A jeżeli to nie moja córka? Chyba trzeba zrobić test DNA.
Patrzyłem w zamyśleniu, jak moja żona, Jagoda, troskliwie tuli naszą nowo narodzoną córeczkę, a w mojej głowie nieustannie kołatała się jedna myśl. Czy ona na pewno jest moja?
W zeszłym roku musiałem wyjechać służbowo do Gdańska, na cały miesiąc. Nie minęły choćby dwa tygodnie po moim powrocie, a Jagoda oznajmiła mi, iż spodziewa się dziecka. Według niej, to była świetna wiadomość.
Na początku naprawdę się ucieszyłem. Ale potem wpadła do nas w odwiedziny jej siostra, Zofia, i opowiedziała fascynującą historię o tym, jak sama zrobiła test DNA na ojcostwo swojego syna. Zrobiła to, żeby jej partner nie miał żadnych wątpliwości.
Jagoda, może też zrobimy taki test? Dla własnego spokoju zaproponowałem ostrożnie.
Odpowiedź przyszła natychmiast. Z wielkiej burzy zrobiło się małe tornado, a kolejne przedmioty lądowały na podłodze. Słychać było nasze krzyki choćby na klatce schodowej.
Co w tym złego? próbowałem wyjaśnić coraz bardziej przekonany do swoich podejrzeń. Przecież gdyby nie miała nic na sumieniu, to nie byłoby takiej sceny. Chcę mieć pewność, to wszystko.
Jak mogłeś w ogóle na to wpaść? krzyczała, rzucając we mnie poduszką. Czy kiedykolwiek dałam Ci powód do takich podejrzeń?
Nie było mnie w domu przez miesiąc odparłem z przekąsem. Nie wiem, co tu się działo. Zróbmy test, zobaczę wynik i już nigdy do tego nie wrócę. Kiedy idziemy? Możemy wziąć adres tej kliniki od Zofii.
Następnym razem, jak się odrodzisz warknęła Jagoda i zamknęła się z córeczką w pokoju dziecięcym, trzaskając głośno drzwiami.
***********************************************
Wiesz, mamo żaliłem się następnego dnia Mariannie, mojej mamie, ja przecież nie proszę o nic nadzwyczajnego. Czemu ona się aż tak wściekła?
Sumienie ma nieczyste stwierdziła Marianna, stawiając przede mną świeżo zaparzoną kawę. Zobaczysz, Krystian, narobiła sobie kłopotu i teraz boi się, iż prawda wyjdzie na jaw. A poza tym… zawahała się przez chwilę, jak cię wtedy nie było, wydarzyło się coś dziwnego…
Co masz na myśli? zaciekawiłem się natychmiast.
Nie chcę wtrącać się w wasze sprawy, ale wpadłam do was pogadać o 60-tce twojego taty. Jagoda długo nie otwierała drzwi, choć słyszałam, iż jest w domu. Jak już jednak otworzyła, była rozczochrana i zdenerwowana… A w przedpokoju widziałam męskie buty.
Co jej wtedy powiedziałaś? zapytałem, czując, jak narasta we mnie wściekłość.
Twierdziła, iż miała awarię rury prychnęła mama. Chyba mogła wymyślić coś bardziej wiarygodnego.
Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
W sumie nie widziałam wszystkiego, do środka nie weszłam, więc uznałam, iż nie będę burzyć waszego spokoju wyjaśniła, przygryzając wargi.
Szkoda… podniosłem się gwałtownie, prawie przewracając filiżankę. Bardzo szkoda. I co mam teraz zrobić?
Zmuś ją do testu albo sam to załatw. Masz do tego prawo jako ojciec odpowiedziała spokojnie mama, ukrywając zadowolenie. Nigdy nie przepadała za Jagodą.
*********************************************
Możesz być już spokojna rzuciłem niedbale kopertę, którą dostarczył mi kurier. Małgosia to moja córka. Jak obiecałem, temat uważam za zamknięty.
Nie rozumiem… syknęła Jagoda, patrząc podejrzliwie na otwartą kopertę. Zrobiłeś ten przeklęty test bez mojej zgody?
No tak odpowiedziałem, jakby nigdy nic. Zabrałem Małgosię na spacer i zajrzałem do kliniki. gwałtownie poszło, więc nie widzę problemu.
Problem jest odpowiedziała cicho. I szkoda, iż tego nie rozumiesz.
Następnego dnia, wracając z pracy, zastałem puste mieszkanie. Nie było ani Jagody, ani Małgosi, rzeczy też nie. Tylko krótka kartka na stole.
„Twoim brakiem zaufania zniszczyłeś wszystko, co nas łączyło. Nie chcę żyć z kimś, kto mnie zdradził. Wnoszę pozew o rozwód. Nic od ciebie nie chcę, ani mieszkania, ani alimentów. Po prostu zniknij z naszego życia.”
Byłem wściekły. Jak ona w ogóle mogła mnie zostawić?! I do tego zabrała córkę! Chwyciłem za telefon i zacząłem wydzwaniać.
Odebrał mężczyzna. Wysłuchał mojego wybuchu i spokojnie poprosił, żebym więcej nie dzwonił.
Wiedziałem! aż się trząsłem z gniewu. Jeszcze dobrze nie wyszła, a już z jakimś facetem! No to niech sobie radzi!
Nie przyszło mi wtedy do głowy, iż Jagoda mogła pojechać do rodziców, a telefon odebrał jej brat, który nie chciał jej niepokoić. Wszystko sobie dopowiedziałem.
Rozwiedli nas szybko, za obopólną zgodą. Maleńka Małgosia została z matką, a ja już nigdy nie zobaczyłem swojej córki…
Ta historia nauczyła mnie jednego iż zaufanie jest fundamentem każdego związku, a niepewność i podejrzenia potrafią zburzyć wszystko, na czym nam zależy. Straciłem rodzinę przez swój brak wiary, a czasu nie da się cofnąć.











