Całe dwanaście miesięcy płaciliśmy miesięczną ratę za kredyt, żeby pomóc dzieciom. Teraz nie zamierzam już dawać ani grosza!
Mój mąż i ja mamy tylko jedno dziecko dorosłego syna. Piotr już ma własną rodzinę, a my zostaliśmy dziadkami.
Urodziłam się w epoce PRLu i w trzydziestym roku życia wzięłam ślub. Wtedy uważano mnie za starą pannę. Oczekiwano, iż zaraz po ślubie będziemy mieli potomstwo. Bycie bezdzietnym wtedy znaczyło tyle, co bycie chorym na dżumę.
W końcu jednak urodził nam się syn i postanowiliśmy, iż to już wystarczy. Jako wykształceni ludzie wiemy, iż utrzymanie dziecka kosztuje fortunę, a im więcej dzieci, tym większe wydatki.
Dlatego zdecydowaliśmy, iż jedno dziecko to nasz limit. Udało nam się wychować Piotra, zapewnić mu dobrą edukację i ułożyć sobie życie.
Piotr miał zupełnie inne zdanie. Krótko po naszym ślubie jego żona, Kasia, zaszła w ciążę i niedługo pojawił się nasz wnuk. Młode małżeństwo nie miało własnego mieszkania, więc wzięli kredyt hipoteczny. My co miesiąc spłacaliśmy ich ratę. Po kilku miesiącach dowiedziałam się, iż Kasia jest już w ciąży po raz drugi. Zapytałam ją, jak zamierza wyżywić czworo dzieci i jeszcze spłacić kredyt. Odpowiedziała, iż da radę, choć poczuła się urażona. Powiedziałam tylko: Jak się uda, to się uda.
Przez pewien czas wszystko szło gładko. Nagle jednak Kasia nie mogła już pracować, a Piotr stracił pracę. Co mieli zrobić? Zdecydowali się zamieszkać w naszym wynajętym mieszkaniu. Mój mąż obiecał im pomoc w spłacie kredytu, więc przez cały rok opłacaliśmy ich hipotekę. Myślałam, iż dajemy im olbrzymią przysługę. Okazało się, iż tak nie było.
Niedawno dowiedziałam się, iż kredyt wciąż nie został spłacony zalegają sześć miesięcy. Gdzie podziały się pieniądze? Mój mąż jest wściekły, twierdzi, iż nie ma już sił dalej pomagać. Ja jestem w szoku i nie wiem, co powiedzieć ani zrobić. Pomagaliśmy im, a oni jedynie korzystali i nie wnosili nic w zamian. Co teraz?
Z tej historii wynika, iż miłość i wsparcie nie mogą polegać na bezgranicznym poświęceniu własnych środków. Trzeba umieć powiedzieć dość, by chronić własną stabilność i uczyć innych odpowiedzialności. Życie uczy, iż pomoc jest cenna, ale musi iść w parze z wzajemnym szacunkiem i wysiłkiem.






