Cesarskie cięcie to nie poród? "Myśli, iż jest lepsza, bo rodziła w bólach"

gazeta.pl 2 godzin temu
Wokół porodu wciąż funkcjonuje wiele stereotypów. Jednym z nich jest przekonanie, iż cesarskie cięcie to "nieprawdziwy" poród, a kobieta rodząca naturalnie jest silniejsza lub lepsza, bo "rodziła w bólach". Jednak coraz więcej matek opowiada o swoich doświadczeniach i pokazuje, iż sposób porodu nie ma wpływu na jakość macierzyństwa.Kilka dni temu odezwała się do nas 29-letnia pani Marta, mieszkanka małej miejscowości pod Lublinem. Kobieta przyznaje, iż chciałaby rodzić siłami natury, ale być może okaże się, iż konieczna będzie cesarka ze względu na ułożenie dziecka. To budzi obawy naszej czytelniczki. - Moja teściowa demonizuje cesarskie cięcie, więc boję się, iż w moim otoczeniu będę odebrana jako "niepełna" matka. Ale zrobię wszystko, żeby moje dziecko było zdrowe - wspomina.
REKLAMA






Zobacz wideo

Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!



"Bałam się komplikacji"Swoimi spostrzeżeniami dzieli się także z portalem eDziecko pani Iwona, mama dwójki dzieci w wieku 3 i 5 lat. - Pamiętam, iż bardzo zależało mi na cesarce. Nasłuchałam się różnych historii i miałam serdecznie dość - mówi wprost.Zaznacza, iż to nie były jej wymysły. - Bałam się bólu, komplikacji, tego, iż coś pójdzie nie tak, a ja nie będę miała nad tym kontroli. Miałam to szczęście, iż lekarz wyznaczył datę cesarki. Obyło się bez żadnych niespodzianek. Pierwsza doba po porodzie była najgorsza, potem poszło z górki - mówi i wyjaśnia, iż decyzję o operacji poprzedziła konsultacja u psychiatry. - Najpierw poszłam do psychologa, żeby porozmawiać o swoich obawach. A tych było mnóstwo. Wiedziałam, iż nie dam rady, iż wpadnę w panikę, a to mogło się odbić na zdrowiu mojego dziecka. W końcu poszłam do psychiatry. To był świetny krok, bo lekarz na podstawie moich objawów zdiagnozował tokofobię (silny lęk przed porodem - przyp. red.) i zaproponował terapię. Chodziłam na nią, ale nie dała efektów, więc finalnie otrzymałam zaświadczenie, które mówiło o konieczności cesarskiego cięcia - opisuje nasza rozmówczyni. Kobieta dodaje, iż rozmowy z psychologiem pomogły jej jednak w przepracowaniu gorzkich słów, jakie usłyszała.Mam koleżankę, która rodziła naturalnie i wciąż powtarzała mi jak zaklęta, iż liczy się tylko poród naturalny. Czasami mi się wydawało, iż myślała, iż jest lepsza od innych.Kobiety boją się porodu. "Nadmiar informacji"O lęk przed porodem naturalnym zapytaliśmy magistrę położnictwa Aleksandrę Przekwas-Bąk, która w mediach społecznościowych prowadzi konto @panna.oksycotyna. - Wiele kobiet dziś boi się porodów naturalnych, bo kojarzą się z bólem i nieprzewidywalnością. Jednocześnie sporo moich pacjentek deklaruje, iż boi się również cięcia cesarskiego poprzez możliwe ewentualne powikłania i dłuższą rekonwalescencję. Paradoksalnie więc kobiety boją się wszystkiego - mówi położna i dodaje, iż "trudno się dziwić". - w tej chwili mamy nadmiar informacji i historii z internetu. Na co dzień mamy dostęp do ogromnej liczby informacji i wiemy teoretycznie wszystko. A jednak w tym informacyjnym chaosie pojawia się poczucie, iż tak naprawdę nie wiemy nic, bo wiedza jest porozrzucana, sprzeczna i nieuporządkowana. Zamiast dawać spokój i poczucie kontroli, często potęguje lęk i niepewność.


"Rodzaj porodu powinien być wyborem pacjentki"Jedna z mam, która również wypowiedziała się dla naszej redakcji, podkreśla, iż planowała cesarskie cięcie. - Chciałam mieć cesarkę, miałam już zaplanowany zabieg. Finalnie dwa dni przed terminem okazało się, iż musimy wykonać pilne cięcie. Uważam, iż skoro nie mamy problemu z zaawansowanymi procedurami medycznymi w celu poprawy wyglądu i samopoczucia, tym bardziej sposób porodu powinien być wybierany przez pacjentkę - wyznaje.Kobieta dodaje, iż cesarskie cięcie też "nie należy do przyjemności". - To operacja i ja miałam świadomość jej wad i zalet. Ale to był wciąż mój wybór. Oczywiście dochodzenie do siebie fizycznie też jest bolesne, a przynajmniej takie było dla mnie, ale moja psychika wyszła z tego bez szwanku. Obawiam się natomiast, iż po porodzie naturalnym miałabym traumę. Chodzi zarówno o ból, jak i o sposób, w jaki sam poród przebiega. Podziwiam wszystkie matki - i te, które rodziły samodzielnie, i te, które miały poród operacyjny. Jednocześnie mam świadomość, iż gdyby nie cesarskie cięcie, nie zdecydowałabym się na zostanie matką. I co więcej, znam historie kobiet, które mają podobne podejście. Jedna z naszych rozmówczyń przytacza historię fizjoterapeutki dziecięcej. - Fizjoterapeutka, do której poszliśmy, żeby sprawdzić, czy nasze dziecko nie ma napięć, sama miała dwie cesarki. Jej motywacją był silny lęk, iż dziecko urodzi się chore w wyniku urazów okołoporodowych. Na co dzień pracuje z maluchami z poważnymi konsekwencjami trudnych porodów - wspomina."Mam porównanie i cesarka to pikuś"Poród nie jest tematem tabu, a w internecie pojawia się wiele historii kobiet, które dzielą się swoimi lękami. Na grupie na Facebooku @Zaufaj Położnej - Centrum Zdrowia i Aktywności Ciężarnych i Mam - pojawił się poruszający wpis opublikowany przez położną.


