Z niecierpliwością czekaliśmy na dzień, w którym będziemy mogli odwiedzić dziecko. Jednak nie zostaliśmy mile przyjęci

newskey24.com 10 godzin temu

W zeszłym miesiącu doczekałam się wreszcie wnuczki. Unosiłam się nad ziemią ze szczęścia i nie mogłam się doczekać dnia, gdy będziemy mogli odwiedzić maleństwo. Niestety, nie jesteśmy mile widziani. Synowa okazuje nam wyraźny chłód i niezadowolenie. Przywiozłam prezenty, upominki, choćby dałam im trochę pieniędzy, a ona przez cały czas reaguje na naszą obecność z niepokojem. To samo zauważyłam u mojego syna.

Czuję się dotknięta, bo chciałam być taką babcią jak należy. Synowa była nieuprzejma wobec mnie i mojej córki choć Basia chciała jej tylko przekazać mądrą radę. Przecież Basia wychowała już troje dzieci, swoje przeżyła, wie co nieco o życiu z niemowlakiem. Co gorsza, połowę prezentów nam zwrócili stwierdziła, iż noworodek nie potrzebuje pluszaków. Ale przecież dziecko urośnie, wszystko będzie jak znalazł, po co robić takie sceny?

Gdy przyszłyśmy z Basią z wizytą, nie zaoferowano nam choćby herbaty czy kawy. Syn tylko spuścił wzrok i milczał widać, iż nie ma nic do powiedzenia w tym domu. Wracając do domu, płakałam z żalu, bo nie spodziewałam się takiego przyjęcia.

Od tamtej pory widzę wnuczkę tylko na zdjęciach; nie mam odwagi pojechać do nich. Zapraszam syna i jego rodzinę do siebie, ale synowa nie chce przyjechać. Prosiłam syna, żeby przyszedł z wózkiem na spacer do parku, ale nie mógł synowa pilnuje go na każdym kroku i nie chce go nigdzie samego wypuszczać.

Synowa zdecydowała, iż karmi małą mlekiem modyfikowanym, żeby nie musiała się przed nami ukrywać. Myśli, iż będziemy ją oceniać, dlatego nie chce się z nami spotykać. A mnie naprawdę to nie interesuje! Chciałabym jedynie móc zobaczyć moją wnuczkę. Nie mam zamiaru jej pouczać każda mama robi to po swojemu.

Kiedyś miałam z synową bardzo dobre relacje, podobnie jak z jej rodzicami. Ale po narodzinach wnuczki, jakby się zupełnie zmieniła! Zupełnie nie rozumiem, czym ją mogłam zranić, skąd ta nagła zmiana podejścia do mnie? Moje przyjaciółki są w szoku jak to możliwe, iż mam wnuczkę, a jej nie widuję?

Mama przepisała mi mieszkanie. Chciałam je sprzedać i podzielić pieniądze tyle co kilkaset tysięcy złotych między syna i córkę. Teraz, po tym wszystkim, mąż jest temu przeciwny. Mówi, iż lepiej wynająć mieszkanie obcym, niż pomagać takim niewdzięcznym dzieciom. Wygląda na to, iż ma rację na starość pewnie nie będzie miał się kto nami zająć. Niestety…

Idź do oryginalnego materiału