Z pozoru Zuzanna sprawiała wrażenie szczęśliwej kobiety była matką trójki dzieci, biegle mówiła kilkoma językami obcymi, pracowała jako analityczka w banku, dobrze zarabiała, świetnie wyglądała i miała znakomity gust. Jej mąż, Tomasz, od pięciu lat siedział w domu i nie wykazywał żadnej chęci podjęcia pracy. Po urodzeniu dzieci Zuzanna wróciła do pracy i osiągała takie dochody, iż mogli sobie pozwolić na zatrudnienie dobrej opiekunki dla dzieci. Mieszkali w mieszkaniu odziedziczonym po dziadkach Tomasza, ale Zuzanna wzięła też kredyt na kawalerkę, którą wynajmowała, aby odciążyć domowy budżet.
Była osobą współczującą, próbowała zrozumieć sytuację męża i z cierpliwością czekała, aż Tomasz wstanie z kanapy i weźmie się za szukanie pracy. Poznała kiedyś nową parę Martę i Dawida z którymi gwałtownie się zaprzyjaźnili. Często spędzali razem święta, cieszyli się swoim towarzystwem i wzajemnym wsparciem.
Wszystko zatrzęsło się w posadach, gdy Dawid ciężko zachorował. Zuzanna wsparła ich finansowo i emocjonalnie w tych trudnych chwilach. Gdy Dawid odszedł, Zuzanna przez cały czas pomagała Marcie, przekazując jej pieniądze, by pomóc jej pozbierać się po tragedii.
Pewnego dnia życie Zuzanny w jednej chwili obróciło się w ruinę Tomasz przyszedł i bez słowa wahania oznajmił, iż spotkał inną kobietę i postanowił odejść. Zuzanna była wstrząśnięta, nie mogła pojąć tej nagłej zmiany i osoby, którą wybrał Tomasz. Zraniona i zagubiona, poszła do Marty, swojej najbliższej przyjaciółki, szukając u niej pocieszenia. I wtedy, w mieszkaniu Marty, zobaczyła Tomasza. Wszystko stało się jasne, a prawda o jego intencjach została odsłonięta jak rozpruty welon.
Wyczerpana emocjonalnie Zuzanna wróciła do domu. Tam zadzwoniła do niej teściowa. Jej słowa cięły jak nóż obwiniała Zuzannę za odejście Tomasza i za to, iż przez pięć lat nie zadbał o rodzinę. Zarzucała jej, iż zamiast rodziny wybrała pracę. Te oskarżenia były dla Zuzanny jak kamienie rzucone w serce. Kobieta zaczęła podważać każde swoje życiowe decyzje czuła jak grunt usuwa się jej spod nóg.







