Pewnego razu w mrocznych zaułkach warszawskiej Pragi żyła młoda kobieta o imieniu Bianka, której piękno prześwitywało przez pył codziennej biedy. Każdego poranka stała przy typowym miejscu przy przejściu dla pieszych, trzymając w rękach stary flet, który połyskiwał w słońcu, choć jej szata była wyblakła, a brzuch okrągły od ciąży. Ducha nie dało się złamać. Przechodnie […]