
i nadchodzi czas pojednania, wybacza się
ślepcom odkupiającym winki (R. Niemowlakiew
przysięga, iż już nigdy nie obrazi, F. K. Noworodczuk
zarzeka się, iż ostatni raz poszedł w tango).
tak wiele dobrego dzieje się we mnie.
choć, jak zawsze, widzialność dobra do słabej
(chropowate określenie, jakie podchwyciłem
z radiowej prognozy pogody, jest takie adekwatne!),
chociaż ciągle podpisuje coraz bzdurniejsze ustawy
nieobieralny, wieczny prezydent,
samostanowione zło.
ale ten czort nie jest skończonym cynikiem,
nie powie z doklejonym uśmieszkiem komisanta,
że `resztki mózgu na kierownicy i desce rozdzielczej
wcale nie świadczą o wypadkowej
przeszłości pojazdu`.
on to de facto nachodzące na siebie obrazki:
mężczyzna zlizuje barwy z kolorowanki,
by zastąpić je własnymi,
kilkulatek planuje włamywać się do domów,
by zabierać bezwartościowe bibeloty,
zamiast nich – zostawiać precjoza,
ktoś mało widzialny śmieje się z czerni.
w czerni.