Chciałem zrobić niespodziankę mojej żonie. Postanowiłem zajrzeć do jej pracy i przynieść jej obiad. Gdy podszedłem pod drzwi, usłyszałem rozmowę, która zbiła mnie z tropu.
Mam trzydzieści lat. Może jestem największym naiwniakiem pod słońcem, bo aż do teraz myślałem, iż w moim małżeństwie wszystko gra. A tu okazało się, iż się myliłem Moja żona okazała się zdrajczynią i egoistką. Do dziś nie mogę uwierzyć, iż mi to zrobiła.
Znamy się od dziewięciu lat, z czego pięć jesteśmy małżeństwem. Ma na imię Kinga, zawsze była czuła i opiekuńcza, dbała o dom i dzieci. Mamy syna i córkę. Dzięki mojemu wsparciu żona otworzyła własny sklep. Biznes szedł całkiem nieźle.
Ja pracuję jako przedstawiciel handlowy. Ostatnio zacząłem też dorabiać jako kierowca, gdy dzieci są w przedszkolu lub śpią.
Zawsze ważyłem około osiemdziesięciu kilogramów, ale po narodzinach drugiego dziecka przytyłem z piętnaście. Myślałem, iż opieka nad maluchami pomoże mi wrócić do formy, ale życie potrafi zaskoczyć. Starałem się zdrowo jeść, biegałem, piłem dużo wody i ograniczyłem słodycze. Waga jednak stała w miejscu, co mocno mnie przygnębiało. Zacząłem czuć się niepewnie.
Po narodzinach córki przestałem sobie podobać w lustrze. Nie czułem się już tak męski i atrakcyjny. Kinga też się zmieniła. Przestała się przytulać, całować, a o innych rzeczach choćby nie wspomnę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio porozmawialiśmy o czymś więcej niż rachunki lub dzieci.
Przyznaję, przed ślubem czułem się pewniejszy siebie. Teraz sam nie lubię na siebie patrzeć. Wiedziałem, iż przez to nasz związek się psuje. Postanowiłem więc coś zmienić. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, by zrobić żonie niespodziankę i zawieźć jej obiad do pracy. Gdy podszedłem pod drzwi, usłyszałem jej słowa:
Kochanie, nie przejmuj się, wpadnę po pracy. Powiedziałam mężowi, iż mam masę roboty. On choćby nie wie, iż jesteś!.
Nie wszedłem do środka. Odwróciłem się i wyszedłem.
Czy ona naprawdę nie rozumie, iż przytyłem, bo zajmowałem się naszymi dziećmi? Sama też nie jest ideałem, a widzi tylko moje wady. Przecież po ciąży też miała swoje kilogramy.
Zacząłem się zastanawiać czy uważa mnie za idiotę?
Nie powiedziałem Kindze, co usłyszałem. Co mam teraz zrobić? Rozwód? A co z dziećmi? Jak sobie poradzą bez matki? Udawać, iż nic się nie stało? Chyba nie dam rady.
Na razie postanowiłem skupić się na sobie. Zapisałem się na crossfit. Najpierw pokażę żonie, kogo straciła, a potem zobaczymy…





