Wytęskniona wnuczka Natasza Michajłowna nie dawała spokoju synowi, który znów wypłynął w rejs. Ale …

twojacena.pl 1 dzień temu

Długo wyczekiwana wnuczka

Od wczoraj nie mogę znaleźć sobie miejsca. Non stop próbowałam się dodzwonić do Tomka, który znów wypłynął w rejs. Ale zasięgu przez cały czas nie ma, a i tak wiem, iż dopiero się odezwie, jak przycumuje w najbliższym porcie. A to może potrwać. A przecież tyle się u nas wydarzyło!

Narobiłeś bałaganu, synku westchnęłam z niepokojem i znowu wykręciłam znany numer. Gdzie tam! Rozmów dziś nie będzie.

Już drugą noc nie mogę zmrużyć oka taki mi numer Tomek wywinął!

*

Ta cała historia zaczęła się jeszcze parę lat wstecz, gdy Tomek choćby nie myślał o pracy po morzach. Dorosły już facet był z niego, a jakoś nie układało mu się z kobietami każda nie taka! Patrzyłam tylko, jak mu się kolejne związki rozpadają, chociaż, powiem szczerze, wiele dziewczyn bardzo mi się podobało miłe, kulturalne, ładne.

Masz okropny charakter! mówiłam mu. Ciągle ci coś nie pasuje! Jaka dziewczyna spełni twoje wymagania?

Nie rozumiem twoich pretensji, mamo. Chcesz synowej, a nie obchodzi cię jaka będzie z niej kobieta?

Dlaczego? Oczywiście, iż mnie obchodzi! Chcę tylko, żeby cię kochała i żeby była porządna!

Tomek wtedy tylko mówił mhm i milczał znacząco, co niezmiernie mnie irytowało. Co to za sprawiedliwość: matka go wychowała, tuliła, jak był mały, a teraz on się zachowuje, jakby to on wiedział lepiej! Kto tu starszy?

A co ci nie pasowało w Jagodzie?! czasami wybuchałam, nie wytrzymując.

Przecież tłumaczyłem

Dobra, niech ci będzie fakt, Jagoda nie był najlepszym przykładem, ale nie zamierzałam poddawać się w tej dyskusji. Powiedzmy, była nie w porządku. Ale nie rozumiem

Mamo! Niech to zostanie między mną a nią. Jagoda to nie kobieta, z którą chciałem się związać.

No to może Zosia?

Zosia też nie.

A Kasia? Przecież to była świetna dziewczyna! Spokojna, domowa, pomocna, pracowita. Takiej to ze świecą szukać!

Tak, masz rację. Ale potem się okazało, iż nigdy mnie nie kochała.

A ty ją?

Nie. Chyba też nie.

To może Basia?

Mamo!

Co mamo? Jaką dziewczynę bym nie wymieniła, każda ci nie odpowiada! Ty chyba na starość mnie do wnuków nie doprowadzisz! Zamiast się ustatkować i założyć rodzinę

Kończmy te rozmowy Tomek nie wytrzymywał i wychodził.

Wszystko po ojcu dokładność i upór! powtarzałam sobie ze złością.

Lata mijały, dziewczyny przewijały się przez życie syna, a moje marzenie o rodzinie i wnuku dalej było nieosiągalne. A potem, ku mojej zgrozie, Tomek niemal całkiem rzucił pracę, spotkał starego kolegę i zaczął pływać na statkach. Przekonania moje były na nic.

Mamo, świetna oferta! Pieniądze dużo większe, a jak wrócę z rejsu, wszystko zrobimy nowe meble, remont, zobaczysz, nie będziesz żałować.

I co mi po tych pieniądzach, jak cię widywać nie będę? Lepiej byś rodzinę założył!

A dzieci to karmą miłością? Sarna, muszę zarabiać! A jak już będą dzieci, to może popływam mniej. Teraz czas pracować póki mogę.

I rzeczywiście, Tomek zarabiał dobrze. Wrócił po pierwszej trasie, zrobił porządny remont. Następnym razem dał mi kartę do konta:

Żebyś na nic nie żałowała!

Ja i tak nie żałuję! Tylko mi wnuków brakuje, czas ucieka, ja już stara jestem!

Daj spokój, jeszcze parę lat do emerytury!

Nie korzystałam z tych pieniędzy. Pracowałam sobie spokojnie jako farmaceutka w aptece, na własne potrzeby wystarczało. Niech leżą Tomek nie zauważy, a jak zobaczy, zrozumie, jaka ze mnie oszczędna matka! myślałam z satysfakcją.

