Bajkowy książę
- Jestem przykładem kobiety, która zakochała się od pierwszego spojrzenia – wyznaje Maja. – Poznałam Filipa podczas wyprawy do Azji z grupą przyjaciół ze studiów. To była moja pierwsza tak daleka podróż. Mieliśmy do zaliczenia kilka słynnych miejsc, chcieliśmy poznać prawdziwe życie mieszkańców, jeździliśmy autostopem, pociągami, a nocowaliśmy w prywatnych kwaterach lub w hostelach. Właśnie w jednym z hosteli go zobaczyłam, on i jego kumple, po miesięcznej eskapadzie, mieli nazajutrz wracać do Polski. W Azji byli wielokrotnie, udzielili nam wielu praktycznych rad. Fajnie się nam wszystkim gadało, poszliśmy na piwo i na plażę. Filip, choć kilka lat starszy, był bardzo miły i zabawny. Dla mnie, świeżej absolwentki uniwersytetu, wyglądał jak „młody Bóg”. Wysoki, szczupły, opalony, z rozjaśnionymi przez słońce dłuższymi włosami i kilkudniowym zarostem. Miał zniewalające niebieskie oczy i fantastyczny uśmiech. Tak wiele wiedział o świecie, niczego nie traktował poważnie. Rozmawialiśmy, jakbyśmy znali się od lat. Byłam zachwycona, gdy na pożegnanie poprosił mnie o numer telefonu. Mieszkaliśmy w tym samym mieście. Obiecał, iż się odezwie, bo jest interesujący moich wrażeń z podróży. Powiedziałam, iż będę czekać i z przyjemnością opowiem jak było.
Rzeczywiście, tydzień po powrocie do domu Maja otrzymała telefon z nieznanego numeru. To był Filip. Zaproponował spotkanie w modnym klubie.
- Było świetnie, nie mogłam uwierzyć, iż o mnie pamiętał i chciał się spotkać – przyznaje kobieta. – Od dziecka byłam nieśmiała i zakompleksiona. Zresztą, choćby dzisiaj nie mam pewności siebie. Ciągle muszę się przełamywać, żeby czegoś zażądać lub wyrazić swoją opinię. Lubię spokój. A Filip był moim przeciwieństwem. Przebojowy, bystry, czarujący i bardzo miły. To była magia, iż ktoś taki jak on, jest mną zainteresowany. Ale był.
Okazało się, iż Filip niedawno wrócił do kraju z zagranicznego kontraktu w znanym koncernie. Był programistą w branży IT, rozpoczął pracę w międzynarodowej firmie. Bardzo dobrze zarabiał.
- gwałtownie zakochałam się w nim bez pamięci – przyznaje Maja. – Wszystko co robił i co mówił były dla mnie jak wyrocznia. Przy nim czułam się zaopiekowana i bezpieczna. Byłam bardzo szczęśliwa. Oświadczył mi się po roku, na plaży w Wietnamie.
Ślub był kameralny, w małym wiejskim kościółku w górach. Druhną została młodsza siostra panny młodej, Weronika. Dziewczyna dopiero co dostała się na studia, pękała z dumy, iż niesie długi welon siostry. Tak jak Maja i jej rodzina, była zachwycona Filipem. Wpatrywała się w niego. jak w obrazek.
Dla weselników młoda para wynajęła miejscowy pensjonat. Ze strony Filipa, była tylko matka i ciocia. Nie zaprosił ojca, który zostawił syna, gdy ten był dzieckiem. Mężczyzna nie chciał opowiadać szczegółów ze swojego dzieciństwa.
Weselnikom przygrywała w izbie góralska muzyka, głównym daniem była pieczona na rożnie świnia, popijano góralską śliwowicą. Dla gości o słabszych głowach było piwo z beczki. Na szwedzkim stole kusiły regionalne dania. Goście zajadali ze smakiem.
- Z moim mężem tańczyłam, jak umiałam, zbójnickiego i inne szlagiery z Podhala, aż do białego rana – wspomina Maja. – Na drugi dzień, podczas poprawin, Weronika zwierzyła mi się, iż musi znaleźć takiego mężczyznę jak Filip. Też uważała go za ideał. Wtedy sądziłam, iż jestem w raju i tak będzie do końca mojego świata.
Bajka się kończy
Dwa lata po ślubie para była w stanie kupić ładny dom w spokojnej dzielnicy. Filip miał duże oszczędności, Maja też dołożyła swój wkład, który dostała w wianie od rodziców. Kupili dom szeregowy z małym ogródkiem.
