Bez odrobiny szczęścia nie ma prawdziwego szczęścia — Odrzucona przez rodzinę, młoda nauczycielka Maricja z maleńkim dzieckiem u boku znajduje schronienie u serdecznej gospodyni, by po trudach i samotności odnaleźć rodzinę oraz miłość u boku kapitana polskiego wojska.

newsempire24.com 2 dni temu

Bez szczęścia nie byłoby radości

A jak mogłaś dać się złapać, głupia jesteś! Kto cię teraz zechce z dzieckiem na karku?! I jeszcze jak go wychowasz?! Nie licz na moją pomoc, wiesz dobrze! Wychowałam cię, ale swoich problemów dźwigać nie zamierzam! Wynoś się z mojego domu, bierz swoje rzeczy i żebym cię nie widziała!

Rozalia słuchała krzyków, patrząc w ziemię. Ostatnia nadzieja, iż ciotka pozwoli jej zostać choćby do znalezienia pracy, właśnie znikała przed jej oczami.
Gdyby tylko mama żyła
Ojca nie znała, a matka zginęła piętnaście lat temu, potrącona przez pijanego kierowcę na pasach. Władze chciały ją oddać do domu dziecka, kiedy nagle zjawiła się daleka krewna trzeci kuzyn matki. Kobieta przyjęła dziewczynę pod swój dach, mając dom i wystarczającą pracę, by to potwierdzić na papierze.

Żyły na obrzeżach Niedźwiedzic miasteczka na południu Polski, gdzie latem żar lał się z nieba, a zimą padały niekończące się deszcze. Rozalia nigdy nie była głodna, zawsze miała w co się ubrać, a roboty uczyła się od maleńkości w wiejskim domu, gospodarka i zwierzęta to codzienność. Może brakowało jej matczynej miłości, ale kogo to obchodziło?

Uczyła się pilnie. Po maturze dostała się na pedagogikę. Lata studiowania minęły błyskawicznie, a teraz, z dyplomem w ręku, wracała w rodzinne strony. Tym razem jednak serce ciężko jej biło.

Wynoś się, żebym cię nie musiała więcej widzieć!
Ciociu Wiesiu, chociaż
Powiedziałam!
Rozalia wzięła walizkę i wyszła w upał dnia. Jak to się stało? Upokorzona, odrzucona, z ledwie widocznym brzuchem przyznała się do ciąży, nie mogła kłamać.

Trzeba znaleźć schronienie. Szła z głową spuszczoną, przygnieciona myślami, aż zatrzymał ją głos:
Chcesz wody, kochanieńka?

Kobieta w sile wieku, pewnie około pięćdziesiątki, patrzyła przenikliwie.
Wejdź, jeżeli dobre zamiary masz.
Podała jej dzbanek zimnej wody. Rozalia usiadła na ławce i piła łapczywie.

Mogę chwilę posiedzieć? Upalnie dzisiaj
Siedź, dzieciaku. Skąd jesteś? Widzę, iż masz walizkę.
Skończyłam studia, szukam pracy w szkole. Tylko nie mam gdzie mieszkać Może zna pani kogoś, kto wynajmuje pokój?
Kobieta, Jadwiga, przyjrzała się jej uważnie. Porządna, ale z cieniami pod oczami.

Możesz zostać u mnie. Dużo nie chcę, ale płacić musisz punktualnie. o ile się zgadzasz, pokażę ci pokój.
Ucieszona towarzystwem i dodatkowym groszem w małym miasteczku, zaprowadziła ją do niewielkiego pokoiku z oknem na sad. Łóżko, stara szafa, stół wystarczy.

W kolejnych dniach Rozalia urządziła się i zaczęła szukać pracy. Z zaprzyjaźnioną Jadwigą pomagały sobie w gospodarstwie. Wieczorami siadały razem pod winoroślą, popijały herbatę i rozmawiały o życiu.

Ciąża przebiegała spokojnie. Dziewczyna wyznała wszystko o Pawle, chłopaku ze studiów, synu majętnych nauczycieli, który zniknął, gdy usłyszał o dziecku. Zostawił pieniądze będą potrzebne.

Dobrze, iż go nie usunęłaś, mruknęła Jadwiga. To niewinne dziecko przywróci ci uśmiech.

W lutym zaczęły się bóle. Jadwiga zabrała ją do szpitala. Rozalia urodziła zdrowego chłopca Staszek. W sali usłyszała o niemowlęciu, dziewczynce, której matka zniknęła zaraz po porodzie.

Kto ją nakarmi? Jest słabiutka, powiedziała pielęgniarka.
Rozalia wzięła ją w ramiona. Malutkie, blade dziecko.
Nazwę cię Jagoda, wyszeptała.

Kiedy kapitan Andrzej Nowak, ojciec dziewczynki, się pojawił, wszystko się zmieniło. W dniu wyjścia czekał samochód z niebieskimi i różowymi balonami. Żołnierz pomógł jej wsiąść, wręczając dwa pakunki: niebieski i różowy.

Miasto przez wiele miesięcy mówiło o weselu. Kapitan, poruszony dobrocią dziewczyny, poprosił ją o rękę. Rozalia, ze Staszkiem na rękach i adoptowaną Jagodą, rozpoczęła nowe życie.

Kto by przewidział, iż zwykły, duszny letni dzień i jeden dzbanek wody odmienią los tylu ludzi? Tak to już jest życie przynosi rozdziały, których nigdy byś nie odgadł.

Idź do oryginalnego materiału