I tak sobie żyliśmy. Tomek, wracając z rejsów, nadrabiał czas spotykał się z kolegami, włóczył się po mieście, a z dziewczynami matki już nie zapoznawał. W końcu usłyszałam od niego krótko i boleśnie:

Żebyś potem nie żałowała, iż nie żenię się z każdą. Nie planuję, mamo!

Zabolało mnie to Uważał mnie chyba za naiwną, co sam mi zresztą zarzucił:

Za dużo wierzysz w ludzi, mamo! Te twoje synowe zawsze grały dobre dziewczyny, a jakie naprawdę, to nie wiedziałaś wcale.

W głowie dźwięczała mi jeszcze długo ta nagana, bo wskazał mi zaufanie jako coś złego. Naiwna, czyli głupia. Tak to chyba zabrzmiało.

Ale któregoś wieczoru, widząc przypadkiem Tomka z jakąś nową dziewczyną, znów postanowiłam uratować mu życie uczuciowe i nie wstydząc się niczego, podeszłam do nich. Tomek, jakby pierwszy raz zobaczył matkę, aż się zarumienił, ale musiał przedstawić mi swoją towarzyszkę.

Małgosię polubiłam od razu. Wysoka, szczupła, kręcone włosy, bardzo miła i kulturalna. Zatęskniłam znowu za szczęściem syna. Może w końcu dobrze, iż te inne zostawił. Ta wydawała się idealna.

Ich znajomość kwitła przez jego urlop. Małgosia bywała często u nas z mojej inicjatywy rozmowna, oczytana, z klasą. Niestety, jak Tomek miał ruszać na kolejny rejs, Małgosia zniknęła.

Nie jesteśmy już w kontakcie! Nie próbuj, mamo, się dowiadywać.

Męczyłam się tym długo. Co się stało? Wyjaśnień nie miałam skąd zdobyć.

*

Minął rok, a Tomek jeszcze kilkakrotnie wracał, ale pytania o Małgosię spławiał jednym zimnym zdaniem.

Boże, synu, co ci w niej mogło przeszkadzać? Przecież ona była idealna! nie wytrzymałam kiedyś.

Mamo, to są moje sprawy. jeżeli się rozeszliśmy, widocznie musiało tak być. Zostaw to, proszę!

O mało się nie popłakałam.

Ja się tylko martwię

Nie trzeba! rzucił gniewnie. Powiedziałem: nie chcę, byś miała z nią kontakt. I koniec drążenia tego!

Po raz kolejny popłynął na półroczny rejs, a ja próbowałam żyć, jak zwykle, podczas jego nieobecności.

I oto któregoś dnia, kiedy byłam w aptece, weszła młoda kobieta po mleko modyfikowane. gwałtownie poznałam Małgosię! Patrzyła zawstydzona w podłogę i poprawiała czapeczkę dziewczynce siedzącej w wózku.

Małgosiu! Jak dobrze cię widzieć! Wiesz, Tomek nic mi nie powiedział po waszym rozstaniu, tylko o Małgosi ani słowa! wyrzuciłam radośnie.

Tak? spojrzała smutno. No cóż, tak wyszło.

Zrobiło mi się nieswojo.

Kochana, powiedz mi szczerze, co się między wami wydarzyło? Przecież znam mojego syna ciężki charakter, mógł cie zranić?

Nie ważne już, pani Marto Nie mam żalu. Ale muszę jeszcze do sklepu, do widzenia.

Przyjdź do mnie czasem! Choćby tu, do apteki, tu pracuję na zmiany. Chętnie pogadam!

I Małgosia przyszła przy kolejnej zmianie. Mlekko, powoli, rozmówiłam ją. Okazało się, iż zaszła z Tomkiem w ciążę, ale kiedy mu powiedziała, usłyszała, iż nie ma czasu w dziecko, często wyjeżdża i nie planował poważnego związku. Potem zniknął.

Pewnie na rejs wypłynął wzruszyła ramionami. Ale damy sobie radę. Nie zamierzam się nikomu narzucać.

Prawie uklękłam przed wózkiem, patrząc na dziewczynkę.

To jest moja wnuczka?

Tak Ma na imię Ania.

Aniu

*

Nie mogłam sobie potem znaleźć miejsca. Trochę podpytałam Małgosię o mieszkanie wynajmowała pokój, ale z małym dzieckiem i bez pewności co do pracy to bardzo trudne. Małgosia chciała wracać do rodziców. Samo wyobrażenie, iż moje wnuczę pojedzie w inny region, a ja już jej nie zobaczę, ścisnęło mi serce.

Przeprowadźcie się z Anią do mnie. Pomogę wam, ja i tak nie wiem, co robić z pieniędzmi Tomka. A ty będziesz miała spokojną głowę, może znajdziesz porządną pracę, pomogę we wszystkim.

A co na to Tomek?

Kogo pytamy! Syn narozrabiał, dziecko zostawił i choćby mi słowa nie powiedział! To ja muszę naprawiać jego winy! Jak wróci, pogadam z nim jak trzeba! aż w pięściach mi się zagotowało.

Tak zaczęłyśmy mieszkać razem. Ani grosza i ani chwili żałowałam na Anię choćby pracę ograniczałam, żeby więcej czasu spędzać z wnuczką. Małgosia znalazła pracę i czasem wracała zmęczona.

Ciągle na nogach, klienci nie do wytrzymania

Nic się nie martw! Odpocznij, ja się Anią zajmę, wykąpię i położę spać!

Zbliżał się powrót Tomka. Już sobie wyobrażałam, jak wyprostuję mu rozum prosto przy wejściu, a Małgosia coraz bardziej się denerwowała.

Tomek nas wyrzuci! Będzie miał mi za złe, iż się do was wprowadziłam Może jednak przeprowadzę się do rodziców?

Nigdzie nie pójdziesz! To ja tu decyduję, komu wynajmuje się pokój, nie syn! A z tobą zostanie Ania, i koniec!

Małgosia próbowała się upierać, ale nie pozwoliłam im się wynieść.

Przy kolacji rzuciłam:

Ja to myślę, żeby mieszkanie przepisać na Anię. Niech potem nie będzie problemów! Tomek się nie ożeni, więc wnuczce coś się należy. Zwłaszcza, iż go w papierach nie ma jako ojca spojrzałam na Małgosię, która tylko spuściła oczy.

Przepraszam Myślałam

Nic się nie stało. Ale na twoim miejscu bym tego nie odwlekała jutro idziemy do notariusza!

Proszę, nie trzeba Moi rodzice mają mieszkanie.

Błagam, nie odmawiaj mi! ucięłam.

Niestety, u notariusza dowiedziałam się, iż najpierw Tomek musi się wymeldować z mieszkania. Niepokoiłam się, ale do powrotu Tomka zostało już tylko kilka dni. Małgosię widywałam coraz rzadziej.

Co tak późno wracasz? spytałam pewnego wieczoru z niepokojem. Trochę się zmieszała.

Tak sobie dodatkowe godziny w pracy. Potrzebuję pieniądze z góry w tym miesiącu.

Po co ci tyle pieniędzy?

Nie odpowiedziała, tylko zaczęła się przebierać. Zauważyłam wielką torbę pod łóżkiem.

Gdzie się wybierasz? Wynajmujesz mieszkanie?

Muszę odejść, pani Marto Tomek wróci…

Nie puszczę was! zaparłam się. I skończ tyle czasu tracić w pracy! Wiesz, gdzie jest karta i kod. Kup co chcesz, nie zajeżdżaj się. Ania tęskni za tobą. Musisz uczyć się gospodarności.

Milczała. Tomek miał wrócić już za dwa dni.

*

Obudziłam się bardzo wcześnie w dniu powrotu syna. Postanowiłam zajrzeć do pokoju Małgosi i Ani tylko Ania spała słodko, Małgosi nie było.

Nic nie rozumiem… Tak wcześnie? Nigdy wcześniej nie wychodziła tak wcześnie…

Poszłam do kuchni, kończyć obiady przed powrotem Tomka, wyobrażając sobie, jak przywitam go z Anią na rękach i jak zmuszę go, by przeprosił Małgosię.

Wreszcie usłyszałam dzwonek.

Tomek na progu aż zamarł, widząc mnie z małą dziewczynką.

Cześć, mamo. Kogo masz na rękach? Co się wydarzyło podczas mojego rejsu?

Sam dobrze wiesz!

Co? spojrzał zdziwiony.

Przygody? O, znalazłam wnuczkę! Takie nowiny!

Jaką wnuczkę? Nie mam rodzeństwa! zmieszał się Tomek.

Weź przestań udawać! Małgosia mi wszystko opowiedziała! Nie tak cię wychowałam, jest mi wstyd!

