Zostaw w szpitalu, mówili krewni

newsempire24.com 10 godzin temu

Zostaw ją w szpitalu nalegają krewni.
Dlaczego więc ją wzięłaś? wybucha mąż, wskazując na noworodka w kołysce. Przecież jasno podano jej diagnozę!
Jak można być tak? Czy wiesz, w co się pakujesz?

Oliwia myśli inaczej niż wszyscy: jej ukochany Sasza i reszta rodziny twierdzą, iż to wstyd. choćby matka Nadzieja i babcia Leny tak nazywa dziewczynkę krzyczą:
Po co, Olciu? Czy chcesz mieć jeszcze jedno dziecko? To dopiero uraz! Weź podnośnik, żebyś nie upadała, córeczko!
Mówią, iż nie przeżyje długo.

Zgoda jest taka, iż zostawiają dziewczynkę w szpitalu to naturalne, bo nie każdy rodzic poradzi sobie z takim wstrząsem. Gdy niektórzy zostawiają zdrowe dzieci, to już wcale nie w przypadku chorych

Maluch nie płacze: ma niebieskawe wargi i niebieskie czubki palców w medycynie to akrocyanoza. Diagnoza: wrodzony wypad serca o średniej wadze, ubytek przegrody międzykomorowej. Życie możliwe, ale trudne, jak mówi lekarz.

Oliwia chce zabrać dziecko do domu, bo w każdym spornym temacie o dziecku decyzja należy do matki. Wtedy zaczyna się cała drama. Kochający mąż odchodzi prawie od razu, kiedy rozumie, iż Oliwia nie zamierza oddać córki. Na koniec ryczy, iż jeżeli kobieta zmieni zdanie, może wrócić, ale jeżeli chce żyć z nim, niech się pospieszy. Tak wygląda ich silna, choć troszkę szalona miłość.

Oliwia nie obwinia męża nie każdy potrafi poświęcić się całkowicie, a w tej sytuacji właśnie tak trzeba. Mąż przyjeżdża po Oliwię i dziecko, ale bez bukietów i balonów po co się cieszyć?

Obie babcie od razu mówią: zostawcie je w szpitalu, nie potrzebujemy tego ciężaru. Czy naprawdę wierzycie, iż nie ma obcych dzieci?

Oliwia próbuje zrozumieć rodzinę i męża, ale jej nie udaje się choćby mały bukiecik podarować. Nikt nie wspiera młodej mamy! Jedynie jeden wierny szkolny przyjaciel, zakochany w niej od dziecka, Michał Korostylewski.

Ostatnio rozmawiają rzadko, bo Sasza jest przeciw:
Nie ma przyjaźni między płciami, nie zwlekaj! Nigdy nie uwierzę, iż coś między wami było!

Michał i Oliwia godzą się, ale ona często myśli o swoim przyjacielu wesołym chłopcu z prostej rodziny, którego nie lubiła matka Nadzieja. Ale Aleksander, inny facet, wydaje się lepszy świetny gość, a nie ten szaleniec z fabryki.

Michał pracuje jako operator na hucie, specjalista od maszyn, i jest z tego dumny.
Wiesz, Olciu zwraca się do niej tak, co bardzo denerwuje matkę Nadzię «wieś!». Dostanę podwyżkę! Może mama pozwoli ci wyjść za mnie?

Młody, naiwny kochanek liczy, iż jeżeli matka wyrazi zgodę, piękna Olcia zostanie jego żoną, bo przyjaźń przemieni się w miłość. Ale ona już kocha Saszę, przystojnego i inteligentnego chłopaka z dobrej rodziny, którego zaakceptowała matka.

No tak, to rozumiem, nie wstydzę się przed koleżankami! Nie jak ten twój prosty chłopak! mówi Oliwia, nie rozumiejąc, po co pokazywać wybranego mężczyznę przyjaciółkom.

Jednak cieszy ją, iż kobieta o silnym charakterze poparła jej wybór; w przeciwnym razie byłoby kłopotliwie, bo władcza dama lubi wymuszać własne decyzje. I choć udaje się jej to, raz córka sprzeciwiła się matce i nie napisała odmowy.

