Zostałam matkłą zastępczą dwukrotnie: Teraz moje dzieci i ja mamy wszystko, czego potrzebujemy, by d…

twojacena.pl 1 dzień temu

Zostałam dwukrotnie surogatką teraz my i nasze dzieci mamy wszystko, co potrzebne, by żyć wygodnie

Miałam pierwszą córkę, Zuzannę, gdy skończyłam osiemnaście lat. Po tak łatwym porodzie zrozumiałam, iż poród wcale nie jest straszny. Surogacja już wtedy była powszechna, więc zaczęłam ją rozważać na poważnie.

Rodzina nie należała do najbogatszych. Rodzice mieli trudności, by utrzymać mnie i trzy siostry. W wieku siedemnastu lat wyszłam za mąż za Piotra. Z małą Zuzanną ledwie wiązało się nam z Piotrem brak pieniędzy, brak własnego mieszkania, więc codziennie kombinowaliśmy, jak przetrwać. Pomyślałam o surogacji. Mąż nie podzielał mojego pomysłu, choć przekonywałam go, iż to jedyne wyjście z naszych finansowych kłopotów.

Po jakimś czasie przyszła kolejna pociecha, Jagoda. Kłopoty nasiliły się, a Piotr, nie wytrzymując presji, opuścił dom. Zostałam sama z dwoma małymi dziewczynkami. Na szczęście matka i siostry ruszyły na ratunek w pracy zajmowały się moimi dziećmi. Mimo pomocy wciąż nie starczyło pieniędzy. Wtedy postanowiłam wreszcie zrealizować pomysł, który krążył mi w głowie od lat.

Pojechałam do Warszawy i zgłosiłam się do jednej z agencji surogacji. Próbowałyśmy kilka razy wprowadzić zarodek, ale nic nie wychodziło. Ostatnia próba zakończyła się poronieniem.

Wróciłam do domu i myślałam, iż już koniec. Po sześciu miesiącach natknęłam się na ogłoszenie w sieci pewna klinika obiecywała naprawdę dobre warunki. Zadzwoniłam, uznałam, iż warto spróbować jeszcze raz. Jak się uda, to super; jak nie, cóż, tak się zdarza.

Tym razem wszystko poszło gładko. Przez dwadzieścia cztery miesiące zamieszkiwaliśmy w przytulnym mieszkaniu w nowym bloku. Przyszli rodzice dziecka, które nosiłam, nie szczędzili kupowali nam drogie jedzonko, przynosili Zuzannie i Jagodzie zabawki, opłacali wyjścia do kina i zoo. Po dziewięciu miesiącach przyszedł na świat piękny, zdrowy chłopiec, Piotrek.

Wróciliśmy do naszej rodzinnej miejscowości, a wypłacona opłata za surogację wystarczyła, by kupić dwupokojowe mieszkanie w naszej dzielnicy. Mieliśmy jeszcze cały rok przed sobą, w którym nie zamierzaliśmy niczego odmawiać.

Dwa lata później po raz kolejny zostałam surogatką urodziłam dziecko dla rodziny z Chin.

Dziś mieszkamy w dużym domu. Dziewczynki mają wszystko, czego potrzebują. Niektórzy mnie krytykują, ale nie widzę w tym nic złego zapewniam rodzinie dobre warunki życia, choćby jeżeli droga do tego jest nieco… nietypowa.

Idź do oryginalnego materiału