Zebrałem wszystkie rzeczy i odszedłem w pokoju – powiedziała żona

twojacena.pl 7 godzin temu

Zebrałem rzeczy i odszedłem w pokoju napisała żona wczoraj.

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko i tak jest jasne. Pakuj swoje złotówki i jedź w cztery strony, czy to do byłej, czy do nowej.

Co masz na myśli jedź? A co z Kostkiem?

Wspomniałeś o Kostku? No właśnie Trzeba było pomyśleć o nim wcześniej, kiedy zamiast pracować lub pomagać mi przy dziecku biegałeś po… a nie teraz go przywołujesz.

Hej, Lidka, czemu taka smutna? drzwi do domu rodziców Lidy otworzył jej brat.

Seweryn przyjechał na urlop dwa dni temu i, słysząc krzyki dochodzące z głębi mieszkania, od razu wprowadził w domu porządek w dobrym tego słowa znaczeniu.

Cześć, ciociu Lido! jego córka Jagoda wybiegła na korytarz, by zobaczyć, kto przyszedł.

Krzyki nie ustawały.

Cześć, Jasiu! Kto tam krzyczy?

To Pawełek i Michał dzielą się zabawkami. Jak małe westchnęła pięcioletnia dziewczynka i złożyła ręce na piersi. Przyniosłaś coś smacznego?

Przyniosłam, ale babcia ci potem da. Najpierw zupa, potem cukierki, pamiętasz zasady.

Pamiętam, pamiętam, nie zapomnę was Jagoda znów westchnęła i wróciła do pokoju.

Krzyki ucichły, więc młodsi bracia Jagody, bliźniacy Pawełek i Michał, już zdecydowali, w co i jak będą grać, nie bijąc się przy tym.

Co się stało? zapytał mnie Seweryn, który w ciszy obserwował rozmowę pasierbicy i siostry, i znów przypomniał o swoim pytaniu.

Nie wiem choćby westchnęła Lida, położyła torbę na stoliku i zaczęła zdejmować buty. Mam wrażenie, iż Witek mnie zdradza. A on mówi, iż mam paranoję i muszę iść na leczenie. Tylko

Chodźmy do kuchni, opowiesz, co i jak.

Lida skinęła głową, rozebrała się i weszła do małego pomieszczenia. od razu włączyłem czajnik, a jego młodsza siostra usiadła przy stole i zaczęła opowiadać.

W zasadzie kilka było do opowiadania. Z mężem Wiktorem spotkaliśmy się pięć lat temu.

W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał dzieci, po czym rozstał się z Valentyną, co nazwano zostaniem przyjaciółmi.

I właśnie ta przyjaźń, im dłużej trwająca, coraz bardziej Lida podcinała.

On całą noc pisze do niej, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w pokoju obok, a on siedzi i czatuje.

Kiedy spotykaliśmy się, często biegłem do niej, by się przywitać. Ostatnio jednak spóźnia się w pracy. Żałuję, iż z dzieckiem sam jestem, przydałyby się dwie ręce, a on tylko mruczy o raportach.

A w dodatku ostatnio zaczyna na mnie naciskać: Co ci ciężko, skoro dziecko jest w przedszkolu, a ty siedzisz w domu.

Poczekaj, co to w domu, skoro i ty pracujesz, tylko na home office?

Wytłumacz mu. Home office rozumiemy tak, iż nic nie robisz, siedzisz w domu i dostajesz za to pieniądze.

To, iż pracujesz osiem godzin, nie wyjeżdżając, nie interesuje nikogo westchnęła Lida.

A próbowałaś go śledzić? Nie wiem, wejść do telefonu i przeczytać, o czym rozmawia, czy to z byłą, czy z kimś innym.

Co! Lida drgnęła przerażona. To już nie po ludzku, a poza tym

Co jeżeli naprawdę wszystko wymyśliłam, rozumiesz, jak to będzie wyglądać?

No cóż, wiesz, jak naprawdę wygląda rozmowa z byłą, kiedy między wami nic nie ma? usłyszałem zza pleców głos Joli.

Żona Seweryna najwidoczniej słyszała większość skarg Lidy, bo zaraz po tym położyła na stole telefon z otwartą konwersacją.

Co to?

Czatuj z ojcem Jagody, Władysławem. Przeczytaj.

Nie ma tu nic do czytania. Trzy krótkie dialogi w miesiącu, wszystko o tym, kiedy i po której godzinie przyjedzie po Jagodę, co jej kupi i kiedy przywiezie z powrotem.

Nieprawda, pozostało kartka z życzeniami na Dzień Matki. I moje życzenia urodzinowe w tym samym stylu wyraziła się Jola teatralnie. Zauważ, iż rozstaliśmy się z Władysławem nie w wrogości.

