Zaproponowałem Maszy i Natalii układ: oddadzą mi moje mieszkania, a wtedy ja oddam im ich córki

twojacena.pl 1 dzień temu

Nazywam się Andrzej. Mój ojciec, po śmierci mamy, ożenił się z kobietą, która miała dwie córki.

Minęło wiele lat, dorastaliśmy razem. Potem mój tata miał wypadek i zmarł.

Moja macocha okazała się bardzo przyzwoitą osobą. Oddała mi mieszkanie.

To mieszkanie było twojej mamy. Teraz należy się tobie!

Jedyną prośbą mojej macochy było to, abym pozwolił jej córkom mieszkać w mieszkaniu do czasu ukończenia studiów. Macocha wróciła do swojej wsi. Zgodziłem się.

Małgorzata i Natalia były bardzo różne, ale obie miały jedno marzenie: znaleźć męża z mieszkaniem.

Zaczęło się dla mnie fantastyczne życie. Małgorzata gotowała mi śniadanie, Natalia prasowała moje ubrania. Obie robiły wszystko, żeby mi się przypodobać.

Dwa miesiące po narodzinach mojej pierwszej córki, Małgorzata i Natalia urodziły kolejno moje dzieci. Gdy macocha dowiedziała się, iż jej córki są w ciąży, urządziła okropną awanturę. Ale Małgorzata i Natalia nie chciały usunąć ciąży i zdecydowały się urodzić dzieci.

Pomyślałem wtedy, iż płacenie jednej trzeciej pensji przez 18 lat w formie alimentów jest bardzo kosztowne, więc postanowiłem kupić mieszkanie na kredyt.

Wymieniłem swoje rodzinne mieszkanie na dwa kawalerki. Pozostałe pieniądze przeznaczyłem na wkład własny do kredytu hipotecznego na mieszkanie dla siebie.

Każdą kawalerkę podarowałem Małgorzacie i Natalii, tak aby napisały zrzeczenie się alimentów. Przez kilka lat żyłem spokojnie.

Cztery lata później trafił do mnie w pracy nakaz sądowy z informacją o olbrzymim zadłużeniu z tytułu alimentów.

Poszedłem do sióstr, żeby to wyjaśnić, a one tylko szydziły ze mnie. Powiedziały, iż te mieszkania im po prostu podarowałem. Celowo źle sporządziły umowę.

Zostałem więc bez mieszkania po rodzicach, przez cały czas spłacam kredyt i płacę alimenty. Jest bardzo ciężko.

Moja macocha cieszy się z tego:

Tak ci się należy! Dobrze ci tak!

Małgorzata i Natalia zabroniły mi widywać się z córkami. Musiałem pożyczyć pieniądze, żeby spłacić zaległe alimenty i walczyć w sądzie o prawo do widywania się z dziećmi. Wygrałem proces.

W pracy odbyłem poważną rozmowę z szefami i poprosiłem, aby większość wypłaty dostać do ręki. Teraz płacę bardzo niewielkie alimenty.

W piątki odbieram córki, w niedzielę odwożę je do matek. Kupuję im wszystko, czego zapragną. Zabieram na przeróżne atrakcje. Małgorzata i Natalia wiecznie narzekają, krzyczą, żebym nie rozpieszczał ich córek.

Dodatkowo płacę dwóm chłopakom, aby doglądali moich sióstr i przekonywali je, iż dzieci z innych związków im przeszkodzą w znalezieniu męża.

Kiedyś, przy obecności pracownicy opieki społecznej, odebrałem córki z domu macochy. Powiedziałem, iż ich matki całkowicie je porzuciły. Teraz sam złożyłem wniosek o alimenty i moje córki mieszkają ze mną. Jestem bardzo dobrym ojcem. Gdy moje córki widzą swoje matki, biegną do mnie i przytulają się bardzo boją się, iż matki odbiorą je ode mnie. Nie bez powodu czytam im bajki o złych matkach.

Kiedy Małgorzata i Natalia zrozumiały całą sytuację, już byłem szczęśliwie żonaty.

Zaproponowałem im układ: oddadzą mi mieszkania, a ja oddam im córki. Oczywiście się zgodziły.

Teraz żyje mi się świetnie. Wynajmuję dwa mieszkania i zdążyłem całkowicie spłacić kredyt za swoje mieszkanie.

Nie pozwoliłem się oszukać i pięknie odpłaciłem bezczelnym siostrom…

Idź do oryginalnego materiału