Jak śmiesz się buntować, dzidziuś! Od dziś nie mam córki! Nie wchodź do mnie z tymi swoimi wybrykami!

W efekcie Oliwia, przywieziona z szpitalu, ląduje w sytuacji podobnej do bohaterki filmu Katarzyna i łzy Warszawy. Różnica: u Leny wykryto poważną chorobę, a szybkie przejście od złej do dobrej rzeczywistości, jak w filmie, nie jest możliwe.

Dziewczyna ma gorzej niż Katarzyna. Gdy Oliwia zgadza się na wszystko, nie myśli, iż wszyscy odwrócą się od niej: mąż, obie matki, ojcowie już nie ma, i reszta.

Zaskoczyło ją, iż cała rodzina wspiera matkę Nadzię:
Czy zwariowałaś? Chcesz cały czas się kłócić? Oddaj ją z powrotem, zanim przyzwyczaisz się! Sasza zaraz wróci!

Wszyscy zachwycają się mężem, nie tylko matka.

Jednak Oliwia, w szoku po zdradzie rodziny i kochanka, nie chce, by Sasza wrócił. Choć wciąż kocha męża, w jej wnętrzu zaczyna się proces niszczenia tej miłości.

Jasne, iż nie da się żyć ramię w ramię i odejść w jeden dzień tak wiele się zmieniło, i nie na lepsze.

Mąż odjeżdża tego samego dnia, przywożąc ich do domu: mieszkanie należy do Oliwii, a rzeczy zabierze później.

Oliwia zostaje sama z żalem i chorym Leną; nie wyobrażała sobie przyszłości z różową pokojem dla dziecka!

Sasza sam tapetuje: Mojej córce będzie wszystko, co najlepsze!

Teraz różowy pokój jest, piękne białe meble stoją, ale przyszłość Leny jest mglista. Czy jej córka będzie miała lepsze jutro?

Łzy już nie płyną jedynie emocje. Oliwia dzwoni do Michała, z którym kontakt prawie zgasł: «Co było, bratku?» Mąż był przeciw, a on już się najadł gruszek

Opowiada to zdezorientowanemu kochankowi, a on nie może ukryć radości! Bo w poczekalni, gdzie spędził ostatnie lata, podjeżdża upragniony pociąg: Michał w końcu doczekał się szczęścia!

W mieszkaniu natychmiast zaczyna się zamieszanie: dziewczyna uspokaja się przy herbacie z mlekiem tak trzeba! Michał rusza do sklepu po rzeczy dla dziecka wszystko, co potrzebne, już jest kupione.

Łóżeczko przenosi się do innego pokoju Oliwia ma spać blisko, na wyciągnięcie ręki! Nie wolno się sprzeczać!

Oliwia nie sprzecza się nagle przytłacza ją niewyobrażalny zmęczenie, jak po silnym napięciu nerwowym, i powoli odzyskuje siły. Pierwsza piękność klasy, Oliwia Borowska, powoli dochodzi do siebie.

Po prostu upada, nie myśląc o niczym, bo wierny i niezawodny Michał jest przy niej: Nie martw się, Olciu zadbam o nią! I rzeczywiście zadbał.

Kiedy budzi się, pielucha jest zmieniona, w kuchni gotuje się rosół, Michał drzemie obok śpiącej Leny Oliwia śpi po drugiej stronie łóżka.

Obudzona dziewczyna ogarnia dziwne spokój i pewność, iż wszystko będzie dobrze: wyciągną się z tej sytuacji. Troje z nich tak! stopniowo wyciągają się z trudności

Michał przychodzi codziennie, pomaga fizycznie i pieniądzmi: leczenie dziewczynki kosztuje.

Aby Oliwii było łatwiej z maleństwem, zatrudniają nianię, która przychodzi kilka godzin dziennie.

Wieczorem chłopak spaceruje z dziewczynką, kąpie ją sama Oliwia nie dałaby rady. Ani mąż, ani matka nie dzwonią.

Po półtora miesiąca Sasza wraca po rzeczach:
Wiedziałem, iż masz mnie za plecami To nie moja wina, iż w naszej rodzinie nie ma wadliwych! Nie dzwoń do mojej mamy! I nie licz na alimenty!

