Zdradzieckich nie wpuszczam z powrotem!

twojacena.pl 10 godzin temu

12 marca 2025
Dziś po raz kolejny przyglądam się temu, co stało się w tym domu po narodzinach małej Wandy. Głos matki Wacławy przebija się wśród szmeru zgromadzonych krewnych przy schodach szpitala w Warszawie.

Gdzie jest Wacek? Nie ma go widać! Dokąd się podział szeptała roztrzęsiona kobieta. Gdyby Wacek był faktycznym ojcem noworodka, to nie byłoby tyle niepokoju ale Wacek to jedynie przydomek, wywodzący się od imienia Wacława, które w tym wypadku odnosi się do żony. Sam fakt, iż Wacława nagle zniknęła, nie trzymając pod pachą małej córeczki, był czymś naprawdę niecodziennym.

Uciekła! Uciekła, ta przeklęta wykrzyknęła matka Wacławy, gdy jej zięć Igor, razem z dzieckiem, otrzymał dokumenty i ostatni list pożegnalny odejścia. Ten list był typowy dla takich sytuacji: Nie jestem gotowa, nie szukajcie mnie, nie odmawiam ojcostwa, będę płacić alimenty, ale to już koniec mojego udziału. Nie zawierał ani adresu zwrotnego, ani wyjaśnień, dlaczego szlachetna kobieta, jeszcze pół roku temu marząca o macierzyństwie, nagle postanowiła tak nagle odejść.

Igor słuchał pocieszających słów matki Wacławy: Nie martw się, w końcu wróci, oczywicie się uspokoi, zrozumie wszystko. Natomiast starsza córka Wacławy, Bogna, nie wierzyła w te zapewnienia. Jej wewnętrzny głos podpowiadał, iż Wacek nie powróci. Gdy ktoś robi coś z pełną świadomością, potrafi to zrobić do końca więc jeżeli postanowiła zniknąć, to zniknie.

Ty tego nie powiesz, Bogno odrzekła matka, kiedy dziewczyna delikatnie zasugerowała, iż Wacława może już nie wrócić. Na pewno wróci. Za miesiąc, dwa, przypomni sobie o macierzyńskim sercu.

Trzy miesiące później nadeszła karta rozwodowa. Wacława nie przychodziła na rozprawy, odmówiła opieki nad Wandą, więc mała dziewczynka trafiła pod opiekę ojca. Bogna zaczęła częściej odwiedzać byłego męża siostry, by pomagać przy dziecku i rozmawiać z Igorem.

Los miał dla niej podobny cios rok po narodzinach syna Andrzeja, jej narzeczony, Maksymilian, odszedł. Planujący wziąć ślub, gdy chłopiec skończy trzy lata i Bogna wyjdzie z urlopu macierzyńskiego, zostali rozdzieleni: Maksymilian zniknął, zostawiając ją w problemach, choć udało się udowodnić ojcostwo i uzyskać niewielkie alimenty.

Bogna bała się, iż mąż jej siostry zostanie porzucony z dzieckiem. Szukała w zachowaniu Igora znaków niepokoju, choć nigdy nie mówiła o tym otwarcie. Ostatecznie odkryła, iż patrzyła w niewłaściwą osobę.

Igor proponował, by po pięciu latach zaoszczędzić trochę pieniędzy i przekształcić małe dwupokojowe mieszkanie w trzypokojowe, ale Wacława go pospieszała. W efekcie zostawiła Wandę, małą i bezbroną, samą. Czy to było przez fakt, iż Bogna już została matką, czy przez to, iż Wanda była jej własną krewną, nie wiadomo jednak zaczęła traktować dziewczynkę jak własną córkę.

Igor kilka razy oddał Wandę Bognie, mówiąc: Idź do mamy na ręce. Proponował, by Bogna przeprowadziła się z synem do ich mieszkania, twierdząc, iż miejsce się mieści, a ona może wynajmować pokój, spłacając kredyt. Matka, dowiedziawszy się o przeprowadzce, zaczęła podpowiadać, iż zajmowanie się mężem siostry to grzech. Igor jednak wyrzucił tę byłą teściową za drzwi, mówiąc, iż to go nie interesuje.

Pod wpływem alkoholu przyznał się, iż chce wziąć Bognę za żonę i choćby przyjąć jej syna jako własnego. Wszystko będzie uczciwe, mówił. Wychowuję twoją córkę jak swoją, a twojego syna traktuję jak własnego. Nie zamierzam cię zostawiać, sam wybierz, co chcesz dalej.

