1/72 MiG 21 R
Profipack
Eduard – 70147
No i jest! Kolejny 21 od Eduarda. Tym razem wersja R – jak rozpoznawczy. Moim zdaniem najładniejszy, ale chyba tylko ze względu na ten seksowny zasobnik na fotoelektronikę – nie wiem czemu, ale jakoś zawsze miałem do niego słabość. Jak to Czesi mają w zwyczaju, do tej konkretnej wersji zostały podmienione jedynie odpowiednie ramki, bo jakość i pozostałe bebechy dobrze już znamy – choćby z recenzji wersji innych wersji – gdzie odsyłam po opis brakujących elementów. Co zatem jest w tym pudełku?
Sporo powietrza,


cztery szare ramki (z czego dwie są nowe),




przezroczysta (stara od MF-a),

i jako iż mamy do czynienia z edycją Profipack – kolorowa blaszka.

Standardowy Eduard, lekki raster, ale w konfrontacji w gotowym modelu wychodzi moim zdaniem z tarczą.
Duży plus to blaszane pasy (których nie ma w naklejkach). Trzeba je troszkę zretuszować żeby wyglądały przyzwoicie, ale to solidna baza.


Maski wycięte w papierze kabuki.


Dedykowany arkusz stencilsów (nadal gargantuiczny)



W tej skali napisy są nieczytelne (przynajmniej te mniejsze) ale przypominają litery. Można też rozróżnić cyrylicę.



i insygnia do pięciu całkiem zróżnicowanych malowanek.

I tu, zupełnie jak przy blaszkach, standardowy Eduard. Ja tam w sumie lubię te lekkie wypłowienie, raster i nierówne kolory, bo po zdjęciu przezroczystego filmu dają naturalny efekt leciwej eksploatacji samolotu.




Za dobór schematów wypada producenta pochwalić; są na tyle zróżnicowane, iż z pewnością zaspokoją gusta większości modelarzy (według mnie to z plusem plasuje się na szarym końcu).





No i jest też instrukcja, w której niemało miejsca poświęcono podwieszeniom



















Jakość wykonania migów w tworzywie jest doskonale znana entuzjastom wydań Eduarda. przez cały czas na wysokim poziomie, z ostrymi i głębokimi liniami oraz pełnym nitowaniu (dla mnie na plus).








Nie ważne, czy zdecydujemy się na zastosowanie czystego plastiku i malowania/nalepek czy blaszaną alternatywę – obie wersje będą wyglądały szczegółowo.



Zasobniki, jak cała reszta, mają szczegółowe odwzorowanie wszystkich mankamentów ich konstrukcji. Choć pewnie w żywicy były by bardziej dokładne, to moim zdaniem jak na plastik to wstydu nie ma.



W katalogu Eduarda pojawia się kolejna wersja tego ikonicznego myśliwca. Czy warto po nią sięgnąć? Na pewno tak. Samolot ten służył w tylu krajach i w tylu wersjach, iż naprawdę można zbudować ich całą różnorodną kolekcję, a to wydanie dokłada kilka ciekawych schematów. No i nie zapominajmy iż jest to w tej chwili najlepszy MiG-21 na rynku.
Łukasz Kulfan
Zestaw przekazany do recenzji przez firmę Eduard