Mamy wspólną córkę, w której on aktywnie uczestniczy, a nie tylko płaci alimenty. Gdybym przed snem rozmawiała z Władysławem zamiast z Sewerynem, już dziś miałabym papiery rozwodowe, nie próbując odłożyć winy na paranoję.

I Seweryn ma rację mogłabyś go prześledzić.

A jeżeli okaże się, iż nic nie ma? Jak będę wyglądać, rozumiesz?

I w ogóle co jeżeli to zniszczy nasz związek i będę tylko własną paranoją…

O Boże, znowu zaczyna westchnąłem, przyciskając dłoń do twarzy.

Mam pomysł po chwili powiedziała Jola.

Jaki?

Mąż twój ciągle wymówił się pracą, więc podejdź do jego szefa i zapytaj, jak długo to potrwa. Nie agresywnie, a raczej jako ubolewanie, iż męża nie widać przez nadgodziny, iż trzeba po kimś poszukać lekarza, dentysty, bo nie ma z kim zostawić Kostka. Zobacz, jak zareaguje. jeżeli naprawdę praca go przygniata, może chociaż raz puści wcześniej. jeżeli nie ma pracy, widać inny scenariusz.

Wydawało się jej to sensowne, więc postanowiła skorzystać. Znała szefa Wytka twarzą w twarz, widziała go często w mieście.

Podejść i rozpocząć rozmowę nie było trudne. Szef sam zapytał, co słychać, a Lida odpowiedziała od razu wymyśloną frazą, kierując rozmowę w odpowiednie miejsce.

Co tam, panie Wojciechu Mikołajewiczu. Mój mąż trzymacie go w pracy do późna, nie ma życia osobistego, cały wieczór przywiązany do Kostka.

A jakby w przedszkolu coś przyniósł i na zwolnieniu się dusi to nie ma ratunku.

Kto go trzyma tak długo? wyraził prawdziwe zdziwienie twarz Wojciecha. Witek z kolei już od czwartej godziny odpuszcza, bo żona potrzebuje pomocy, syna z przedszkola zabrać, a do szpitala chodzić. Nie mam nic przeciwko, iż odrabia swoją robotę, ale co się dzieje? Czy on mnie okłamuje? Zadzwoń do niego, Lidko, jeżeli nie masz nic przeciwko.

Lida zadzwoniła do męża i zwykłym tonem zapytała, o której dziś przyjdzie do domu.

Może odpuścisz trochę wcześniej? Chociaż wyprowadzisz Kostka na spacer, a ja posprzątam.

Lid, nie mam teraz czasu w park. Mam istotny projekt, a Seva mnie tak obciążył, iż czuję się jak wilk. Rozmawiałem z nim ludzko, żona, dziecko, a on ma dwa razy mniej zainteresowania moimi problemami. Groził zwolnieniem, jeżeli nie przestanę domagać się specjalnego traktowania.

A groziłeś zwolnieniem? nie wytrzymał Seva. Nie obchodzi mnie twoje zmartwienie, jutro cię…

Co ci zrobię obiecała Lida.

Rozmowę zakończyli. Wiktor nie wrócił tej nocy, pojawił się dopiero rano.

Rozumiesz zaczął. Mam taki problem

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko i tak jest jasne. Pakuj złotówki i jedź w cztery strony, do byłej czy do nowej.

Co masz na myśli jedź? A co z Kostkiem?

Wspomniałeś o Kostku? No właśnie Trzeba było myśleć o nim wcześniej, kiedy zamiast pracować czy pomagać przy dziecku biegałeś po… a nie teraz go przywołujesz.

Ale ja

Zbierz rzeczy i odejdź w pokoju, ale dodała Lida.

Po obiedzie zadzwoniła do niej teściowa. Nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, ale by przekazać radosną nowinę o ciąży pierwszej tej samej Valentyny, z którą Wiktor kiedyś rozstał się przyjaciółmi i z którą utrzymywał tak bliską relację, iż w końcu zaszła ciąża, której brak kiedyś zrujnował ich małżeństwo.

Wiesz co? Cieszę się, iż tak się stało. Valia zawsze mi się podobała, a ty i twój nieopanowany syn Lida nie dokończyła, odrzucając słuchawkę.

Właściwie stało się jej obojętne zarówno mąż, jak i jego była przyszła żona i wszystko, co się między nimi dzieje. Liczyła się tylko ona i jej syn, a reszta była jak przewrócone kartki, które trzeba odwrócić i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały.

Jednak kartki nie chciały się przewrócić i po trzech latach przypomniały o sobie, gdy Kostek poszedł już do szkoły.

Idź do oryginalnego materiału