Zrezygnuj! Obiecałaś mi, iż odejdziesz z pracy!

newsempire24.com 16 godzin temu

Odwołaj to! Obiecałaś mi, iż zwolnisz się!
Krzysztof, co ty sobie wyobrażasz? zapytała Jadwiga, ledwo dochodząc do siebie. Skąd ktoś odchodzi z takiej posady? Wiesz, ile tam płacą?
Zgubiłaś się w pieniądzach, odparł z pogardą Krzysztof. Czy może władza zwariowała ci w głowie?

Czytać tę scenę jako płaczącą przy zimnej herbacie to już klasyka, ale nasza bohaterka nie pije herbaty, a kawa od niej nie jest w modzie. Dlatego właśnie przytulnie rozmyśla nad szklanką zimnego napoju może to będzie sok z buraków, sok jabłkowy albo choćby mleko. Nie zmieni to jednak ciężaru jej myśli.

Jadwiga usiadła w wygodnym, choć nie bardzo wygodnym fotelu, na skraju, pochylając ciężką głowę nad szklanką zimnego soku. Myśli były przytłaczające, a sytuacja wydawała się bez wyjścia. Jedyną ulgą było to, iż jej syn tego nie widział. Letni obóz sportowy na cały miesiąc zabrał chłopca od rodziców, obiecując, iż wróci szczęśliwy i pełen wrażeń. Obóz trochę rozproszył jej rozterki, ale nie rozwiązał ich.

Prawdziwym powodem była jednak Krzysztof jej mąż. Słowo był przywodzi na myśl, iż może to być mąż z przeszłości, albo wciąż on, taki trochę Schrödingera w małżeństwie. To właśnie to niepewne pytanie dręczyło Jadwigę: czy on jeszcze tu jest, czy już nie?

Głos Krzysztofa w ostatniej chwili przed zamknięciem drzwi rozbrzmiał:

Wystarczy! Nie chcę cię więcej widzieć! Zrujnowałeś mi życie! Odchodzę!

Wszystko wydaje się jasne, ale brak konkretów czy to chwilowa odmowa, czy na zawsze? Czy ma wrócić po nocnej zmianie, czy dopiero po kilku dniach? Brak odpowiedzi nie pomaga.

Można by zacząć od skandalu, po którym Krzysztof odszedł, ale tak czy siak winny jest ten sam obóz sportowy, do którego pojechał Witek. Jadwiga zapłaciła go ze swojej premii, nie wydając jej całej. Krzysztof wykrzyknął:

Wyrzucić czterdzieści tysięcy złotych z domowego budżetu nie wymaga wielkiego rozumu! Ale trzeba to przedyskutować! Może mamy teraz ważniejsze potrzeby?

Jadwiga wzruszyła ramionami i odpowiedziała:

Pieniądze mamy! Co trzeba, to kupujemy!

Wtedy Krzysztof wybiegł z drzwi i wpadł w mój zakręcony monolog. Czterdzieści lat małżeństwa trzeszczało od jego słów. Najgorsze było, iż Jadwiga nie była winna niczego, przynajmniej jej zdaniem. Krzysztof uważał ją za najgorszą żonę:

Gdybyś mnie kochała, nie wchodziłabyś w te niepotrzebne sprawy! Siedziałabyś spokojnie, cieszyła się życiem! A ty zawsze chcesz wyjść na przód!

Jadwiga nie wiedziała, co zrobić źle. Pracowała, dbała o dom, wychowywała syna i nie szczędziła mężowi miłości. Zadała więc prostą pytańkę, ale dostała jeszcze więcej krzyków i pretensji.

Co? Dlaczego? Za co? pytała, a szklanka soku dalej stygnęła. A skoro oszczędności były od dawna, czemu nagle? Obóz się jeszcze przyczepił

***

Komercyjne biura w centrum miasta to koszmar dla wszystkich gościa. Bez mapy i kompasu nie znajdziesz adekwatnej firmy. Pracownicy na szczęście uczą się topografii budynku, a potem wszystko, co potrzebne, jest pod ręką. Ten biurowy mrówkowiec stał się miejscem, gdzie spotkali się Jadwiga i Krzysztof.

Obaj byli menadżerami telefonicznymi, zatrudnionymi w agencjach sprzedaży od podłogi. Nie mieli wyższego wykształcenia, dostawali telefon i zimną bazę klientów, każdy dzień dzwonił i proponował różne usługi. Gdy się poznali, już mieli w CV stabilne miejsce, ale stres i nerwy wciągały ich na przerwę lunchową w pobliskim parku, gdzie zaczęli rozmawiać.

Pracowali w różnych firmach, więc gdyby nie ten park, być może nigdy by się nie spotkali. Gdy razem mieli jedną troskę i jedną płytę problemów, ich myśli i słowa zaczęły się zgrywać. Pojawiła się też sympatia, a ich małżeństwo, choć krótkie, wydało się naturalnym rozwojem.

Mieli dzieci i nie chcieli pośpiechu. Jadwiga miała własne mieszkanie, które odziedziczyła po babci, ale chciała, żeby w nim było nie tylko miłość, ale i stabilność, więc pracowała. Młodość kazała im cieszyć się życiem, ale planowali wspólne wieczory, dzieląc się sukcesami i potknięciami w pracy.

Gdy małżeństwo przeszło trzy lata, Jadwiga usłyszała:

Dostałam awans, i jestem w ciąży.

Krzysztof podskoczył:

O rety, super!

Co cię tak cieszy? zapytała z uśmiechem.

Dziecko, oczywiście! odparł. Awans od ciebie nie zniknie, ale dziecko musimy mieć!

