Ciocia Marysia została moją drugą mamą: historia o tym, jak po śmierci mamy zyskałam rodzinę, wsparcie i prawdziwą matczyną miłość

newskey24.com 3 godzin temu

Kiedy miałam osiem lat, zmarła moja mama. Tata zaczął wtedy zaglądać do kieliszka, a w naszym domu coraz częściej brakowało jedzenia. Wstydziłam się swojego wyglądu w szkole, nie miałam sił na naukę, aż w końcu zwróciło to uwagę nauczycieli.

Pracownicy opieki społecznej odwiedzali nas kilka razy, a w końcu postawiono mojemu ojcu ostre warunki musiał się poprawić, bo inaczej groziło mu odebranie mnie. Na szczęście, tata się opamiętał. Zrezygnował z alkoholu, postarał się o nas, więc kolejne wizyty przebiegały już bez większych problemów.

Po pewnym czasie tata powiedział mi, iż poznał wyjątkową osobę i chciałby, żebym ją poznała. Była to pani Zofia, nasza sąsiadka z pierwszego piętra. Obawiałam się tej znajomości wciąż czułam świeży ból po stracie mamy i trudno mi było zaakceptować nową kobietę obok ojca.

Jednak kiedy z Zofią zaczęłyśmy rozmawiać, od razu poczułam jej życzliwość. Zyskałam też przyjaciela jej syna Jarka, który był rok starszy ode mnie. Razem zaczęliśmy chodzić na treningi piłki manualnej dzięki temu robiłam coś fajnego, a tata widział, jak zaprzyjaźniałam się z jego nową partnerką. Po miesiącu przeprowadziliśmy się do mieszkania pani Zofii, a nasze tata wynajął, by mieć dodatkowe pieniądze.

Niestety, nie zdążył się z nią ożenić. Tata zginął potrącony przez nietrzeźwego kierowcę. Formalnie dla pani Zofii byłam obcą osobą, więc zabrano mnie do domu dziecka. Zofia jednak obiecała, iż zrobi wszystko, bym mogła do niej wrócić, i dotrzymała słowa po dwóch miesiącach znów byłam w jej domu.

Te dwa miesiące w domu dziecka wystarczyły, bym zrozumiała, jak ważna jest rodzina i ciepło domu. Wdzięczna byłam pani Zofii za opiekę przygarnęła mnie i stała się moją drugą mamą. Jej syn stał się dla mnie jak prawdziwy brat.

Dzisiaj jesteśmy dorośli, mamy własne rodziny. Mama Zofia jest dla nas najważniejszą osobą. Ani razu nie pokłóciła się z żadnym z nas czy z naszymi małżonkami wszyscy nazywamy ją Mamą Zofią za jej czułość i mądrość. Gdy tylko ktoś wypowie te słowa, jej oczy rozjaśniają się szczęściem.

Dzięki temu wszystkiemu zrozumiałam, iż rodzina to nie tylko więzy krwi. Prawdziwa bliskość rodzi się z dobroci i otwartości serca.

Idź do oryginalnego materiału