Z dwójką damy radę, a trzecie ściągniemy. Wezmę dodatkową robotę. A może chcesz się dziecka pozbyć? — zapytał wprost mąż

newskey24.com 1 godzina temu

— Z dwójką damy radę, a trzecie ściągniemy — powiedział Darek. — Wezmę dodatkową robotę. A może chcesz się dziecka pozbyć?

Kasia od kilku dni czuła się wyczerpana.

Tyle spraw do ogarnięcia, a ona marzyła tylko, by usiąść.

Najlepiej usiąść i się nie ruszać.

Na jedzenie patrzyła z obrzydzeniem.

Zrobiła test ciążowy.

Wynik potwierdził jej przypuszczenia.

Dwa lata minęły od zakończenia urlopu macierzyńskiego.

Ledwo odsapnęła od pieluch i śpioszków.

A teraz znowu to samo.

Była zmartwiała i przestraszona.

Jaś niedługo skończy pięć lat.

Zosia poszła do drugiej klasy.

Dzieci potrzebują jej troski i uwagi.

Ona będzie zajęta niemowlakiem.

Czy zrozumieją?

Czy nie będą zazdrosne o nowego brata lub siostrę?

„Dziecko to dar od Boga. Jak Bóg da dziecko, to i na utrzymanie da” — myślała.

„Ale czasy są niepewne. Choć czy kiedykolwiek były łatwe?”

Kobiety rodziły choćby podczas wojny.

„Co powiem w pracy? Że znowu macierzyński, a potem zwolnienia?”

„Jaka praca z trójką dzieci? Żyć będziemy tylko z pensji Darka…”

Kasia męczyła się wątpliwościami.

Nie śpieszyła się, by „uradować” męża.

Czasu do namysłu jeszcze trochę było.

Niedawno szef pytał, czy ktoś planuje macierzyński.

W zespole pracowały głównie kobiety.

Kasia zapewniła, iż ma komplet — chłopca i dziewczynkę.

Powiedziała, iż nie wybiera się na żaden urlop.

I proszę, jak to wyszło.

„Czemu ciągle myślę o pracy? Rodzina jest najważniejsza” — upominała się.

Czas płynął, a ona wciąż się wahała.

Ważyła za i przeciw, ale decyzji nie umiała podjąć.

— Źle się czujesz? Jesteś blada — zapytał mąż pewnego wieczoru po kolacji.

— Trzykrotnie pytałem, co kupimy dzieciom na urodziny, a ty nie słyszysz. Coś się stało?

Wtedy Kasia wyznała mu wszystko.

Darek zamilkł na chwilę.

— No to co robimy? — spytał.

Nie zapytał: „co ty zamierzasz”, tylko „co robimy”.

Słusznie, bo decyzja powinna być wspólna.

Właśnie za to Kasia tak kochała męża.

Zrobiło jej się wstyd, iż chciała radzić sobie sama.

Odczuła ulgę, jakby zdjęto jej ciężar z barków.

Podzieliła się z Darkiem obawami.

— Z dwójką dajemy radę, to i trzecie ogarniemy — powiedział stanowczo.

— Ale pójdę na macierzyński. Będziemy żyć z twojej pensji — mówiła Kasia.

— Nie wiadomo, kiedy wrócę do pracy. Czy w ogóle wrócę.

— Nie martw się, jakoś przeżyjemy. Wezmę nadgodziny.

— Albo może chcesz usunąć ciążę? — zapytał wprost.

— Nie wiem — przyznała szczerze.

— Ty będziesz harował, a ja będę się krzątać w domu. Tak nam życie przeleci…

— Z dwójką czy z trójką dzieci życie i tak przeleci — odpowiedział.

— Dobrze, mamy czas, żeby się zastanowić?

— Trochę mamy — odparła.

— Nie róbmy nic w pośpiechu. Wydaje mi się, iż ty już podjęłaś decyzję. Czy się mylę?

— Jak my się wszyscy zmieścimy w tych dwóch pokojach? — Kasia rozejrzała się po ciasnym mieszkaniu po babci Darka.

— Porozmawiam z rodzicami. Zaproponuję zamianę.

— Mają trzypokojowe, a są tylko we dwoje. Myślę, iż się zgodzą.

— Tata sam to sugerował, gdy czekaliśmy na Zosię.

Kasia spojrzała na męża z niedowierzaniem.

Nie powiedziała nic.

Jak się spodziewała, teściowa przyjęła postawę ofiary.

— Twoja żona specjalnie zaszła w ciążę, żeby wyłudzić większe mieszkanie — powiedziała do syna.

— Robi z ciebie durnia, a ty jej na wszystko pozwalasz.

— Mamo, to mój pomysł — odpowiedział Darek spokojnie.

Teściowa machnęła ręką z niechęcią.

Rozmowa jeszcze się nie skończyła.

Kasia wyszła z pokoju bez słowa.

Czuła, iż to tylko początek trudności.

Dziecko już było w niej.

Reszta musiała się ułożyć.

Życie samo wyznaczy kolejne kroki.

Idź do oryginalnego materiału