Małgosia? O co chodzi? Przecież prosiłem, żebyś z nią nie utrzymywała kontaktu. Co ona ma wspólnego z tym dzieckiem?

Wtedy nie wytrzymałam i wygarnęłam mu wszystko, z wyrzutami i łzami. Tomek złapał się za głowę:

Ty… Mamo!

Co, znowu nazwiesz mnie naiwną? Ale ja…

To nie moje dziecko! Małgosia cię nabrała! Ona chodzi tylko o pieniądze. Co ci zabrała?

Nic! Jesteś…

Mamo! Sprawdź wszystko! Na pewno już uciekła z oszczędnościami!

Ona wyszła do pracy! upierałam się.

Kłóciliśmy się długo. Tomek zgodził się poczekać na powrót Małgosi.

Czekaliśmy do późnej nocy. Opowiedziałam mu wszystko, o życiu z Małgosią i Ani, o mieszaniu mieszkania na nią. Tomek co chwila powtarzał, iż chyba padłam ofiarą oszustki…

Nie wierzę! Małgosia to dobra dziewczyna

Dobra, ale oszustka! Łatwo się dałaś nabrać!

Przestań! Jak wróci, sam zobaczysz, a ja bawię się z wnuczką.

To nie twoja wnuczka!

Sprawdzimy to testem DNA! wypaliłam pewna siebie i poszłam do pokoju.

Czekałyśmy na Małgosię długo. Kolejny dzień, a jej nie było. Telefon milczał. Poszłam tam, gdzie rzekomo pracowała nikt jej nie znał, zdjęcie nie pomagało.

Wróciłam do domu. Zgodnie z sugestią syna, sprawdziłam kartę nie było pieniędzy, ani karty. Rzeczy Małgosi zniknęły, została tylko wyprawka Ani. Dopiero wtedy zrozumiałam, iż mnie oszukano.

Jak mogła! Nie wierzę… Przecież nie zostawiłaby Ani?

Zostawiłaby, nie takie rzeczy robiła… rzucił ponuro Tomek. Po co w ogóle się z nią zadawałem, koledzy ostrzegali… Okazało się, iż była już w ciąży nie wiadomo z kim. Mówiła, iż ze mną Już wtedy wiedziałem, iż to niemożliwe.

Ale ja byłam taka naiwna! popłakałam się. Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś?

Po co miałem cię dołować? Ty zawsze z sercem do ludzi bez złych myśli.

Co teraz?

Piszemy na policję. Dobrze, iż nie zdążyłaś zapisać mieszkania Ani, bo zostałybyśmy na bruku.

Zgłoszenie złożyliśmy, ale Małgosia jakby zapadła się pod ziemię. Minęły długie miesiące żadnych wiadomości, nie zdążyła ukraść dużej kwoty, bo Tomek od razu zablokował konto. Kartę potem znaleziono na dworcu w okolicach.

Na czas, kiedy trwały poszukiwania, pozwolono mi zatrzymać Anię. Musiałam rzucić pracę w aptece, dobrze, iż oszczędności Tomka wystarczyły. Test DNA potwierdził, iż Tomek nie był ojcem Ani, ale pokochałam dziewczynkę całym sercem. Ustaliliśmy z Tomkiem, iż wychowamy ją razem jak własną wnuczkę. O Małgosi już nie słyszeliśmy odebrano jej prawa rodzicielskie. Procedury trwały miesiącami aż w końcu nadano mi opiekę. Musiałam wrócić do pracy, znaleźć Ani żłobek, ustalić wszystko od nowa. Ale daliśmy radę.

Po roku Tomek wrócił z rejsu z żoną.

Poznaj, mamo, to Hania. Będziemy tu razem mieszkać.

A Ania…? spojrzałam na drzwi do jej pokoiku, nie wiedząc, czy Tomek powiedział Hani całą prawdę.

Hania uśmiechnęła się serdecznie:

Bardzo mi miło, pani Marto! Misha wszystko mi opowiedział i szczerze podziwiam pani postawę. jeżeli pozwoli mi pani uczestniczyć w wychowaniu Ani, będę szczęśliwa spojrzała z czułością na Tomka.

Tak, mam zamiar zrezygnować z rejsów i razem z Hanią adoptować Anię. Teraz już nam nie odmówią!

Moje serce zalała fala szczęścia.

Boże, nie wierzę! Wszyscy do stołu! Ja tu tyle nawaszywałam na wasz powrót! Teraz się poznacie i będziemy całą rodziną! otarłam łzę wzruszenia z policzka.

Idź do oryginalnego materiału