Mógłbym zarabiać pieniądze, ale nie wiem, od czego zacząć przy pieluchach, lekarzach i zupkach. Ty radzisz sobie lepiej, choć twoje wynagrodzenie w przedszkolu nie jest wysokie. To prawda, przed urlopem macierzyńskim byłaś nauczycielką w prywatnym przedszkolu, więc nie zarabiałaś wiele.

Propozycja Igora była bardzo pragmatyczna. Po chwili namysłu Bogna zrozumiała, iż romantyczna miłość już nie przyniosła jej szczęścia, a jedyne prawdziwe szczęście to jej syn. Może więc nadszedł czas, by podejść do życia praktycznie? Igor jest dobry, nie pije, nie pali, wspiera finansowo, a Wanda już przyzwyczaiła się do niego i nazywa go mamą. Czy więc wszystko, co nie dzieje się po naszej woli, jest na lepsze?

Matka nie przyjechała na ślub nie była na nią naprawdę zaproszona. Po ceremonii wypiliśmy po jednym kieliszku wina z przyjaciółmi, usłyszeliśmy życzenia i wróciliśmy do mieszkania Igora, gdzie już mieszkaliśmy czworo. Życie kilka się zmieniło, oprócz tego, iż dzieci dzielą jedną sypialnię, a dorośli drugą.

Bogna i Igor też mają prawo do własnego szczęścia i prywatnego życia.

W momencie, gdy Igor otworzył drzwi, nie patrzył wprost, bo czekał na dostawę jedzenia. Z progi wyrzuła się Wacława, krzycząc: Kochany, wróciłam! Igor odrzucił jej ręce, lekko odepchnął ją i zapytał zimno: Nie cieszysz się? A ja muszę być szczęśliwy? odpisał z pogardą.

Rzekła, iż chce porozmawiać z Wandą, a także naprawić związek z Igorem. Wiem, iż to nie było najlepsze, ale możemy naprawić wszystko, prawda? zapytała. Igor odpowiedział krótko: Nie, już mam swoją rodzinę i nie zamierzam puszczać zdrajców z powrotem.

Bogna właśnie wychodziła z prysznica, zobaczyła uchylone drzwi pokoju dziecięcego i spojrzała, jak Wacława podbiegła do małej Wandy. Gdy podniosła ją na ręce, mały Andrzej usiłował ją przytrzymać, krzycząc: Puść moją siostrę, czarownico!

Wacława krzyknęła, bo w jej stroju były jedynie rajstopy i krótka spódnica, a ból był tak silny, iż nie uspokoiła się, choć udało jej się postawić Wandę na podłodze i trzymać się za rękę. Dzieci uciekły pod nogi Bogny, a Wacława patrzyła na nich spojrzeniem pełnym gniewu i rzekła cicho: Ty wężu, moja córka została przejęta przeciwko mnie. Nie zostawię tego tak.

Nikt nie mógł pomóc matce, która odrzuciła opiekę nad Wandą już od początku. Wacława nigdy nie chciała mieć z nią kontaktu, więc wszystkie próby odzyskania dziecka skończyły się niepowodzeniem. Nie pomogło też namawianie matki, by zrobila odwrotny ruch.

Na koniec Igor i Bogna zerwali wszystkie kontakty z matką Wacławy i przenieśli się do innego miasta, nie zostawiając adresu. Teraz żyją szczęśliwie w Nowej Szkocie, wychowując troje dzieci. Tylko najbliżsi przyjaciele wiedzą, iż Wanda jest w rzeczywistości córeczką prawdziwej czarownicy, a jej mama Bogna jest dobrą wróżką, która postanowiła ją ocalić i nie oddać z powrotem. Andrzej potwierdza tę opowieść, twierdząc, iż jego tata był złym czarodziejem, bo zostawił dobrą wróżkę i uciekł.

Dobrze, iż w końcu znalazła kochającego ojca, a teraz mają szczęśliwą rodzinę mamę, tatę i dwa dzieci. Baśń musi mieć szczęśliwe zakończenie.

Nauczyłem się, iż nie warto trzymać się przeszłości, która rani, i iż praktyczność oraz wsparcie bliskich są lepsze niż iluzoryczne romanse. Życie to nie bajka, ale możemy je ułożyć po swojemu, jeżeli odważymy się przyznać sobie prawdę.

Idź do oryginalnego materiału