Tatuaże na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat stały się niezwykle popularne. Przestały być kojarzone z marginesem, teraz postrzegane są raczej jako element mody i wyrażania siebie. Nie wiadomo tylko, czy bardziej wyróżnisz się poprzez posiadanie tatuażu czy jego brak.
Tatuaże to nie wymysł współczesności. Mają znacznie bogatszą historię niż mogłoby się wydawać. Trwałe zdobienia ciała były znane w wielu kulturach. Mogły oznaczać status, przynależność, inicjację, a choćby pełniły funkcje lecznicze. Tatuaż odgrywał głównie rolę rytuału. Obecne były m.in w obrzędach ludów polinezyjskich. Jednak nie każdy mógł zostać wytatuowany. Ten przywilej przypadał głównie plemiennym wojownikom za pokonanie wroga i przyniesienie na włóczni jego naznaczonej tuszem głowy. Na tatuaż należało sobie zasłużyć.
Rzeczownik „tatuaż”zawdzięczamy samoańskiemu słowu „tatau” przechwyconemu przez XVIII-wiecznych żeglarzy. Wyprawy Jamesa Cooka dostarczyły Europie nie tylko ilustracji i opisów wytatuowanych tubylców, ale także narzędzia służące tej praktyce. W muzealnych zbiorach z podróży Cooka znajduje się drewniany młotek do tatuowani z Tahiti, którą podróżnik odwiedził w 1769 r. W XIX wieku to właśnie marynarze zaczęli masowo nosić tatuaże. Najbardziej powszechne stały się u nich motywy kotwic, statków i jaskółek. Były bezpośrednim symbolem drogi, jaką obrali w życiu.
Czytaj: „Macierewicz trafił na udo”.
Znacznie wcześniej, bo ok. 3300 lat p.n.e., tatuaże były prawdopodobnie używane w formie przypominającej akupunkturę leczniczą. Wiemy to za sprawą Ötziego tzw. „człowieka lodu”, którego ciało zostało znalezione w lodowcu alpejskim i stało się najlepiej przebadanymi zwłokami w historii. Badaczom udało się ustalić, ile ważył, jaki był jego ostatni posiłek i iż posiadał 61 prostych tatuaży, głównie w okolicach chorych stawów. Zanim więc tatuaż stał się elementem mody, miał bardziej praktyczny charakter.
W kręgu europejskim tatuaże nie miały na przestrzeni wieków dobrej renomy. W starożytności znakami na ciele oznaczano niewolników i przestępców. Chrześcijaństwo sprawiło, iż zaczęto podchodzić do nich z dystansem. W Księdze Kapłańskiej znajduje się zakaz tatuowania i nacinania ciała na znak żałoby, a w 787 r. na synodzie w Northumberland potępiono tatuaże pogańskie, jednak uznano, iż akceptowalne są te wykonane w imię wiary chrześcijańskiej.
Czytaj: „Wytatuowane i zarośnięte wojsko. Zmiana regulaminu”.
Jak widać, tatuaże nie wzięły się znikąd. W historii pełniły konkretne funkcje, nosiły je określone grupy, nie zawsze dobrowolnie. Przez lata, zanim zyskały popularność, kojarzone były ze środowiskami więziennymi i przestępczymi. Potem stały się wyrazem buntu młodych. W dzisiejszych czasach przestały być zjawiskiem niecodziennym. Nie wyrabiamy sobie negatywnego zdania na temat człowieka na podstawie tego, czy posiada tatuaż. Niektórzy traktują trwałe zdobienia ciała jak zbieranie znaczków. Im więcej, tym lepiej. Na poprawę humoru, na urodziny, z okazji zakończenia ważnego etapu w życiu lub po prostu dlatego, iż podoba im się dany wzór.
Olszewska: „W świecie kultury globalnej czerpiemy z różnych tradycji, często bez poszanowania do nich i świadomości, skąd dane zwyczaje się wzięły”. Foto: Freepik. Kliknij, aby powiększyć.Jedynie starsze osoby nie mogą przeboleć tej mody. Trudno się dziwić, jeżeli pamiętają czasy, kiedy znaków na ciele mogłeś dorobić się jedynie w więzieniu. Uważam, iż moda na tatuaże jest jednym z symboli zmieniających się czasów. Ingerencja w swoje ciało oraz wyrażanie swojej osobowości dzięki wyglądu nie powinny dziwić, jeżeli żyjemy w przeświadczeniu, iż nic, co ludzkie nie jest nam obce. Jednak przez swoją powszechność znaki na skórze tracą na znaczeniu.
Czytaj: „Spada zawartość mężczyzny w mężczyźnie”.
Same w sobie tatuaże nie wydają mi się problemem. W końcu mogą być to osobiste i znaczące pamiątki wyrysowane na skórze. Bardziej niepokoi mnie, co to mówi o samej współczesności. W świecie kultury globalnej czerpiemy z różnych tradycji, często bez poszanowania do nich i świadomości, skąd dane zwyczaje się wzięły. Zatracamy granice kultur. Zapominamy o pierwotnych znaczeniach na rzecz konsumpcyjnego kolekcjonowania tego, co modne. Nosimy na sobie tatuaże z katalogów, które mają nas wyróżnić, a sprawiają, iż ulegamy temu, co zostało nam przedstawione jako ciekawe.
→ Julia Olszewska
27.10.2026
• foto: Freepik
• więcej tekstów autorki: > tutaj
Julia Olszewska (ur. 2005 r. w Opocznie) – studentka Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku „Kultura i praktyka tekstu, twórcze pisanie i edytorstwo”. Absolwentka VII LO im. Juliusza Słowackiego w Warszawie. Uczestniczka Młodzieżowego Kursu Reportażu organizowanego przez Polską Szkołę Reportażu. Publikuje na portalu „Skrzyżowanie”. Interesuje się poezją, reportażem, językoznawstwem oraz szeroko pojętą komedią.









