Zdjęcie ze szkoły wywołało burzę. Rodzice uznali podpaski za powód do wstydu

mamadu.pl 2 godzin temu
Zdjęcie uczennicy z podpaską opublikowane na profilu szkoły wywołało burzę w sieci. Część internautów mówi o naruszeniu wizerunku dziecka, inni zwracają uwagę na coś znacznie trudniejszego – wciąż obecny wstyd wokół miesiączki. Czy problemem jest publikacja zdjęcia, czy nasze podejście do edukacji i higieny?


Zdjęcie uczennicy z podpaską na szkolnym profilu


Szkolne i przedszkolne przepisy zakładają, iż jeżeli rodzice podpisują zgodę na wykorzystanie danych i wizerunku dziecka (RODO), placówka może z nich skorzystać w celach promocyjnych.

W dzisiejszych czasach widać to szczególnie w mediach społecznościowych: pojawiają się tam zdjęcia dzieci z przedszkolnych wycieczek czy uczniów podczas szkolnych akademii przygotowanych na różne okazje.

Placówki w ten sposób chwalą się swoimi inicjatywami i organizacją różnych przedsięwzięć. jeżeli rodzic nie wyrazi zgody na publikację wizerunku, dyrektorzy placówek zwykle i tak decydują się na publikację zdjęć w mediach społecznościowych – ukrywając twarz dziecka lub wybierając fotografie, na których go nie ma.

Wiąże się to jednak z ryzykiem, jakie niesie udostępnianie wizerunku dziecka – nigdy nie wiemy, kto takie zdjęcia wykorzysta i w jakich celach. Ostatnio na Facebooku pojawiły się jednak rozważania o udostępnianiu wizerunku dziecka w jeszcze innym kontekście.

Pewna Specjalna Szkoła Podstawowa opublikowała fotografie z zajęć, podczas których dzieci i młodzież uczyły się o higienie intymnej oraz środkach higienicznych w kontekście miesiączki. Zdjęcia z lekcji trafiły na szkolne konto, a na fotografiach widać uczniów trzymających w dłoniach np. podpaski.

W komentarzach pojawiły się głosy oburzenia, iż takie fotografie w ogóle nie powinny być publikowane. Padały opinie, iż rodzice nie zdają sobie sprawy, iż podpisując zgody RODO, czasem narażają swoje dzieci na upokorzenie, ośmieszenie czy nieprzyjemne komentarze obcych osób w sieci.

Fotografia nie powinna być publikowana?


O problemie tym napisała ostatnio Kinga Szostko, działaczka społeczna zajmująca się tematami przemocy rówieśniczej i ochrony dzieci w internecie oraz prezeska Fundacji prospoleczna.org. Na swoim koncie LinkedIn opublikowała zdjęcie z zasłoniętą twarzą dziecka, na którym dziewczynka trzyma podpaskę. Zauważyła, iż publikowanie fotografii w takim kontekście może być dla dziecka krzywdzące i uprzedmiotawiające.

"Czekam na dzień kiedy zakaz publikacji wizerunku dzieci w placówkach edukacyjnych wejdzie wreszcie w życie, bo zapowiedzi są, potrzeba jest, niby choćby decydenci widzą problem, ale póki co na tym się kończy, a zgłoszeń dotyczących godzenia w wizerunek dzieci przybywa" – dodała Szostko na koniec wpisu.

Jako kobieta i mama uważam, iż pani Szostko wykonuje bardzo istotną pracę, głośno mówiąc o problemie udostępniania wizerunku dzieci w placówkach. Muszę jednak przyznać, iż jeszcze bardziej oburzył mnie fakt, iż ktoś w ogóle łączy widok podpasek, rozmowy o miesiączce i naturalnych procesach fizjologicznych z wstydem czy upokorzeniem.

Wiem, iż reakcje ludzi w internecie potrafią być okrutne, iż niektórzy mogą reagować śmiechem czy głupimi żartami. Ale naprawdę wydawało mi się, iż w 2026 roku mamy już przepracowany temat miesiączki, krwawienia i środków higienicznych dla kobiet. Szczególnie iż wiele influencerek otwarcie o tym mówi w mediach społecznościowych.

Miesiączka to przez cały czas powód wstydu


Owszem, w reklamach przez cały czas często widzimy niebieski płyn zamiast krwi, ale byłam przekonana, iż poza telewizją nie jesteśmy już tak pruderyjnym społeczeństwem. Że potrafimy otwarcie mówić o miesiączce, o tym, iż co miesiąc potrzebujemy podpasek, tamponów i innych środków higienicznych.

Tym bardziej iż w wielu szkołach pojawiają się Różowe Skrzyneczki, a działaczki społeczne coraz częściej poruszają temat ubóstwa menstruacyjnego. Warto też dodać, iż zaledwie kilka dni temu rząd Szkocji uchwalił ustawę zapewniającą kobietom darmowy dostęp do środków higienicznych podczas menstruacji.

Oczywiście problem udostępniania wizerunku dzieci w placówkach jest ogromny i wciąż brakuje przepisów, które realnie by go ograniczały (poza wspomnianym RODO, które wielu rodziców podpisuje bez głębszej refleksji). Jednak równie niepokojące jest to, iż w komentarzach pod takim zdjęciem ktoś w ogóle sugeruje, iż dzieci mogą być wystawione na pośmiewisko tylko dlatego, iż uczą się o czymś tak naturalnym jak miesiączka.

Na koniec warto zadać sobie pytanie: gdzie tak naprawdę leży problem? Czy w edukacji, która oswaja dzieci z naturalnymi procesami, czy w reakcjach dorosłych, którzy wciąż widzą w nich coś wstydliwego? Bo dopóki to drugie się nie zmieni, żadne przepisy nie ochronią dzieci przed oceną i niezrozumieniem ze strony społeczeństwa.

Idź do oryginalnego materiału