Przez trzy wieczory po powrocie Joanny ze szpitala jej syn zasypiał w ubraniu. Dopiero czwartego dnia powiedział, dlaczego: „Żebym zdążył pojechać z tobą, gdyby znowu przyjechała karetka”.
Joanna usiadła na brzegu łóżka.
Sześcioletni Antek miał na sobie dres, a pod poduszką schował skarpetki. Wcześniej myślała, iż po prostu buntuje się przeciwko przebieraniu w piżamę.
Nie wiedziała, iż on co wieczór szykował się do wyjścia.
Tamtej nocy wszystko wydarzyło się szybko. Silny ból, telefon męża, obce głosy w przedpokoju. Antek obudził się, kiedy ratownicy pomagali jej wyjść z mieszkania. Pamiętała jego twarz nad ramieniem męża.
Zawołała, iż niedługo wróci.
Wróciła po pięciu dniach.
Dorośli opowiadali potem, iż był dzielny. Jadł, chodził do przedszkola, nie sprawiał kłopotów. Joanna poczuła ulgę i uznała, iż najtrudniejsze już za nimi.
Teraz patrzyła na skarpetki wystające spod poduszki.
— Bałeś się, iż znowu zniknę?
Antek skinął głową.
— Jak śpię, to nic nie słyszę.
Przysunęła się bliżej.
— Chodź do mnie.
Objął ją ostrożnie, omijając miejsce, o którym tata mówił, iż jeszcze może boleć.
Joanna nie powiedziała: „Nie ma się czego bać”. Wiedziała, iż dla niego było.
Wyjaśniła prostymi słowami, dlaczego trafiła do szpitala i co powiedział lekarz. Pokazała mu kartkę z terminem kontroli. Powiedziała, iż przez najbliższe dni będzie odpoczywać w domu, a tata przez cały czas będzie odprowadzał go do przedszkola.
— A jeżeli będę chciał cię zobaczyć w nocy?
— Możesz mnie zawołać.
Tego wieczoru Antek założył piżamę. Skarpetki zostały jeszcze pod poduszką.
Kilka dni później Joanna znalazła je w koszu na pranie. Nie skomentowała tego.
Po dwóch tygodniach syn znów protestował przy myciu włosów, zostawiał klocki w przejściu i targował się o dodatkową bajkę. Z ulgą rozpoznawała w nim dawnego Antka.
Pewnego wieczoru podbiegł do niej w kuchni i mocno ją objął.
— Co się stało? — zapytała odruchowo.
Spojrzał na nią zdziwiony.
— Nic. Chciałem cię przytulić.
Joanna wyłączyła wodę i wytarła ręce. Potem uklękła, żeby mógł wygodniej zarzucić jej ramiona na szyję.













