Zebrała wszystkie rzeczy i poszła w spokoju napisała żona, a potem już nic nie ruszało jej serca.
Nie obchodzi mnie twoje życie, Wiktorze. Wszystko i tak jest jasne. Spakuj swoje rzeczy i odjeżdżaj we wszystkie cztery strony, czy to do byłej, czy do nowej.
Co masz na myśli odjeżdżaj? A co z Kostkiem?
Wspomniałaś o Kostku? No więc powinno było o nim pomyśleć wcześniej. Zamiast pracować albo pomagać mi z dzieckiem, biegałaś w kółko, a teraz dopiero go wspominasz.
Hej, Lera, dlaczego jesteś taka smutna? drzwi do domu rodziców otworzył brat Lery.
Siergiej wrócił na urlop przedwczoraj i już, słysząc z głębi mieszkania płacz dzieci, zdążył wprowadzić trochę zamieszania w dobrym tego słowa znaczeniu.
Cześć, ciociu Lero! zawołała córka Siergieja, Oksana, wybiegając na korytarz, by zobaczyć, kto przyszedł.
Krzyki nie ustawały.
Cześć, Oksanko. Kto tam krzyczy?
To Piotrek z Michałem dzielą się zabawkami. Jak małe westchnęła pięcioletnia dziewczynka, składąc ręce na piersi. Przyniosłaś coś smacznego?
Przyniosłam, ale babcia ci to odda. Najpierw zupa, potem słodycze, pamiętasz zasady.
Pamiętam, pamiętam, nie zapomnę was Oksanka kolejny raz westchnęła i wróciła do pokoju.
Krzyki ucichły, co oznaczało, iż młodsi bracia bliźniacy Piotrek i Michał już zdecydowali, w co i jak będą grać, nie dzwoniąc sobie po drodze.
Co się stało? Siergiej, który przez cały czas obserwował rozmowę pasierbicy i siostry, ponownie wrócił do swego pytania.
Nie wiem choćby westchnęła Lera, kładąc torbę na stoliku i zaczynając zdejmować buty. Myślę, iż Witek mnie zdradza. A on mówi, iż mam paranoję i powinnam iść na lekarza. Ale
Chodźmy do kuchni, opowiesz, co i jak.
Lera skinęła głową, rozebrała się i weszła do małego pomieszczenia. Siergiej od razu włączył czajnik, a jego młodsza siostra usiadła przy stole i zabrała się do opowieści.
W zasadzie nie było wiele do opowiadania. Z mężem Wiktorem byli razem od pięciu lat.
W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał potomstwa, po czym rozstał się z Valentiną, pozostając jak to mówią przyjaciółmi.
Ta przyjaźń z czasem coraz mocniej obciążała Lera.
On codziennie przed snem pisze do niej wiadomości, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w pokoju obok, a on siedzi i czatuje z nią.
Kiedyś, gdy się tak zdarzyło, od razu wstałem i pojechałem się przywitać.
Ostatnio ciągle zostaje po pracy. Skarżę się, iż samotnie z dzieckiem jest ciężko i przydałoby się dodatkowe wsparcie, a on tylko mruczy o raportach.
I jeszcze zaczyna mnie krytykować, iż mi jest ciężko, skoro dziecko jest w przedszkolu, a ja siedzę w domu.
Chwileczkę, a co to w domu, skoro i ty pracujesz, tylko zdalnie?
On uważa zdalną pracę za to, iż nic nie robisz, siedzisz w domu i dostajesz za to pieniądze.
To, iż pracujesz osiem godzin dla tych pieniędzy, nie zważając na dojazdy, nie interesuje nikogo westchnęła Lera.
Próbowałaś go prześledzić? Nie wiem, może w telefonie zajrzeć i zobaczyć, z kim rozmawia, czy to była była, czy ktoś inny?
Co! Lera drgnęła przerażona. To już wcale nie jest człowiecze, a poza tym
Co, jeżeli naprawdę wszystko to moja wyobraźnia? Czy rozumiesz, jak to będzie wyglądać?
No cóż, wiesz, jak naprawdę wygląda rozmowa z byłą, kiedy między wami nie ma nic? usłyszała za plecami Julię.
Żona Siergieja, najwyraźniej słysząc większość skarg Lery, położyła przed nią otwarty czat na stole.
Co to?
Czatuj z ojcem Oksany, Władkiem. Przeczytaj, przeczytaj.
Nie ma tu nic do czytania. Przez miesiąc trzy krótkie wymiany i wszystko o tym, kiedy i o której godz. przyjedzie po Oksanę, co jej kupi i kiedy ją odwiezie.
Nieprawda, pozostało kartka z życzeniami na Dzień Matki. I moje życzenia urodzinowe w tym samym formacie wymusiła Julia. Zauważ, iż z Władkiem też rozstaliśmy się w przyjazny sposób.
