I to właśnie z takimi skrajnymi emocjami mierzy się pani Karina, mama 10-letniego Tadeusza (imiona na prośbę czytelniczki zostały zmienione).
REKLAMA
- Już w ubiegłym roku syn wspominał o koloniach i zimowiskach. Zimą nigdzie go nie zapisałam, i potem słyszałam, iż koledzy byli na wyjazdach, a on znów musiał siedzieć u babci. Teraz non stop powtarza, iż chce jechać gdzieś w wakacje, bo jego przyjaciele jadą. I z jednej strony go rozumiem. Tadek jest bardzo towarzyski i otwarty, ale z drugiej boję się, iż on sobie tam nie poradzi. To jedynak. W domu we wszystkim mu pomagam. Przygotowuję jedzenie, szykuję ubrania na następny dzień. No i co, nagle wsiada do autokaru i wyjeżdża sam na tydzień? Nie umiem sobie tego wyobrazić - przyznaje zatroskana mama.
Zobacz wideo Krupińska tak patrzy na ruchy Dody. To szczerość czy marketing?
"Rodzice musieli po mnie wracać"
Obawy przed pierwszym samodzielnym wyjazdem są bardzo częste, zwłaszcza gdy dziecko nigdy wcześniej nie nocowało samo poza domem. Zdarza się też, iż rodzice są zwyczajnie nadopiekuńczy. Wielu opiekunów boi się również tęsknoty czy problemów adaptacyjnych. Swoimi, jak się później okazało, zupełnie nieuzasadnionymi obawami podzieliła się z naszą redakcją także pani Inga, mama 9-letniej Julki.
Córka już dwa razy była na wyjeździe poza domem. I choć bałam się ją puścić samą, dziś wiem, iż nie było ku temu podstaw. Na początku zawsze trochę nie ma humoru, najgorzej jest podczas pożegnania przy autobusie. Ale jak już dojedzie na miejsce, rozpakuje się w pokoju i zaczną się kolonijne atrakcje, to humor wraca. Zawsze przyjeżdża zadowolona, z pamiątkami i mnóstwem wspomnień. Przyznaję, iż nie wrodziła się we mnie, ja jestem typem domownika. Rodzice wysłali mnie raz czy dwa na zimowisko i zawsze musieli mnie wcześniej odbierać, bo płakałam. Potem dali mi spokój
- opowiada.
Często to nasze dziecięce przeżycia wpływają na to, jak dziś postrzegamy wyjazdy na kolonie. Jakiś czas temu swoją historią z młodzieńczych lat z portalem eDziecko.pl podzieliła się Magda, mama 9-letniego Karola. - Pamiętam, iż na koloniach często były tzw. zielone noce. Starsze dzieci robiły młodszym psikusy i dokuczały do późna. Zdarzało się, iż zabierano nam rzeczy, a my nie mogliśmy o tym powiedzieć wychowawcom, bo baliśmy się konsekwencji, albo ci bagatelizowali nasz lęk. Czułam się wtedy bardzo samotna i bezradna - wyznała kobieta.
To właśnie takie historie sprawiają, iż rodzice zaczynają przenosić swoje obawy na dzieci. Często zapominają, iż współczesne kolonie wyglądają nieco inaczej. Dziś standardy bezpieczeństwa są inne, kadra jest lepiej przygotowana, a kontakt z rodzicami znacznie łatwiejszy.
Kiedy dziecko jest gotowe na pierwszy samodzielny wyjazd?
O to, kiedy najlepiej zapisać dziecko na pierwszy wyjazd bez rodziców, zapytaliśmy psycholożkę Karolinę Maciejewicz - jeżeli chodzi o samodzielny wyjazd, dobry moment to zwykle wiek około 9-10 lat. Oczywiście wiele zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka. W tym okresie dzieci mają już rozwinięte umiejętności samoobsługowe, potrafią radzić sobie z tęsknotą i mają zasoby, by zasygnalizować dorosłym, iż coś jest nie tak - tłumaczy ekspertka.
A Ty, jak postrzegasz temat samodzielnego wyjazdu dziecka? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.










