A to po co jest ten słoiczek, kochanie? Dziecko choćby nie podniosło wzroku. – Żeby kupić dziadko…

newsempire24.com 11 godzin temu

A to słoiczek na co jest, kochanie?

Dziecko choćby nie podniosło wzroku.
Żeby kupić tort dla dziadka on nigdy nie miał.

Powiedziało to z taką szczerością i prostotą, iż matce aż zadrżało serce, zanim w pełni zrozumiała, co usłyszała.

Na stole leżała niewielka suma i kilka monet, które chłopiec układał starannie jakby były prawdziwym skarbem.
Nie wzruszyły jej pieniądze
Lecz serce tego dziecka, które nie znało jeszcze wartości złotówki, ale dobrze wiedziało, czym jest wdzięczność.

Dziadek miał urodziny za tydzień.
Człowiek o zniszczonych dłoniach, milczący, przyzwyczajony do dawania, choć sam kilka miał.
Nigdy nie prosił o nic.
Lecz któregoś wieczoru, niemal żartem, powiedział:
Ja nigdy nie miałem tortu tylko dla siebie

Słowa rzucane mimochodem dla dorosłego dla dziecka stały się zadaniem.

Od tamtej pory:
odkładał monety zamiast je wydawać;
nie kupował sobie słodyczy po szkole;
sprzedał dwie swoje kolorowanki;
każdej nocy wrzucał kolejną złotówkę do słoika, który dźwięczał nadzieją.

Nadszedł dzień urodzin.
Na stole skromny tort z pobliskiej cukierni.
Krzywo wbita świeczka.
Dziecko, którego ręce drżą z przejęcia.
I dziadek, który w jednej chwili zmiękł.

Nie zapłakał przez smak.
Ani przez wygląd.
Ani przez to, ile tort kosztował.

Zapłakał, bo po raz pierwszy w życiu
ktoś pomyślał o nim
z miłością małą na zewnątrz,
a tak wielką w środku.

Bo czasami najważniejszy gest
mieści się w najmniejszej skarbonce.
I bywa, iż prawdziwa miłość pochodzi od tego,
kto ma najmniej
ale czuje najwięcej.

Czasami to, co najmniejsze, okazuje się być największym darem i zostaje z nami na zawsze.

Idź do oryginalnego materiału