Oliwia nie liczyła na alimenty, od dawna już nie liczyła.

Wtedy Michał delikatnie odsuwa krzyczącą, już zupełnie załamującą się Olę i wypycha intelektualnego chłopaka z dobrej rodziny w drzwi:
Wynocha, programisto!

Programista odpada, a Oliwia składa pozew o rozwód. Nie udało się jednak uniknąć alimentów od biologicznego ojca.

Czas mija, leczenie córki przynosi efekty zaczyna się lekko różowić. Pełna poprawa ma nadejść po operacji, już wyznaczono termin.

Michał wciąż jest przy niej. W momencie, gdy dziewczyna prosi go, by został, nie robi tego z podziękowań, ale dlatego, iż czuje, iż potrzebuje go nie tylko jako pomocnika.

Wkrótce Lenę operują: okres pooperacyjny mija bez komplikacji, a potem zaczyna rehabilitację i przyzwyczajanie do zdrowego życia.

Gdy dziewczynka idzie do szkoły, zapisują ją do studia folkloru doskonale radzi sobie z polskimi ludowymi piosenkami, odkrywa absolutny słuch.

Do tego czasu mama Oliwii ma własny blog, który dziewczyna zakłada z pomocą Michała kochającego i niezbędnego!
Oliu, jesteś mądra! Dlatego rób zdjęcia Lenie, opisuj ciekawie i publikuj regularnie!

Robi to i ludzie bardzo to lubią: proste życie chorej dziewczynki, jej pasje i radości. Nudne zdjęcia ustnych blizn i niebieskich warg już się znudziły. Teraz dorosła Lena wygrywa konkursy, więc Oliwia publikuje nie tylko zdjęcia, ale i nagrania jej piosenek. Liczba obserwujących rośnie wykładniczo.

Relacje z matką są chłodne: nie wybaczyła jej nieposłuszeństwa. Wnuczka nie interesuje jej ani chora, ani zdrowa: więc niech sobie radzi!

Pierwszy telefon dzwoni od byłej teściowej po zwycięstwie w konkursie:
Oliu, jak dziewczynka przypomina mojego Saszka to jedna twarz! Jesteśmy zdumieni!

A potem dzwoni były mąż:
Przepraszam, podgrzałem się wtedy. Teraz widzę, iż byłbym w błędzie! Może pójdziemy razem ty, ja i Lena? Przecież mogę rozmawiać z własną córką!

Jasne, Saszu! Tylko jeżeli twoja córka też tego zechce!

A dokąd możemy iść, Saszu? Trzeba też zapytać Leni, czy chce spotkać się z nieznajomym wujkiem.

Trzynastoletnia Lena, wiedząc, iż ma dwóch ojców, nie chce:
Po co? Nie znam go, mamo! O czym mielibyśmy rozmawiać?

Więc, przepraszam, ludzie: nie ma takiej dziewczynki!

Jak w filmie: dostaniesz dziurę po bajglu, nie Sharapovę!

Następnego dnia dzwoni matka Nadzieja, przywiązująca wielką wagę do wizerunku. Przynosi piękne zdjęcie uroczej dziewczynki z przepięknym głosem, zdobywającej nagrody nie wstyd się pokazywać przed koleżankami

Jednak miła i dobra Oliwia okazuje się bardzo zgorzkniała kto by pomyślał! i nie wybacza babci, która chciała spotkać się z wnuczką.

Oczywiście wspaniale jest mieć gotową, mądrą, zdrową, piękną, odnoszącą sukcesy dziewczynkę. Ale przyjemniej jest wyhodować takie cudo sama, poczuć głęboką satysfakcję, iż to właśnie ona to zrobiła, i iż jest prawdziwą mamą! Michał jest prawdziwym tatą, oczywiście. To bezcenne.

A reszta niech weźmie się za ręce i pójdą. Gdzie? Dokądkolwiek chcą! Może na las, może na wieś, z koszami na motyle choć tam nie są mile widziani.

Okrutne? Bardzo okrutne! Sprawiedliwe? Bardzo sprawiedliwe! I to także dotyczy was, tato Saszu i babciu Nadzieja, zwłaszcza na pierwszym miejscu

Idź do oryginalnego materiału