Babciu, proszę, tylko na kilka dni. Tomek zachorował, ja muszę iść do pracy, przedszkole w Warszawie zamknięte. Naprawdę, tylko parę dni błagała moja córka Grażyna, a w jej głosie słychać było już czarny płomień zmęczenia i desperacji. Zgodziłam się bez wahania. To przecież mój wnuk czteroletni Kacperek, szalejący energią i uśmiechem. Pomyślałam: co może się […]