Niewykluczone, iż temat odgórnego zakazu korzystania ze telefonów w polskich szkołach przyśpieszył. Taką informację podała m.in. Wirtualna Polska, która wskazuje, iż na przyspieszenie prac w tym zakresie ma naciskać premier Donald Tusk. Projekt ustawy ma lada chwila ujrzeć światło dzienne.
- Zakładamy, iż w ciągu tygodnia projekt ustawy uzyska wpis do wykazu prac rządu, a do maja trafi do prac w Sejmie. Chcemy, by nowe przepisy zaczęły obowiązywać od 1 września tego roku, a to oznacza, iż prezydent musiałby podpisać ustawę w trakcie wakacji - mówi wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Wirtualną Polską.
Dotyczyć miałoby to szkół podstawowych. Szybkie uchwalenie ustawy i podpisanie jej przez prezydenta miałoby poskutkować wprowadzeniem przepisów już od września. Wydaje się, iż Karol Nawrocki tu nie będzie oponował, bo badania pokazują, iż Polacy co do tego są zgodni ponad podziałami politycznymi. Jak podaje Wirtualna Polska, ustawa zakładałaby całkowity zakaz korzystania ze telefonów w szkołach, zarówno na lekcjach jak i przerwach. Dopuszczone byłyby wyjątki, np. choroba dziecka.
Równolegle w Sejmie realizowane są prace nad ograniczeniem dostępności mediów społecznościowych dla nieletnich. To jednak osobny projekt. Zakłada on, iż z mediów społecznościowych nie mogliby korzystać małoletni do 14. roku życia.
Dyrektorka komentuje
O opinię poprosiliśmy Marlenę Błachewicz, dyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 22 w Płocku. W placówce radzą sobie z tym tematem - uczniowie co do zasady już teraz muszą trzymać wyłączony telefon w swoich szafkach. To oczywiście nie wyklucza możliwości skorzystania z niego w nagłej potrzebie przy wiedzy nauczyciela.
- Nie zdarza się też tak, iż jeżeli rodzic dzwoni, to uniemożliwiamy to połączenie - mówi dyrektor Błachewicz. - Uważamy jednak, iż największe zło dzieje się po lekcjach. Dzieci korzystają z forów, portali, które nie są do końca kontrolowane przez rodziców. Tam dzieją się najgorsze rzeczy.
Dyrektorka przyznaje, iż zdarzają się uczniowie którzy nie respektują zasad i zdarza się, iż ktoś zrobi zdjęcie albo nagra jakiś filmik.
- Gdyby nie było tych mediów, byłby zakaz korzystania z tego dla dzieci, np. poniżej 12. roku życia, to by było dobre rozwiązanie. Gdyby rodzic miał większe możliwości egzekwowania od dzieci przynależności do tych portali, gdzie dzieją się te złe rzeczy. Samo posiadanie telefonu nie jest problemem. To można kontrolować
- mówi nam dyrektor.
Są w Płocku szkoły, które wypracowały takie rozwiązania dotyczące korzystania telefonów, ale do tego trzeba przekonać szerokie grono - nauczycieli, rodziców. To się jednak sprawdza, bo dzieci w takich szkołach podczas przerw po prostu... rozmawiają ze sobą, nawiązują relacje, bawią się.
- Mam ciekawą obserwację od nauczycielki, która pracuje u nas krótko. Zaskoczyło ją, iż w naszej szkole problemem dzieci siedzących z głowami w telefonach podczas przerw jest dużo mniejszy, niż w innych szkołach. Oczywiście długo zajęło nam wypracowanie tego. Za nieprzestrzeganie zasad uczniowie ponoszą konsekwencje przewidziane w statucie. Nie mamy idealnej sytuacji, ale pracujemy nad tym. Powtórzę: samo posiadanie urządzeń nie jest największym problemem
- komentuje.
Badania pokazują, iż nadmierne korzystanie ze telefonów przez nieletnich prowadzi do zaburzeń koncentracji, impulsywnych reakcji, a media społeczniościwe korelują z pogorszeniem stanu zdrowia psychicznego młodych ludzi.








