Żyjesz teraz jak prawdziwa królowa! Poznałaś bogatego Polaka za granicą i teraz rozkoszujesz się luksusowym życiem pełnym pieniędzy!

polregion.pl 6 godzin temu

Rodziców pamiętam tylko z pożółkłych fotografii, które przez lata przechowywał dziadek w starym albumie. To były inne czasymama odeszła przy moich narodzinach, a tata nie potrafił pogodzić się ze stratą żony. Z bólu odsunął się ode mnie, przekazując opiekę dziadkowi i sam zniknął z mojego życia.
Dziadek wtedy pracował jeszcze w warszawskiej fabryce, więc zatrudnił mi nianię. Pamiętam zapach jej perfum, kojący głosbyła ze mną każdego popołudnia aż do jego powrotu z pracy. Gdy podrosłam i zaczęłam chodzić do przedszkola przy ulicy Mokotowskiej, dziadek miał już trochę lżej. Czas mijał, a nasza więź tylko się zacieśniała. Ani razu nie pokłóciliśmy się na serio. Zawsze staraliśmy się znaleźć wspólne rozwiązanie, choćby gdy jako nastolatka byłam istną burzą emocji. Nigdy nie przestawałam dziękować losowi za jego obecność. Z przerażeniem myślałam, jak potoczyłoby się moje życie, gdyby mnie nie przygarnął.
Moim największym sposobem okazania wdzięczności była pomoc w domu i pilna nauka. Dziadek był dumny, kiedy jako reprezentantka szkoły jeździłam na olimpiady i zawody sportowe.
On też pomógł mi odnaleźć życiową drogę. Biologia zawsze mnie fascynowała, ale nie wiedziałam, co z tym zrobić. Wtedy przedstawił mnie swojemu znajomemu, profesorowi Wysockiemuznanemu warszawskiemu lekarzowi. Po rozmowie z nim poczułam, iż to właśnie medycyna jest moim powołaniem.
Studenckie lata na Uniwersytecie Warszawskim były dla mnie czasem nieustannej nauki. Staż odbyłam w Szpitalu Klinicznym na Banachajednym z najlepszych w kraju. Nie raz chciałam się poddać, ale dotarłam do końca i zostałam neurochirurgiem!
Tuż po dyplomie dostałam propozycję pracy w renomowanej prywatnej klinice. Nie mogłam odmówić takiej oferty. Zaczęły się długie dyżury, liczne operacje, a wśród nich ani jednej porażki, z czego do dziś jestem dumna. Po roku prowadziłam wykłady choćby doświadczeni lekarze chcieli poznać moje metody. Z czasem nazwisko Łucja Chmiel stało się rozpoznawalne także poza granicami. Po trzech latach zaproponowano mi pracę w jednej z prestiżowych klinik w Chicago i wspólnie z dziadkiem zdecydowaliśmy się spróbować życia za oceanem.
Zamieszkaliśmy w Ameryce, ale serce dziadka zawsze pozostawało w Polsce. Po kilku latach wrócił w rodzinne strony, by ostatnie chwile spędzić w ukochanym Warszawie. Pewnie wróciłabym z nim, gdyby nie miłość, którą tu poznałam. Spotkałam Tymoteusza chirurga z sąsiedniego szpitala podczas mojego wykładu. Najpierw byliśmy bliskimi przyjaciółmi, potem zaczęliśmy się spotykać, aż w końcu zamieszkaliśmy razem. Chcieliśmy pobrać się w Polsce, by to dziadek odprowadził mnie do ołtarza. Kiedy prosiłam go, by przyjechał, uparcie odmawiał: Moją jesień życia chcę spędzić w ojczystej ziemi, tam też chcę być pochowany.
Pamiętam dzień, kiedy wraz z Tymkiem i dziadkiem graliśmy w warcaby w jego starym mieszkaniu na Pradze. Nagle zadzwonił telefon. Po latach ciszy odezwał się ojciec. Złożył mi zimne gratulacje z okazji ślubu, ale nie chciałam słuchać nieszczerych zapewnień i wprost zapytałam, o co mu chodzi. Wtedy usłyszałam słowa, których nie zapomnę:
Potrzebuję pieniędzy, córeczko! Wiedziałem, iż wybrałaś lepsze życie. Podobno masz bogatego męża za granicą. Nie zaszkodzi, jak trochę wesprzesz staruszka-ojca, prawda?
Bez słowa rozłączyłam się i zablokowałam numer. Do dziś nie pojmuję, skąd znalazł w sobie śmiałość, by nazwać mnie rodziną, skoro sam kiedyś się mnie wyrzekł.
W moim sercu na zawsze są tylko dwie osoby dziadek i mój ukochany. Dla nich zrobiłabym wszystko. Ojciec jest mi zupełnie obcy, nie mam z nim już nic wspólnego.

Idź do oryginalnego materiału