżenia w tym temacie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału