Zebrałem swoje rzeczy i ruszyłem w świat – rzekła żona

polregion.pl 4 dni temu

Zbiera rzeczy i odchodzi w pokoju pisze żona.

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko już jasne. Pakuj swoje złote i znikaj we wszystkich czterech kierunkach, niech to będzie do byłej, niech to będzie do nowej.
Co to znikaj? A co z Kostkiem?
Kostek? Pamiętasz go? Trzeba było myśleć o nim wcześniej, a nie teraz, kiedy zamiast pracować czy pomagać mi przy dziecku, biegasz po mieście.

Do drzwi wchodzą bratem Lidia jej starszy brat.

Sergiusz wrócił na urlop przedwczoraj i już, słysząc z głębi mieszkania krzyki dzieci, zorganizował trochę zamieszania w dobrym tego słowa znaczeniu.

Cześć, Lidio! woła w korytarzu córka Sergiusza, Ola, patrząc, kto wszedł.

Krzyki nie cichną.

Cześć, Olu! Co tam u was krzyczy?

To Pawełek i Michałek dzielą się zabawkami. Jak małe wzdycha pięcioletnia dziewczynka i złoży ręce na piersi. Przyniosłaś coś smacznego?

Przyniosłam, ale babcia ci to później odda. Najpierw zupa, potem słodycze, pamiętasz regułę.

Pamiętam, zapomnieć nie mogę wciąga Ola i wraca do pokoju.

Krzyki ustają, więc bratankowie już zdecydowali, w co i jak będą grać, nie bijąc się przy tym.

Co się stało? pyta Sergiusz, dotąd milcząco obserwując rozmowę pasierbicy i siostry, powtarzając swoje pytanie.

Nie wiem wzdycha Lidia, kładzie torbę na stoliku i zaczyna zdejmować buty. Mam wrażenie, iż Witek mnie zdradza. Twierdzi, iż mam paranoję i muszę iść na leczenie. Ale

Chodźmy do kuchni, opowiesz, co i jak.

Lidia przytakuje, rozbiera się i wchodzi do małej kuchni. Sergiusz od razu włącza czajnik, a jego młodsza siostra siada przy stole i zaczyna opowiadać.

W zasadzie nie było wiele do opowiadania. Pięć lat temu z mężem Wiktorem związała się.

W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał dzieci, po czym rozstał się z Valentyną, pozostając przyjaciółmi.

Ta przyjaźń z czasem coraz bardziej dusi Lidię.

On ciągle przed snem pisze do niej, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w sąsiednim pokoju, a on siedzi i czatuje.

Kiedyś, kiedy coś się zdarzyło, biegłem do niej przywitać się. Ostatnio spóźnia się w pracy, a ja narzekam, iż z dzieckiem samemu ciężko, potrzebowałbym dodatkowych rąk, a on tylko mruczy o raportach. Do tego ostatnio zaczyna mnie krytykować: Jak możesz narzekać, skoro dziecko jest w przedszkolu, a ty siedzisz w domu.

Poczekaj, a co to w domu, jeżeli i ty pracujesz zdalnie?

Wytłumacz mu. Zdalna praca w naszym kręgu oznacza, iż nic nie robisz, siedzisz w domu i dostajesz za to pieniądze.

To, iż pracujesz osiem godzin, nie wyjeżdżając, nikogo nie obchodzi wzdycha Lidia.

A próbowałaś go śledzić? Nie wiem, wbić się w telefon i przeczytać, z kim on pisze, czy to była była, czy ktoś jeszcze.

Co! drży Lidia przerażona. To już nie jest człowiecze, a po prostu

Co, jeżeli wszystko to wymyśliłam? Wiesz, jak to wygląda?

No, wiesz Czy naprawdę wiesz, jak wygląda czat z byłym, kiedy między wami nic nie ma? mówi zza pleców głos Julii.

Żona Sergiusza, najwyraźniej, słyszy większość narzekań Lidi, bo zaraz po tym kładzie jej na stole telefon z otwartą rozmową.

Co to?

Czatuj z ojcem Oli, Władkiem. Czytaj, czytaj.

Tu nie ma nic do czytania. Trzy wymiany w miesiącu, o tym, kiedy i o której przyjedzie po Olę, co jej kupi i kiedy przywiezie z powrotem.

Nieprawda, jest też kartka z życzeniami z okazji Dnia Matki i moje życzenia urodzinowe w tym samym formacie sztucznie oburza się Julia. Zauważ, iż z Władkiem też rozstaliśmy się bez wrogości.

Mamy wspólną córkę, którą on naprawdę współwychowuje, a nie tylko alimenty płaci. Gdybym zamiast z Sergiuszem rozmawiała z Władkiem przed snem, pewnie już dostałabym papiery rozwodowe, nie szukając wymówek w paranoi.

I masz rację byś go prześladowała.

A gdyby okazało się, iż nic nie ma? Jak będę wyglądać? Rozumiesz?

I w ogóle co jeżeli to zniszczy nasz związek i będę ja winna własnej paranoi

O Boże, znowu zaczyna wzdycha Sergiusz, przyciskając dłoń do twarzy.

Mam pomysł myśli chwilę Julia.

Jaki?

Twój mąż wymówił się pracą, więc idź do jego szefa i zapytaj, jak długo to potrwa. Nie jako atak, a jako prośbę o litość Mąż prawie nie widać z powodu nadgodzin, musiałam zabrać Kostka ze sobą, nie ma kogo zostawić, nie mogę zapisać się do dentysty, bo mąż po pracy znika. Zobacz, jak zareaguje. jeżeli naprawdę ma nadmiar pracy, może pozwoli wyjść trochę wcześniej i zaoszczędzić ci nerwy. A jeżeli nie ma pracy, to już inna historia.

Lidia uznała radę za trafną i postanowiła ją wykorzystać. Przecież znała szefa Wytka twarzą w twarz, widywała go często w mieście.

Podejść i rozpocząć rozmowę nie stanowiło problemu. Szef sam zapytał, co słychać, na co Lidia odpowiedziała od razu wymyśloną frazą, kierującą rozmowę w potrzebnym kierunku.

Co tu się dzieje, panie Władysławie Michale? Mój mąż pracuje do późna, nie mam życia prywatnego, całą wieczór z Kostkiem siedzę. A gdyby przedszkole coś wymyśliło i wzięło go na zwolnienie, to już nie wiem, co zrobić nie ma ratunku.

Kto go trzyma do późna? wyraża autentyczne zdumienie pan Władysław. Witek ja adekwatnie od 4:00 odchodzi, bo żonie pomoc potrzebna, syn z przedszkola zabrać, i na zwolnienie od czasu do czasu chodzę, żeby żonie pomóc. Nie mam nic przeciwko, pracuje na czas, ale co z tego? Czy on leży w oczy? Zadzwoń do niego, Lidio, jeżeli nie masz nic przeciwko.

Lidia dzwoni do męża i najzwyklejszym głosem pyta, o której dzisiaj wróci do domu.

Może wyjdź wcześniej? Choćby na spacer z Kostkiem, a ja w domu posprzątam.

Lidio, nie mam czasu w parki. Mam pilny projekt, Seva mnie ciągle obciąża, iż mam pracować jak wilk. Próbowałem rozmawiać normalnie, żona, dziecko, a on ma dwa sprawy, które go nie interesują. choćby zwolnienie groziło, jeżeli nie przestanę udawać i domagać się specjalnego traktowania.

Groziłeś zwolnieniem? nie wytrzymał Seva. Czy moje problemy cię obojętniają? Jutro ci coś zrobię

Co ci zrobię, obiecuję obiecuje mąż Lidia.

Rozmowa się kończy. Wiktor nie przychodzi na nocleg, pojawia się dopiero rano.

Rozumiesz zaczyna mam sprawę

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko już jasne. Pakuj swoje złote i odchodź w każdym kierunku, niech to będzie do byłej, niech to będzie do nowej.

Co to odchodź? A co z Kostkiem?

Kostek? Pamiętasz go? Trzeba było myśleć o nim wcześniej, a nie teraz, kiedy zamiast pracować czy pomagać mi przy dziecku, biegasz po mieście.

Ale ja

Zbiera rzeczy i odchodzi w pokoju dodała Lidia.

Po obiedzie dzwoni do niej teściowa. Nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, a by przekazać wiadomość o ciąży pierwszej. Walentyna, z którą Wiktor kiedyś rozstał się przyjaciółmi, wciąż utrzymywała tak bliską więź, iż doszło do ciąży, której brak kiedyś rozpadł ich małżeństwo.

I wiesz co? Cieszę się, iż tak się stało. Walentynka zawsze mi się podobała, a ty i twój nieokrzesany syn Lidia przerywa, odkładając słuchawkę.

Właściwie nic już jej nie zależy: nie mąż, nie była żona, nie ich sprawy. Liczy się tylko ona i jej syn, a reszta to przeczytane strony, które trzeba przewrócić i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały. Jednak strony nie chcą się przewrócić i przypominają się za trzy lata, kiedy Kostek już chodzi do szkoły.

Idź do oryginalnego materiału