Żona mojego brata, będąca w ciąży z czwartym dzieckiem, zażądała, byśmy oddali im nasze dwupokojowe mieszkanie, bo „nie mamy dzieci”, a oni będą mieli już czwórkę – i zrobiła mi awanturę, gdy odmówiłam.

twojacena.pl 11 godzin temu

Odkąd pamiętam, moje życie wydaje się jak dziwny, powtarzający się sen, w którym wszystko płynie gdzieś obok mnie, a wydarzenia dziwnie się zapętlają. Od dziesięciu lat jestem żoną Michała. Mieszkamy razem w dwupokojowym mieszkaniu na Ursynowie, spłacamy kredyt w złotówkach i zbieramy odwagę, by kiedyś zdecydować się na dzieci. Wolimy jednak najpierw zyskać grunt pod nogami, poczuć stabilność. Dzieci na razie pojawiają się tylko w snach i rozmowach przy herbacie.

Mój brat Artur także ożenił się, niedaleko, w Pruszkowie. On, niczym cień, wiecznie zapracowany, łączy dwie pełne etaty, dorabia nocami na stacji benzynowej. Z Agnieszką, swoją żoną, żyją w jednopokojowej kawalerce, w której ściany zdają się oddychać od nadmiaru energii. Agnieszka nie pracuje zawodowo, ale jest matką dzieci rodzi jakby ktoś nakręcił w niej zegar trójka już biega, czwarte w drodze, piąte planowane.

Pośród zabawek z Biedronki i ciągle grającej pralki, spłacają kredyty na sprzęt RTV i AGD. Z Michałem pomagamy, jak umiemy czasem dorzucimy trochę złotych, czasem podrzucimy świeży chleb od piekarza, czasem słoik domowego smalcu. Zdarza się, iż Agnieszka bez krępacji czegoś się domaga, jakby to był oczywisty porządek świata.

Wtedy musimy ją sprowadzić na ziemię, a wtedy robi się cicho i chłodno na moment, bo po paru tygodniach znów dzwonią z kolejną prośbą.

Ostatnio, jakby wszystko działo się pod wodą, usłyszałam:
Wy z Michałem nie macie dzieci, a my zaraz czwórkę Musicie oddać nam swoje mieszkanie.

Patrzyłam na nią, jakby wyrosła z podłogi.
A co my? Mamy się przenieść do waszej ciasnej kawalerki, pod jedno kołdry?
Nieee, zamieszkamy z lokatorami, a wy znajdziecie sobie coś do wynajęcia stwierdziła z taką pewnością, jakby układ wszechświata był po jej stronie. Kiedy możecie się wyprowadzić?

Słowa przeleciały jak kruki nad głową. Mruknęłam:
Wiesz co, chyba potrzebujesz odpoczynku. Idź do lekarza i wróć dopiero, jak poczujesz ziemię pod nogami.

Na co usłyszałam zza drzwi:
No to zobaczysz, poronię przeze ciebie i to ty będziesz winna!

Rzeczywiście jakby zgodnie z losem napisanym w śnie jeszcze tego samego dnia, po cichu, w trzecim miesiącu ciąży, wydarzyło się, co powiedziała. Sny splatały się z jawą, rzeczy rozmywały się jak za mgłą.

O drugiej w nocy Artur, mój brat, tłukł do drzwi, wymachując rękami i słowami w moją stronę. Michał, niczym strażak z koszmaru, opanował go szybko, oblewając zimną wodą, by go otrzeźwić i wyprowadził za drzwi. Od tamtego dnia w moich snach i życiu nie pojawia się już brat zniknął, odpłynął jak wszystko, co dziwne i nierzeczywiste.

I tak trwam, wśród snów i rozbitych złudzeń, pośrodku dziwnego mieszkania, gdzie choćby cisza ma pogłos miasta.

Idź do oryginalnego materiału