Zostałam matką zastępczą dwa razy: Teraz mam wszystko, czego potrzebujemy do spokojnego życia dla mnie i moich dzieci

twojacena.pl 8 godzin temu

Mam osiemnaście lat, kiedy po raz pierwszy rodzi się moja córeczka Zuzanna. Poród idzie mi tak lekko, iż zaczynam wierzyć, iż poród wcale nie musi być straszny. W Polsce macierzyństwo zastępcze już jest powszechne, więc rozważam tę opcję poważnie.

Nasza rodzina nie ma dużych środków. Rodzice ledwie wiążą koniec z końcem, a ja mam jeszcze dwie siostry Jagodę i Łucię które potrzebują wsparcia. W wieku siedemnastu lat wychodzę za mąż za Marka. Z małą Zuzanną ledwo wiążemy koniec z końcem, nie mamy własnego mieszkania i codziennie walczymy o każdy złoty. Marek nie podziela mojego pomysłu o macierzyństwie zastępczym, choć przekonuję go, iż może to być jedyne wyjście z naszej sytuacji.

Po kilku latach dociera do nas drugie dziecko. Kłopoty rosną, Marek nie wytrzymuje presji i odchodzi. Zostaję sama z dwójką maluchów. Na szczęście mama Helena i siostry przychodzą z pomocą gdy pracuję, one opiekują się dziewczynkami. Mimo ich wsparcia wciąż brakuje nam pieniędzy, więc postanawiam w końcu zrealizować plan, o którym marzyłam od lat.

Jedziemy do Krakowa, gdzie zapisuję się w agencji macierzyństwa zastępczego. Kilka razy próbuje się wszczepić zarodek, ale nic nie dochodzi do skutku. Ostatnia próba kończy się poronieniem. Wracam do domu, myśląc, iż poddaję się. Po sześciu miesiącach natrafiam w Internecie na ogłoszenie: pewna klinika oferuje dobre warunki. Dzwonię, decyduję się spróbować jeszcze raz co ma być, to będzie.

Tym razem wszystko się udaje. Przez dwunastu miesięcy mieszkamy w przytulnym mieszkaniu w nowym bloku. Przyszli rodzice dziecka, które noszę, nie szczędzą nam: kupują drogie jedzenie, kupują Zuzannie i Jagodzie zabawki, płacą za wyjścia do kina i zoo. Po dziewięciu miesiącach rodzi się zdrowy chłopiec, którego nazywam Szymon.

Po powrocie do naszej rodzinnej miejscowości opłata za macierzyństwo zastępcze pozwala nam kupić dwupokojowe mieszkanie w naszej dzielnicy. Mamy jeszcze kolejne lata przed sobą i nie zamierzamy się ograniczać. Dwa lata później zostaję ponownie matką zastępczą tym razem rodzę dziecko dla rodziny z Chin.

Teraz mieszkam w dużym domu razem z Zuzanną, Jagodą i Łucją. Dziewczyny mają wszystko, czego potrzebują. Niektórzy mnie krytykują, ale nie widzę w tym nic złego zapewniam swojej rodzinie godne warunki, choćby jeżeli droga do tego wiedzie przez macierzyństwo zastępcze.

Idź do oryginalnego materiału