Wtedy Jadwiga dopiero zrozumiała, iż Krzysztof w tym momencie myślał o dziecku, a nie o podwyżce, której nie miał. Kiedy była na urlopie macierzyńskim, cała odpowiedzialność spadła na Krzysztofa, więc musiał mocno się postarać w pracy. Menadżerska pensja to minimalna stawka, a reszta to prowizje od transakcji. Więcej transakcji = wyższe wynagrodzenie. Krzysztof radził sobie, ale podwyżki nie dostał.

Po powrocie z urlopu Jadwiga dostała tę samą propozycję awansu, którą odrzuciła ze względu na ciążę. Od tego czasu w ich domu wkradła się lekka nerwowość. Jadwiga zrzucała to na zazdrość o syna, a Krzysztof zostawał dłużej w biurze. Oba awanse w tym samym czasie stały się podwójnym świętem: Krzysztof został starszym menadżerem, a Jadwiga kierowała działem.

Krzysztof był skąpy w gratulacje, ale hojny w podziękowania, kiedy go chwalono. Wtedy zaczął naciskać, iż Jadwiga powinna poświęcić więcej czasu domu i rodzinie.

Niedługo i ja będę szefem działu, mówił. Po co ci siedzieć w tych zakurzonych biurach? Lepiej zajmij się domem i dzieckiem, a ja was zapewnię!

Krzysztof, nie mogę odejść, kiedy dopiero awansowałam, protestowała Jadwiga. Zaufali mi, powierzono dział! Nie mogę zawieść ludzi!

Czy więc praca jest ważniejsza niż rodzina?

To pytanie było niewygodne. Jadwiga wszystko miała pod ręką: dom, dziecko, pracę.

Zróbmy tak: skończę bieżące zadania, potem zwolnię się, zaproponowała.

Krzysztof zgodził, nie wiedząc, co szykuje jej szef. Jadwiga dostała rozkaz od dyrektora, który przyszedł z centrali z kwiatami i gratulacjami.

Odwołaj! powiedział zdecydowanie Krzysztof, wchodząc w poniedziałek. Obiecałaś, iż zwolnisz się!

Krzysztof, czy ty zwariowałeś? zapytała Jadwiga, odzyskując równowagę. Kto odchodzi z takiej posady? Wiesz, ile tam zarabiamy?

Naprawimy mieszkanie, kupimy samochód, wyślemy Wita do dobrej szkoły!
Pojedziemy na wakacje, nie będziemy odłożyć pieniędzy trzy lata, tylko od razu kupimy wyjazd!

Zgubiłaś się w pieniądzach, odparł z pogardą Krzysztof. Czy może władza zwariowała ci w głowie?

Ja myślę najpierw o rodzinie! odpowiedziała Jadwiga. Z powodzeniem godzę pracę i dom, wszystko jest czyste, jedzenie gotowe. Zawsze znajdę dla ciebie czas!

Krzysztof przestał marudzić, kiedy Jadwiga kupiła samochód, oddała mu kluczyki i wszystko wróciło do normy. Remont zrealizowali, syn poszedł do dobrej szkoły, dwa razy w roku jeździli na wakacje.

Nagle nowy problem:

Potrzebujemy drugiego auta, powiedziała Jadwiga. Muszę przypomnieć sobie, jak je prowadzić.

Co, nie nadaję się już jako kierowca?

Wtedy Jadwiga odpowiedziała:

Przenoszą mnie do centrali, w samym sercu miasta. jeżeli będziesz mnie woził, to w korkach nie zdążysz na czas.

Rozumiem, westchnął Krzysztof z pewnym fatalizmem. Czy naprawdę musimy?

Przeszliśmy już to wcześniej, dodała. A kiedy twoi szefowie są zainteresowani, korzystaj z okazji i bierz to, co ci dają!

Młodzi i ambitni przyjdą i zabiorą nasze miejsca, więc lepiej już teraz odłożyć pieniądze, żeby nie żałować później.

Krzysztof westchnął, a w tle przypomniało się o sportowym obozie. Czterdzieści tysięcy złotych nie była to choćby połowa jej premii! Jadwiga spokojnie przelała pieniądze, myśląc o korzyściach dla Wita.

Wtedy nagle w domu rozległ się dźwięk klucza w zamku to musiał być Krzysztof. Jadwiga odwróciła się w fotelu, przyjmując wygodną pozycję.

Wróciłem, powiedział wchodząc.

Po rzeczy? spytała.

Patrząc na nią z pogardą, odparł:

Wróciłem do domu!

Nie! zaśmiała się Jadwiga. Wracasz po rzeczy! Nie chcę z tobą dłużej mieszkać!

Przepraszam, rzucił, kierując się w stronę kanapy.

Nie wybaczam! odpowiedziała stanowczo. Nie zamierzam ci wybaczyć! Nie powinieneś był wracać!

Co, czujesz się nagle królową? wykrzyknął. Wszyscy wiedzą, jak zdobywałaś podwyżki!

Szkoda, iż herbata już wystygła. Mógłbyś poczuć efekt, a wypadek byłby większy. Krzysztof przetarł twarz.

Patrząc na następną szklankę, która jeszcze nie ostygła, Jadwiga pomyślała, iż Krzysztof od samego początku rywalizował z nią, starając się być lepszy. Im większy był podział, tym bardziej niszczył swoją miłość. Czy naprawdę ją kochał? Może warto było poczekać, aż herbata ostygnie, choć przyjęto, iż lepiej pić ją gorącą!

Idź do oryginalnego materiału