- Wtedy już byłam przed trzydziestką – opowiada kobieta. – Skończyliśmy się zadamawiać. Wyszłam na taras, piłam herbatę, spojrzałam na świeżo posadzone kwiaty, krzewy i pomyślałam, iż to marzenie, ale czegoś tutaj brakuje. W wyobraźni pojawiła się huśtawka, na niej roześmiana, malutka dziewczynka, podobna do Filipa. Tego wieczoru ubrałam seksowną bieliznę, gdy byliśmy w łóżku zapytałam, czy nie czas abyśmy postarali się o dziecko? Filip odsunął mnie i powiedział, iż nie, bo on nie chce mieć dzieci. To była bardzo przykra chwila, wcześniej tego nie mówił, ale ja nie pytałam. Tej nocy nie kochaliśmy się. Pierwszy raz poczułam od niego taką obcość.
Na drugi dzień para nie poruszyła drażliwego tematu. Maja miała o czym myśleć w pracy. Zrozumiała, iż ma bardzo silny instynkt macierzyński. Zawsze sądziła, iż kiedy znajdzie odpowiedniego mężczyznę, będzie bezpieczna finansowo, zostanie mamą. Dla niej to było naturalne. Uświadomiła sobie, iż przez swoją nieśmiałość, wcześniej nie mówiła Filipowi, iż chce urodzić dzieci. W końcu postanowiła powiedzieć mu jasno o swoich pragnieniach.
- Poczekałam do weekendu, zaplanowaliśmy wędrówkę po pobliskim rezerwacie – mówi. – Gdy dotarliśmy na polanę z widokiem na jezioro, było tak spokojnie. Wzięłam oddech i odważyłam się, wyznałam, iż marzę o byciu matką. Filip się zdenerwował, zapytał czy ja nie widzę tej nędzy i koszmaru dzieci w biednych rodzinach, tego ubóstwa i umierania niemowląt w krajach trzeciego świata? Zapytał, czy chcę aby to nasze dziecko umarło, może tragicznie, bo jeżeli się urodzi to przecież umrze. Będzie konało i bało się śmierci. A może będzie chore, może zostanie zgwałcone, pobite, prześladowane. Nieśmiało zaprotestowałam, iż nie każdy ma tragiczne życie, a nas stać na dziecko, kochamy się. Zapewniłam, iż ja będę dobrą matką, choćby jeżeli on nie będzie miał dla dziecka czasu. Tylko się roześmiał i stwierdził, iż jestem naiwna. Zapytał czy zagwarantuję, iż on nie zginie w wypadku samochodowym, albo iż nie wybuchnie wojna. Czy jestem pewna, iż nasze dziecko nigdy nie będzie cierpiało, albo nie zachoruje na nieuleczalną chorobę, iż będzie szczęśliwe i będzie nas kochało jak dorośnie? Na to nie miałam odpowiedzi.
Wracali do domu w milczeniu. Maja czuła się oszukana i bardzo samotna. Robiła wszystko by nie płakać przy zdenerwowanym Filipie. Ulżyła łzom, gdy po powrocie mąż poszedł pobiegać.
- Wrócił i stwierdził, iż jeżeli tak bardzo chce być matką, to on się godzi abym zrobiła sobie dziecko z kim innym – wspomina Maja. – Zszokował mnie. Nie wiem jak on to sobie wyobrażał. Walczyłam ze sobą kilka tygodni. W końcu uznałam, kocham go tak mocno, iż zrezygnuję dla niego z bycia matką, skoro nie chce być ojcem. Nie chciałam innego męża.
Maja starała się zrozumieć niechęć męża do dzieci. Z czasem poznała historię jego rodziny. Dzięki rozmowie z teściową, dowiedziała się jaką traumę przeżył mały Filip, gdy z dnia na dzień porzucił go ukochany ojciec. Chłopczyk był prześladowany w szkole i wyśmiewany, bez taty, był łatwym celem dla klasowych agresorów. Ojciec wyjechał za granicę, przestał płacić alimenty, żyli w biedzie, matka nie dawała rady zarobić na przyzwoite życie. Filip wstydził się biedy, przyrzekł matce, iż jak dorośnie, to będzie bogaty i nigdy więcej nie pozwoli ich poniżać. Po dawnej nędzy nie było śladu, syn dotrzymał słowa. Maja zrozumiała motywy i traumę z dzieciństwa męża. Uszanowała jego punkt widzenia.
Rodzinie trzeba pomóc
Minęło 15 lat. Małżeństwo Mai i Filipa było bardzo udane. Para każdego roku zwiedzała jakiś odległy zakątek świata. W ich domu panowała serdeczna atmosfera. Filip przez cały czas pracował w swojej branży, był bardzo cenionym specjalistą. Zachęcił żonę, by mimo obaw, rozpoczęła przewód doktorski. Maja uwierzyła w siebie i zdobyła stopień naukowy.
