Zostałam matką zastępczą dwa razy: Teraz moje dzieci i ja mamy wszystko, czego potrzebujemy do szczęśliwego życia

twojacena.pl 14 godzin temu

Jestem podwójną matką zastępczą i teraz moje córki i ja mamy wszystko, co potrzebne, by żyć wygodnie.

Urodziłam pierwszą córkę, Zuzannę, gdy miałam osiemnaście lat. Po szybkim porodzie zrozumiałam, iż poród wcale nie jest straszny. W Polsce macierzyństwo zastępcze stało się już dość powszechne, więc zaczęłam poważnie rozważać tę możliwość.

Moja rodzina nie była zamożna. Rodzice mieli trudności z utrzymaniem mnie i moich trzech sióstr. Poślubiłam Marka w wieku siedemnastu lat. Z małą Zuzanną ledwo wiązało się nam z życiem brakowało pieniędzy i własnego mieszkania, więc radzimy sobie na chybił trafił. Rozmyślałam o macierzyństwie zastępczym, choć Marek nie podzielał mojego pomysłu, mimo moich prób przekonania go, iż to może być jedyne wyjście z naszych problemów finansowych.

Po krótkim czasie urodziliśmy drugie dziecko, Jagodę, a sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Marek odszedł, nie wytrzymując presji. Zostałam sama z dwiema małymi dziewczynkami. Na szczęście mama Helena i siostry Ewa i Marta zaczęły mi pomagać: kiedy pracuję, opiekują się Zuzanną i Jagodą. Mimo ich wsparcia wciąż nie wiązało się nam z pieniędzmi. Wtedy postanowiłam spełnić pomysł, który krążył w mojej głowie od lat.

Pojechałam do Krakowa, gdzie zgłosiłam się do agencji zajmującej się macierzyństwem zastępczym. Kilka razy próbowano zaszczepić zarodek, ale nic nie wyrosło. Ostatnia próba zakończyła się poronieniem. Wróciłam do domu i myślałam, iż poddaję się. Po sześciu miesiącach natknęłam się w internecie na ogłoszenie: pewna klinika w Gdańsku oferuje naprawdę dobre warunki. Zadzwoniłam, uznałam, iż warto spróbować jeszcze raz jeżeli się uda, będzie wspaniale; jeżeli nie, przyjmę to jako kolejny los.

Tym razem wszystko poszło gładko. Przez dwanaście miesięcy mieszkamy w przytulnym mieszkaniu w nowym bloku, a przyszli rodzice dziecka, które noszę, są hojni: kupują nam drogie produkty, podarowują Zuzannie i Jagodzie zabawki, płacą za wyjścia do kina i zoo. Po dziewięciu miesiącach przynoszę na świat pięknego, zdrowego chłopca Mateusza.

Po powrocie do naszej rodzinnej miejscowości, wypłacona opłata za macierzyństwo zastępcze pozwala nam wydać złotówki na kupno dwupokojowego mieszkania w naszej dzielnicy we Wrocławiu. Mamy jeszcze kolejne lata przed sobą i nie zamierzamy się ograniczać.

Dwa lata później ponownie zostaję matką zastępczą i tym razem rodzę dziecko dla rodziny z Chin.

Teraz mieszkam z dziewczynkami w dużym domu, w którym mają wszystko, czego potrzebują. Niektórzy mogą mnie krytykować, ale nie widzę w tym nic złego zapewniam mojej rodzinie godne warunki, choćby jeżeli droga do tego jest niecodzienna.

Idź do oryginalnego materiału