Już od południa w przestrzeniach Manufaktury dostępne były strefy tematyczne przygotowane specjalnie na finał WOŚP. Odwiedzający mogli zobaczyć m.in. bolidy zespołów akademickich z Politechniki Łódzkiej – Lodz Solar Team oraz Iron Warriors. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także drukarki 3D, na których na bieżąco powstawały gadżety związane z finałem.
Pokazy, koncerty i „Światełko do Nieba”
Ważną częścią niedzielnego programu była profilaktyka zdrowotna. Na stoiskach DKMS prowadzono rejestrację potencjalnych dawców szpiku, Amazonki przypominały o znaczeniu regularnych badań, specjaliści udzielali bezpłatnych porad, w tym konsultacji dietetycznych.
W ciągu dnia nie brakowało również pokazów i występów. Przed publicznością zaprezentowali się tancerze Egurrola Dance Studio, zawodnicy Karate 44, grupa akrobatyczna ARTIA oraz łódzkie mażoretki. Przez całą niedzielę prowadzono także licytacje przedmiotów przekazanych przez najemców Manufaktury.
Na rynku Manufaktury prezentowane były wozy bojowe Państwowej Straży Pożarnej, a jednostki OSP przeprowadzały pokazy ratownicze.
Rynek stał się także miejscem spotkań dla fanów motoryzacji. Można było zobaczyć luksusowe samochody, pojazdy off-roadowe oraz Fiaty 126p.
Popołudnie należało do artystów występujących na scenie muzycznej. Wystąpili: Wojtek Łapiński, M2Schron, Patrycja Krzyczman, Olivier Woźnicki, Bojkot, An4tol, Smoketown, Nick Sinckler, Wojtek Szumański.
Najbardziej symbolicznym momentem finału było „Światełko do Nieba”. Tuż po nim scena należała do zespołu Dziwna Wiosna.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/elsa-i-olaf-grinch-i-pani-lodz-wolontariusz-wosp-zadbali-o-przebrania-zdjecia/bA7c9RrlaYvUX7yk2vE6Kwestowało około 700 wolontariuszy
Dla sztabu Manufaktura pieniądze zbierało około 700 wolontariuszy. Wśród nich Julia Ślusarczyk i Laura Franków, studentki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dla pani Julii, która pochodzi z Przedborza to pierwszy finał, dla jej koleżanki (pochodzącej spod Warszawy) trzeci.
- W mojej rodzinnej miejscowości sztab gwałtownie się zapełniał i nigdy nie udało mi się kwestować. Cieszę się, iż jest to możliwe teraz w Łodzi
- przyznała w rozmowie z nami Julia Ślusarczyk.
- Ja z kolei zawsze jeździłam z rodzicami do Warszawy na światełko do nieba. W pewnym momencie stwierdziłam, iż chcę bardziej włączyć się w finał
- dodała Laura Franków.
Obie studentki postanowiły się wyróżnić, zakładając czapki wikingów.
https://tulodz.pl/lodz-po-godzinach/tego-jeszcze-nie-bylo-wielka-szarza-na-czterech-kolkach-zdjecia/ijUwxTAGIZnTbWaMf48s