- Dzięki wsparciu Filipa zmieniłam pracę na dużo lepszą – przyznaje. – To były bardzo dobre lata. Choć nie dla wszystkich z moich bliskich.
Atak serca zabił ojca kobiety. Młodsza siostra została stomatologiem, ale nie miała szczęścia w miłości. Dwa razy wyszła za mąż i dwa razy się rozwiodła, nie miała dzieci.
- Weronika mieszka niedaleko i często przychodziła – mówi Maja. – Potrzebowała wsparcia w trudnych chwilach. Siostra, choć bardzo się starała, wybierała fatalnych partnerów. Jeden ją po prostu bił. Drugi lubił alkohol i hazard. Przysięgał, iż rzuci nałogi, oczywiście na zapewnieniach się kończyło. Stracił dobrą pracę, zaczął zaciągać długi na jej konto. Musiała odejść, jeżeli nie chciała iść z nim na dno.
Filip nie robił problemów z częstej obecności Weroniki w ich życiu. Rozumiał z czym się mierzy i też ją wspierał.
- Cieszyło mnie, iż się lubią – przyznaje Maja. – Po drugim rozwodzie, mąż był na tyle dobry, iż pożyczył Weronice sporą kwotę, aby otworzyła swój gabinet stomatologiczny. Został też jej pacjentem, bo Weronika obiecała mu darmowe leczenie, dokąd będzie pracować. I chyba wtedy zaczął się ich romans, choć ja jeszcze wówczas nie miałam o tym pojęcia.
Zaniepokoił ją jednak fakt, iż Filip zaczął bywać u jej siostry również w domu. Opowiadał żonie, iż samotna kobieta nie radzi sobie z wieloma technicznymi sprawami, dla niego to drobnostka naprawić kran czy powiesić obrazek. A przecież rodzinie trzeba pomóc.
- A ja nabierałam coraz większych podejrzeń – mówi Maja. - Weronika już tak często nie przychodziła, a jak wpadała, to widziałam, iż czuje się nieswojo. Znałam ja na wylot. Wiedziałam, iż nie jest w stanie czegoś ukryć, a tym czymś były uczucia do mojego męża.
Bomba wybuchła
Jakiś czas później okazało się, iż Weronika jest w ciąży.
- Już wcześniej zwierzała mi się, iż bardzo pragnie zostać mamą, ale nie ma z kim. Doskonale ją rozumiałam, choć nigdy nie powiedziałam o moich problemach z Filipem. To była moja największa życiowa porażka – mówi Maja. -
Weronika powiedziała mi choćby kiedyś, iż jest gotowa zostać samotną matką. W Polsce nie miała szans na zapłodnienie in vitro, bo była singielką. No więc znalazła sobie ojca dziecka w realu. Jak się okazało, to był mój mąż. Weronika po prostu przyszła i wszystko mi wyznała. Jakby nie stało się nic.
Dla Mai świat się zatrzymał. Nie mogła uwierzyć, iż jej siostra, której tyle pomagała, mogła się tak zachować. To był dla niej szok. Filip choćby nie próbował się tłumaczyć. Weronika postanowiła urodzić.
- Nie była żoną Filipa, nie miał żadnego wpływu na jej decyzje – mówi Maja. - Ze mną nie chciał mieć dzieci, a nagle okazało się, iż niebawem na świat przyjdzie jego potomek.
Maja wyprowadziła się z domu do matki, wystąpiła o rozwód. Siostry nie chciała widzieć na oczy.
- Myślałam, iż mama będzie ze mną solidarna – mówi Maja. - Ale kiedy na świat przyszła córeczka Weroniki i Filipa ona oszalała ze szczęścia, bo to jej jedyna wnuczka. Tym sposobem zostałam kompletnie sama. Świat kręci się wokół maleńkiej Kai, Weronika niby oficjalnie z Filipem nie jest, ale on uznał dziecko i zakochał się w nim do szaleństwa. Nie przeszkadza mu już to, iż może zachorować albo mieć wypadek. I to jest dla mnie najbardziej bolesne.
Żeby nie widzieć siostry, byłego męża i ich dziecka, Maja wyniosła się z domu rodziców i przeniosła do innego miasta. Czasami jednak dzwoni czy pisze do matki, bo jednak za nią tęskni i wie, iż nie może jej odmówić prawa do widywania wnuczki.
- W ostatnie święta mama przysłała mi zdjęcie – mówi Maja. - Trzyma na kolanach roześmianą Kaję. Myślałam, iż oszaleję. Ja straciłam całą rodzinę, a oni tam razem świętują. A to przecież powinna być moja córka.




