Dawno temu, osiemnaście lat temu, wyszłam za mąż za Tadeusza. Jego historia była smutna, a wszystko przez jego byłą żonę, która porzuciła go wraz z dwójką dzieci i uciekła do innego mężczyzny. Tadeusz i Zofia pobrali się z miłości. Zofia urodziła mu dwójkę uroczych dzieci chłopca o imieniu Janek i dziewczynkę, którą nazwali Łucja.
Gdy Janek miał cztery lata, a Łucja trzy, Tadeusz stracił pracę w małej fabryce w Łodzi. To były bardzo trudne czasy dla tej rodziny. Zofia starała się znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie, żeby zarobić parę złotych na jedzenie. Tymczasem Tadeusz coraz częściej przesiadywał z kolegami w garażu za domem, popijając tanie piwo, narzekając na rząd i swoją niedolę. Zofia była już bardzo zmęczona i wtedy zaczęła spotykać się z pewnym bogatym mężczyzną, który zaczął ją adorować.
Nie potrafiła mu się oprzeć zostawiła Tadeusza i dzieci, odchodząc ze swoim kochankiem. Janek i Łucja zostali sami. Dobrzy sąsiedzi pomagali, karmili dzieci, opiekowali się nimi, ile tylko mogli. W tym czasie Tadeusz dalej przesiadywał w garażu, choćby nie zauważając początkowo, iż żona już się wyprowadziła. Kiedy wreszcie się zorientował, było już za późno dzieci zabrano do domu dziecka.
Poznałam Tadeusza na weselu u wspólnych znajomych. Od razu wpadł mi w oko. Zaczęliśmy rozmawiać, a ja starałam się ze wszystkich sił, żeby pomóc mu poukładać życie na nowo i spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Po ślubie zaproponowałam, byśmy zabrali dzieci z domu dziecka. Nie mogłam mieć własnych, a żal mi było tych małych. Od pierwszych dni traktowałam je jak swoje. Dzieci od razu mnie pokochały. Minęło osiemnaście lat. Janek i Łucja choćby nie wiedzieli, iż nie jestem ich rodzona matką.
I nagle pojawiła się Zofia. Spotkała się z dziećmi i wyznała, iż jest ich biologiczną matką. Janek przyjął to spokojnie i powiedział jej, iż dla niego mamą jestem tylko ja. Łucja była cieplejsza, przebaczyła matce. Na początku byłam przeciwna ich kontaktom Zofia kiedyś bardzo ich skrzywdziła. Rozumiem jednak, iż chce naprawić swoje błędy, iż czuje żal i chce odzyskać dzieci. Postanowiłam jej w tym pomóc, bo matką jest ta, która urodziła i ta, która wychowała. Moje dzieci mają dwie matki, choć każda z nich na swój sposób. Teraz, z perspektywy tych wszystkich lat, wiem, iż serce wystarczy, by pokochać nie swoje dziecko jak własne.