Mamy wspólną córkę, w której on aktywnie uczestniczy, a nie tylko płaci alimenty.
Gdyby przed snem zamiast rozmawiać ze mną, pisał do Władka, pewnie już miałbym papiery rozwodowe, zamiast tłumaczyć to paranoją.
I wiesz, co prawda gdybyś przejrzała go, zobaczyłabyś prawdę.
A jeżeli okaże się, iż nic nie ma? Jak będę wyglądać? Rozumiesz?
A może to wszystko zniszczy nasz związek, a ja sama będę winna własnej paranoi
O Boże, znowu zaczyna westchnął Siergiej, przyciskając dłoń do twarzy.
Mam pomysł po chwili rozważała Julia.
Jaki?
Mąż się tłumaczy pracą, a ty idź i zapytaj jego szefa, jak długo to potrwa.
Nie agresywnie, a jako szczere współczucie: Nie widzę go, bo pracuje do późna, muszę iść do lekarza, dlatego zabrałam Kostka, bo nie mam komu zostawić, nie mogę umówić się na dentystę, bo on po pracy znika
Obserwuj jego reakcję. jeżeli naprawdę ma pracę, może pozwoli wyjść wcześniej, troszeczkę pożałuje cię.
A jeżeli nie ma pracy, pojawi się zupełnie inny scenariusz.
Rada wydała się Lerze sensowna, więc postanowiła z niej skorzystać. Przecież znała szefa Wytka twarzą w twarz i często widywała go w mieście.
Podejść i rozpocząć rozmowę nie było trudne. Szef sam zapytał, jak leci, na co Lera odparła zdawkową, ale wymowną frazą.
Co tam, panie Wszecholodku Mikołaju? Mój mąż pracuje do nocy, nie mam ani życia prywatnego, ani towarzyskospołecznego siedzę przy Kostku, a w wolnym czasie?
Co go trzyma do późna? wyraził zdziwienie Wszecholudek. Witek u mnie odpoczywa, odrabia w domu, bo żona potrzebuje pomocy, bo już wstaje o czwartej i musi odebrać chłopca z przedszkola, a potem chodzi na zwolnienia lekarskie.
Nie mam nic przeciwko, iż robi swoją pracę na czas, ale co z tego wynika? Czy on mnie oszukuje? Zadzwoń do niego, proszę, Lero, jeżeli nie masz nic przeciwko.
Lera zadzwoniła do Wytka i zwykłym głosem zapytała, o której ma wrócić do domu.
Może wcześniej zwolnisz się? Chociażby wybrałeś się z Kostkiem do parku, a ja posprzątam w domu.
Lero, nie mam teraz czasu w park. Mam istotny projekt, a Szef Sławek nakłada na mnie taką presję, iż czuję się jak wilk.
Starałem się być człowiekiem, mówąc żona, dziecko ale on nie słucha moich problemów.
Groził zwolnieniem, jeżeli nie przestanę żądać specjalnego traktowania.
Czy grozisz mi zwolnieniem? nie wytrzymał Sławek. Czy naprawdę nie obchodzi cię moje zdanie? Zrobię ci to jutro
A co ja ci zrobię? obiecała Lera mężowi.
Trzecią rękę rzucili. Wiktor nie wrócił na noc, pojawił się dopiero rankiem.
Rozumiesz zaczął mam taki problem
Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko już jest jasne. Zbieraj swoje rzeczy i odjeżdżaj we wszystkie cztery strony, do byłej albo do nowej.
Co to znaczy odjeżdżaj? A co z Kostkiem?
Pamiętasz Kostka? No więc powinnaś była o nim pomyśleć wcześniej, a nie teraz, kiedy biegasz po domu.
Ale ja
Zebrała wszystkie rzeczy i odszedł w pokoju dodała Lera.
Po obiedzie zadzwoniła do niej teściowa. Nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, a po to, by przekazać radosną nowinę o ciąży pierwszej tej samej Valentyny, z którą Wiktor kiedyś rozstał się przyjaciółmi, a potem utrzymywał bliski kontakt, co doprowadziło do ciąży, której brak niegdyś zniszczył ich małżeństwo.
Wiesz co? Cieszę się, iż tak wyszło. Zawsze lubiłam Valentynę, a ty i twój niegrzeczny syn Lera nie dokończyła, odrzucając słuchawkę.
Właściwie nie obchodziło ją już nic ani mąż, ani jego była, ani ich sprawy. Liczyła się jedynie ona i jej syn, a reszta była jak przewrócone kartki, które trzeba odłożyć i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały.
Jednak kartki nie chciały się przewrócić, przypominając o sobie po trzech latach, kiedy Kostek już poszedł do szkoły.
Morał tej historii jest prosty: w związku najważniejsze jest zaufanie i otwartość, bo tylko one pozwalają przetrwać burzę kłamstw i niepewności.