"Chcę cięcie, nie chcę, żeby mnie bolało." Takie słowa z ust ciężarnych padają dość często. Zaskakuje nas, z jaką lekkością ludzie podchodzą do tematu poważnej operacji na jamie brzusznej, myśląc, iż to rozwiązanie nie łączy się z bólem - pisze we wstępie położna, po czym w kilku zdaniach opisuje historie z cesarskich cięć. Wspomina też o szkole rodzenia, która przygotowuje do porodu. Pod wpisem pojawiły się komentarze kobiet, które wracają wspomnieniami do swoich porodów. "Nie wyobrażam sobie drugiego porodu siłami natury, mam porównanie i cesarka to pikuś w porównaniu z męką podczas porodu" - pisze jedna z nich.Kolejna internautka dodaje: Miałam dwa cesarskie cięcia, oba planowe, wykonane przez świetnych, zaufanych lekarzy. Zniosłam je rewelacyjnie, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. (...) Zdrowie i życie moich dzieci było dla mnie priorytetem, a przy okazji się okazało, iż cięcie znoszę świetnie.Z kolei na na Instagramie, na profilu który prowadzi studentka położnictwa i doradczyni chustonoszenia @polozynek, został opublikowany wpis dotyczący cesarskiego cięcia. "Czy cięcie cesarskie to dobry wybór? Cesarskie cięcie jest często wybierane lub zalecane, gdy poród naturalny wiąże się z ryzykiem dla mamy lub dziecka. To nie tylko zabieg ratujący życie, ale także rozwiązanie, które ma swoje zalety" - czytamy.


Pod postem pojawiło się wiele historii kobiet, które dzielą się swoimi spostrzeżeniami. "Ja marzyłam o porodzie siłami natury, niestety się nie udało i wiedziałam, iż będzie cesarskie cięcie. Strasznie to przeżywałam, a było rach ciach i po strachu. Od razu po czułam się bardzo dobrze, nic nie bolało i praktycznie wszystko robiłam w domu. Jedynie minęły trzy miesiące, a ja nie widziałam swojej rany, bo nie jestem psychicznie gotowa na to, jakby wypieram to, iż miałam dziurę w brzuchu" - wspomina jedna z mam. "Pierwszy poród naturalny = nacięcie, pęknięcie krocza 3 stopnia, długa rekonwalescencja, problemy do tej pory. Ostatni poród 4 miesiące temu przez cc, wiadomo, wskazanie medyczne ze względu na pierwszy poród. Pomimo strachu, cesarskie cięcie w moim przypadku to było coś pięknego, już na drugi dzień normalnie mogłam funkcjonować" - dodaje kolejna internautka. Lęk przed porodem. "To nie fanaberia"Są kobiety, które mierzą się z bardzo silnym lękiem przed porodem drogami natury. Taki lęk, jak wyżej wspomnieliśmy, ma swoją nazwę - tokofobia i może być podstawą do przeprowadzenia cesarskiego cięcia.- Tokofobia to realne, często bagatelizowane zaburzenie lękowe, polegające na silnym, uporczywym strachu przed ciążą i porodem - wyjaśnia Katarzyna Ostrowska, psychoterapeutka. Nie jest to "naturalny niepokój" ani brak gotowości do macierzyństwa, ale stan, który może znacząco dezorganizować życie psychiczne, relacje oraz decyzje reprodukcyjne kobiety. Tokofobia bardzo często współwystępuje z zaburzeniami lękowymi, depresją, PTSD oraz historią przemocy, także symbolicznej, jak na przykład brak podmiotowości w kontakcie z systemem ochrony zdrowia. najważniejsze jest zrozumienie, iż źródłem lęku nie jest sam poród, ale doświadczenie utraty sprawczości, zagrożenia integralności ciała i braku bezpieczeństwa emocjonalnego - wyjaśnia.


Nasza rozmówczyni dodaje, iż tokofobię "nie jest słabością ani fanaberią". - Oczywiście możliwe jest pracowanie z tym zaburzeniem. Najlepsze efekty przynosi psychoterapia, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, uzupełniona rzetelną psychoedukacją oraz empatyczną opieką medyczną. W niektórych przypadkach zasadna jest także farmakoterapia. Warto także dodać, iż leczenie tokofobii nie zawsze jest skuteczne, najważniejsze znaczenie ma więc respektowanie autonomii kobiety.Chcesz dodać coś od siebie? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału